Pani Agnieszka była zainteresowana leasingiem auta. Uzyskała informację, że wybrany model Kia Ceed TRIBUTE jest dostępny w dwóch kolorach, a cena po rabacie wynosi 105 tys. zł zamiast 132,8 tys. zł.
Kilka dni później otrzymała informację ze szczegółami oferty leasingowej. Przypadkowo dołączono do niej wewnętrzną korespondencję pracowników, z której wynikało, że samochód był uszkodzony. W wewnętrznej notatce znalazło się stwierdzenie, że auto jest po gradzie, a klientka nie ma o tym wiedzy.
- Jakie auto chciała kupić pani Agnieszka?
- Ile kosztował samochód po rabacie?
- Co zawierał przypadkowy załącznik od pracownika?
- Jakie stanowisko zajmuje przedstawiciel marki KIA?
Pani Agnieszka przyznała w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”, że po przeczytaniu tej wiadomości uznała, iż dealer próbował ją wprowadzić w błąd. Zwróciła również uwagę, że nie znalazła żadnej informacji o gradobiciu na stronie internetowej salonu.
„W internecie znalazłam ofertę sprzedaży podobnego modelu z innego salonu, który kosztował 77 tysięcy zł. W ogłoszeniu uczciwie było zaznaczone, że auto jest po gradobiciu, ale zostało naprawione i ma gwarancję” — powiedziała.
Reakcja dealera i stanowisko marki
O wyjaśnienia w tej sprawie poproszono przedstawicieli AutoCentrum IM Patecki. Edyta Garczyńska z działu marketingu zapewniła, że standardem marki KIA jest pełna przejrzystość, rzetelne informowanie klientów oraz troska o ich komfort podczas zakupu samochodu. Dodała, że informacja o sprzedaży pojazdów po gradobiciu w niższej cenie jest powszechnie dostępna.
Z kolei mechanik cytowany przez „Gazetę Wyborczą” zauważył, że klienci coraz częściej podchodzą do zakupów z większą ostrożnością. Przed podjęciem decyzji o zakupie nowego auta, wielu z nich zabiera ze sobą zaufanych specjalistów, by dokładnie sprawdzić stan techniczny pojazdu i wiarygodność oferty.
Polecamy również:
Kupiły samochód w salonie. „Sprzedawcy wiedzieli, co sprzedają”