- Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu
— Taki lokal w Polsce nie miałby prawa funkcjonować. Jedno wyjście, bez żadnych dodatkowych wyjść ewakuacyjnych, to jest wyjście szalenie niebezpieczne — ocenił na antenie RMF FM ekspert. Zdaniem gen. Grosseta, w przypadku lokalu Le Constellation nie zostały spełnione podstawowe systemy bezpieczeństwa. — Nie spełniono warunków bezpiecznej ewakuacji — podkreślił.
Ekspert wytłumaczył także, że problemem było duże nagromadzenie się materiałów palnych w małej przestrzeni, oraz zjawisko flashover, które — jak wyjaśnił — „charakteryzuje się nieomal jednoczesnym zapłonem wszystkich materiałów palnych w pomieszczeniu”.
Były zastępca komendanta głównego PSP wskazał moment, który mógł doprowadzić do eksplozji. — Ogień rozprzestrzeniał się pomału i leniwie, dopóki nie otwarto na dłuższy czas drzwi, co spowodowało dopływ powietrza — mówił na antenie RMF FM. Gen. Grosset skrytykował również budowę i rozkład baru. — Jedno wyjście, żadnych dodatkowych wyjść ewakuacyjnych, to wyjście szalenie niebezpieczne i o bardzo małej przepustowości — podkreślił. Liczbę uchybień w obiekcie nazwał „zbrodniczym zaniedbaniem”. — To rzeczywiście było piekło na ziemi — ocenił.
Dalszy ciąg materiału pod wideo
Zdaniem eksperta, taki lokal w Polsce nie byłby w stanie funkcjonować. — Polskie przepisy regulujące bezpieczeństwo imprez masowych, zwłaszcza w odniesieniu do pomieszczeń zamkniętych, są naprawdę sensowne i dość restrykcyjne — zaznaczył. — Jeżeli widzimy jakiekolwiek uchybienia, to niewątpliwie powinniśmy o tym zawiadomić straż. Wtedy trzeba reagować — zaapelował.
- Jakie były przyczyny pożaru w Crans-Montana?
- Ile osób zginęło w pożarze?
- Jakie uchybienia dotyczyły lokalu Le Constellation?
- Co zdaniem eksperta powinno się zrobić w przypadku uchybień bezpieczeństwa?
Tragiczny pożar w Crans-Montana
Do tragedii w szwajcarskim Crans-Montana doszło w noc z 31 grudnia na 1 stycznia. Około godz. 1.30 wybuchł pożar w barze La Constellation. Podczas konferencji prasowej prokurator kantonalna Beatrice Pilloud, poinformowała, że pożar w obiekcie prawdopodobnie został spowodowany przez zimne ognie przyczepione do butelek szampana i odpalone zbyt blisko sufitu, który się od nich zapalił.
W wyniku zdarzenia co najmniej 47 osób zginęło, a 119 odniosło obrażenia — przekazała BBC, powołująca się na władze jednego ze szwajcarskich szpitali. Szef policji kantonu Valais Frederic Gisler przekazał, że funkcjonariusze zidentyfikowali 113 rannych — 71 z nich to Szwajcarzy, 14 to Francuzi, 11 to Włosi, czworo — Serbowie. Poszkodowani zostali jeden Bośniak, jeden Belg, jeden Luksemburczyk, jeden Polak i jeden Portugalczyk a tożsamość 14 nie jest jeszcze znana.