Dalszy ciąg materiału pod wideo
Żużel od zawsze był sportem wymagającym wiedzy. Dla niewtajemniczonych cztery okrążenia potrafią wyglądać podobnie, ale dla zawodników i tych, którzy niedawno jeszcze stali na starcie każdy metr toru ma znaczenie. To właśnie dlatego stacje telewizyjne coraz chętniej sięgają po byłych zawodników, dając im rolę ekspertów, analityków i komentatorów.
Telewizja to dziś numer jeden
Jednym z najbardziej rozpoznawalnych głosów ostatnich lat jest Krzysztof Kasprzak. Były wicemistrz świata, medalista Grand Prix, dziś ekspert Canal+, nie ukrywa, że jego celem nie jest proste komentowanie biegu.
— Telewizja to dziś numer jeden. Staram się oddać kibicom całą wiedzę, którą zbierałem od 1995 roku. To nie jest tylko kto wygrał start, ale dlaczego wygrał, co zrobił dobrze, a co źle — podkreśla Kasprzak.
Kasprzak nie ukrywa, że jego rola nie polega na ocenianiu z góry, lecz na tłumaczeniu emocji, presji i detali, których nie widać z trybun. Dlaczego zawodnik nie atakuje? Czemu wybrał tę, a nie inną ścieżkę? Dlaczego czasem lepiej dowieźć dwa punkty niż ryzykować zero?
— Na torze byłem gbur, bo skupiałem się na robocie. Dziś mogę to wytłumaczyć. Kibic musi wiedzieć, że żużel to nie PlayStation — dodaje.
To właśnie takie spojrzenie od środka sprawia, że transmisje zyskują nową jakość. Były zawodnik widzi więcej: ustawienie motocykla, pracę sprzęgła, decyzję o wyjściu szerzej lub przy krawężniku. Dla kibica to często wiedza niedostępna, a jednocześnie fascynująca.
Adrian Miedziński to przykład eksperta, który nie ucieka od emocji, również tych trudnych. Były reprezentant Polski często wraca do tematu odpowiedzialności i ceny, jaką płaci się za ściganie na najwyższym poziomie.
— Kibic widzi upadek i wstanie. My czujemy go miesiącami — mówił w jednym z programów, komentując groźne kraksy ligowe.
Jego obecność w studiu przypomina, że żużel to nie tylko wynik i tabela, ale sport graniczny fizycznie i mentalnie.
Podobną drogę przeszli inni byli ligowcy. Sebastian Ułamek, przez lata jeden z najbardziej charakterystycznych zawodników PGE Ekstraligi, dziś również odnajduje się w roli eksperta. Jego spokojny, analityczny styl kontrastuje z tym, co prezentował na torze.
— Żużel w telewizji trzeba tłumaczyć prostym językiem. Kibic chce zrozumieć, dlaczego jeden zawodnik jedzie szybciej, a drugi nagle znika. My mamy obowiązek to wyjaśnić — mówił Ułamek w jednej z rozmów.
Wiedzą ile kosztuje jeden dobry bieg
Do grona ekspertów coraz częściej dołączają także zawodnicy młodszego pokolenia, którzy jeszcze niedawno rywalizowali w lidze. Patryk Malitowski, były zawodnik Sparty Wrocław, dziś dzieli się doświadczeniem z perspektywy kogoś, kto pamięta realia współczesnego żużla, presję mediów, kontrakty, intensywność sezonu.
— Kibic często widzi tylko wynik. My wiemy, ile kosztuje jeden dobry bieg: ile godzin pracy, stresu, przygotowań. Warto o tym mówić — podkreśla Malitowski.
Równie ciekawym głosem jest Dawid Stachyra, który po zakończeniu kariery nie odciął się od żużla, a wręcz przeciwnie, coraz częściej pojawia się w roli komentatora i eksperta.
— Dziś żużel to nie tylko jazda. To logistyka, regeneracja, psychika. Jeśli tego nie pokażemy w telewizji, młody kibic nie zrozumie, dlaczego ten sport jest tak trudny — zaznacza Stachyra.
Eksperci w studiu to jednak nie tylko edukacja, ale też budowanie narracji. Telewizja potrzebuje emocji, historii i bohaterów. Byli zawodnicy potrafią je opowiadać, bo sami je przeżyli. Wiedzą, jak smakuje presja finału, jak wygląda szatnia po przegranym meczu i jak cienka jest granica między sukcesem a kontuzją.
Jednocześnie pojawia się pytanie: czy każdy były żużlowiec nadaje się do tej roli? Samo nazwisko nie wystarcza. Kluczowa jest umiejętność mówienia, dystans do siebie i chęć dzielenia się wiedzą, a nie tylko opinią.
— Ekspert nie może być tylko kibicem z mikrofonem. Musi brać odpowiedzialność za słowa. To, co mówimy w telewizji, trafia do młodych chłopaków, do trenerów, do całego środowiska — podkreśla Krzysztof Kasprzak.
Dla żużla to naturalny kierunek rozwoju. Sport, który chce przyciągać nowych kibiców, musi być zrozumiały. A nikt nie wytłumaczy go lepiej niż ci, którzy przejechali setki biegów, doświadczyli upadków i zwycięstw, i dziś potrafią spojrzeć na wszystko z dystansu.
Eksperci z toru do studia stają się pomostem między światem zawodników a kibicami. Jeśli wykorzystają tę rolę mądrze, mogą zrobić dla popularności żużla niemal tyle samo, co ich zwycięstwa sprzed lat.