Po tym, jak w listopadzie ub. roku ujawniliśmy w Wirtualnej Polsce wielki spór w PiS o zespoły programowe, z których przez wrogą frakcję (przez niektórych złośliwie nazywaną „maślarzami”) został wycięty Mateusz Morawiecki, publiczne pranie brudów i wzajemne ataki w ramach formacji nie ustępują.
Zmienić tę sytuację będzie starał się Jarosław Kaczyński, który – jak słyszymy w partii – ma zwołać wkrótce posiedzenie ścisłych władz PiS. – Spotkanie może odbyć się 9 stycznia, po posiedzeniu Sejmu – słyszymy od jednego z rozmówców. Wcześniej – 7 stycznia – PiS ma zorganizować posiedzenie klubu parlamentarnego PiS (z posłami, senatorami i europosłami) poza Warszawą. Informację otrzymaliśmy od polityków PiS.
Wideo ze Stegny. Ludzie uciekali w popłochu
News WP: Morawiecki zrezygnował z panelu PiS. Wcześniej wycięli go z zespołów programowych
Kaczyński w grudniu zapowiadał, że Prezydium Komitetu Politycznego PiS zostanie zwołane jeszcze przed końcem 2025 roku. Ale prezes się rozchorował, spotkanie się nie odbyło. Jak sygnalizują nasi rozmówcy, liderowi PiS zależy jednak, by możliwie szybko zwołać naradę liderów. – Trzeba zdyscyplinować towarzystwo – żartują niektórzy.
Choć w partii wielu powodów do śmiechu nie ma.
Poprzednia taka narada odbyła się bez Mateusza Morawieckiego (byłego premiera i wiceprezesa PiS), który w tym czasie – mimo wezwań prezesa do powrotu do Warszawy – miał spotkanie z wyborcami.
Kaczyński chciał więc ponownie zwołać PKP (Prezydium Komitetu Politycznego PiS, na którym omawiane są kwestie wewnętrzne partii), ale zmogła go choroba. W czasie, gdy prezes dochodził do siebie, pod dywanem trwała wewnętrzna walka o wpływy.
Politycy PiS długo próbowali w mediach przekonywać, że spór jest rzekomo zaogniany przez dziennikarzy, a oni sami chcą zajmować się „ważnymi tematami dla Polaków”; szkopuł w tym, że to politycy PiS informowali (i informują nadal) przedstawicieli mediów o kolejnych różnicach zdań wewnątrz ugrupowania, oskarżając swoich partyjnych wrogów o najgorsze. Tak dzieje się i tym razem.
Sondaż zaskoczył PiS. „Polexit nie jest polską racją stanu”
Spór o wywiady i spoty
Obok świąteczno-noworocznych życzeń, politycy PiS przesyłają dziennikarzom i sobie nawzajem kłopotliwe dla drugiej strony materiały.
Na grupach w komunikatorach społecznościowych stronników Mateusza Morawieckiego krążą choćby ostatnie wywiady z europosłem i wiceprezesem PiS Patrykiem Jakim (wrogiem byłego premiera), w którym – jak twierdzą niektórzy – ma nie tylko uderzać w byłego szefa rządu, ale też… w prezydenta Karola Nawrockiego czy prezesa Jarosława Kaczyńskiego.
Chodzi o komentarz Jakiego do wywiadu prezydenta, który ukrywanie się Zbigniewa Ziobry przed polskim wymiarem sprawiedliwości na Węgrzech nazwał w Kanale Zero „kłopotliwą sprawą”. Stwierdził przy tym, że przed sądami polscy patrioci stawali nawet w czasach stalinowskich, czym sugerował polityczne tchórzostwo byłego ministra sprawiedliwości. Prezydent nie wyrywał się też do obrony Ziobry.
Czarne chmury nad Kurskim w PiS. Człowiek Morawieckiego: „Stał się twarzą maślarzy”
To europosłowi PiS (i dawnej Solidarnej Polski) się nie spodobało. „Z całym szacunkiem dla pana prezydenta, ale te sprawy są jednak inne (…) Historycznie część nawet najwybitniejszych Polaków tak zrobiła, aby właśnie skuteczniej walczyć o Polskę z zewnątrz, a nie dać się zabić” – powiedział Patryk Jaki.
Poza tym w rozmowie z „Do Rzeczy” były współpracownik Ziobry znów uderza w Mateusza Morawieckiego, twierdząc, iż jego aktywność „w postaci chodzenia po wrogich nam podcastach, ogłaszania się premierem i wypominania, kto będzie, a kto nie będzie w ‘jego rządzie’”, nie służy PiS. Jaki postuluje przy tym, że PiS musi „wrócić do korzeni”, a nie „podlizywać się czytelnikom Gazety Wyborczej”.
Morawiecki zaproponuje Kaczyńskiemu nowy sztab w PiS. „Koordynacja przekazu i działań”
Kto szkodzi partii
Ludzie Morawieckiego wskazują , że europoseł Jaki pośrednio „atakuje kierownictwo PiS” – czyli Jarosława Kaczyńskiego. Chodzi o ten cytat: „Kierownictwo partii powinno sobie postawić pytanie: jak to się stało, że od 2023 r. do dzisiaj, mimo że scena polityczna w Polsce wyraźnie przesunęła się w prawo, główna partia prawicowa nie tylko na tym trendzie nie zyskała, lecz także – jak pokazuje część sondaży – straciła”.
– To uderzenie w prezesa – twierdzi nieoficjalnie w rozmowie z dziennikarzem WP stronnik Morawieckiego. Patryk Jaki oczywiście by się z tym nie zgodził.
Jak dalej mówi w „Do Rzeczy” europoseł, „dzieje się tak dlatego, że są w PiS ważni politycy, którzy bez zgody kierownictwa partii próbują nas odciągnąć od korzeni”. I postuluje: „Musimy wyciągać wnioski z błędów, które popełniliśmy”.
To znów szpila w byłego szefa rządu.
Polityk PiS ma oczywiście na myśli Morawieckiego i jego działania.
To samo Jaki powtarzał w wywiadzie dla wideocastu „Rzeczpospolitej”, który także był wnikliwie analizowany przez stronników byłego premiera. Jaki mówi tam m.in., że „diagnozy Morawieckiego są błędne”, a „zwrot ku centrum” powinien być wykluczony.
Jeden ze zwolenników Morawieckiego w PiS odpowiada, że Jaki nie tylko pośrednio (albo mimowolnie) krytykuje Kaczyńskiego, który autoryzował każde decyzje i „dawał zgodę” na wszystko, co robił Morawiecki jako premier (i jako wiceprezes PiS w kampaniach wyborczych), ale też rozmija się z nastrojami społecznymi.
– Jaki mówi o mitycznym powrocie PiS-u do korzeni jako cudownym remedium. Tyle że to właśnie dzięki temu, że Karol Nawrocki nie był z PiS-u i dystansował się od partii, podkreślając swoją niezależność i odrębność, wygrał wybory prezydenckie – twierdzi stronnik Morawieckiego.
Frakcja Patryka Jakiego odpowiada nieoficjalnie, że Nawrocki – owszem, jeśli dystansował się od PiS – to w obszarach polityki, za którą odpowiadał Mateusz Morawiecki (polityka covidowa, Zielony Ład, działania wobec Ukrainy).
Każdy stoi przy swoich racjach. I ma zupełnie inną diagnozę.
Przerzucanie piłeczki
Współpracownicy byłego premiera twierdzą, że jego partyjni wrogowie „chcą mieć PiS ciasny, ale własny” i zamiast poszerzać bazę elektoratu, obawiają się o swoje pozycje i własny komfort.
Wskazują na sondaże i badania opinii publicznej, wedle których Morawiecki wciąż jest najpopularniejszym politykiem PiS, a gdyby założył własną partię, mógłby odebrać nawet połowę obecnych wyborców formacji Kaczyńskiego (badanie IBRiS dla Radia Zet). – Nic dziwnego, że „maślarze” atakują – kpią.
Przeciwnicy Morawieckiego z kolei, pytani o to samo badanie, wskazują, że przeciwko potencjalnej partii byłego premiera jest ponad 70 proc. ogółu badanych i aż 86 proc. wyborców Konfederacji. Pytają też, „dlaczego Morawiecki w mediach społecznościowych publikuje spoty wyborcze, które promują jego, a nie partię, i kosztują kupę kasy”.
– Po co on to robi? Bo chce rozwalić PiS, gra na siebie – twierdzi jego przeciwnik.
Ludzie Morawieckiego wskazują, że nic podobnego: ma on wspierać partię swoją aktywnością, zwłaszcza w social mediach, a o jego wyjściu z partii nie ma mowy.
Szkopuł w tym, że byłemu premierowi szkodzą wewnętrznie niektóre wypowiedzi jego stronników, którzy mówią w wywiadach o postępującej „sukcesji” w PiS.
Przerzucanie piłki na pole przeciwnika zatem trwa.
– Wszystko, co się dzieje w mediach, jeśli chodzi o aktywność niektórych polityków PiS, przyprawia o smutek – ocenił niedawno europoseł i kolejny z wiceprezesów partii Tobiasz Bocheński zaznaczając, że to wszystko jest z niekorzyścią dla Prawa i Sprawiedliwości.
– Może dobrze byłoby, żeby wszyscy panowie spotkali się i porozmawiali. Jesteśmy członkami tej samej partii, są odpowiednie gremia, w których można się spotkać i porozmawiać. Nie ma potrzeby pisania sobie na X, Facebooku itd. – mówił Bocheński (jeden z liderów frakcji przeciwnej Morawieckiemu, który jako pierwszy sugerował, że nie ma on szans na ponowne bycie premierem).
Liderzy PiS spotkają się więc po 6 stycznia. Czeka ich twarda rozmowa.
Michał Wróblewski, dziennikarz Wirtualnej Polski