Maja Chwalińska należy do grona tenisistek, które bardzo późno zakończyły miniony sezon. Wystarczy powiedzieć, że Polka swój ostatni mecz w 2025 roku rozegrała dopiero 3 grudnia, na co wpływ miały wcześniejsze problemy zdrowotne.
Nasza tenisistka ostatecznie nie zdecydowała się na dłuższą przerwę przed powrotem do gry. Gdy w piątek (2 stycznia) w Polsce był wieczór, Chwalińska rozpoczęła swój mecz w Nowej Zelandii. Polka udanie zainaugurowała kwalifikacje do turnieju rangi WTA 250 w Auckland, pokonując Hanyu Guo 6:4, 6:0.
ZOBACZ WIDEO: Boruc szczerze o życiu po karierze. „Problematyczny początek”
Chwalińska udanie zainaugurowała ten pojedynek, ponieważ przełamała Chinkę na dzień dobry. Następnie w siódmym gemie ponownie odebrała jej serwis, dzięki czemu prowadziła już 5:2 i miała okazję zamknąć premierową odsłonę.
Nasza tenisistka nie wykorzystała jednak pierwszej piłki setowej i to się zemściło. Guo odrobiła część strat, ostatecznie doprowadzając do stanu 4:5. Następnie wypracowała łącznie trzy break pointy, ale Polka się obroniła i ostatecznie zdołała zamknąć pierwszą partię tej potyczki (6:4).
Tymczasem II set był już koncertem w wykonaniu Chwalińskiej. Po tym, jak przełamała Chinkę na dzień dobry, powtórzyła to w kolejnym gemie serwisowym rywalki i odskoczyła na 3:0.
W piątym gemie doszło do kolejnego przełamania na korzyść naszej tenisistki. Dzięki temu chwilę później serwowała na zakończenie starcia i nie zawiodła, wykorzystując pierwszą z trzech piłek meczowych i odnosząc zdecydowany triumf – 6:0.
Polka, która została rozstawiona z kwalifikacjach z „siódemką”, jest o krok od zapewnienia sobie miejsca w głównej drabince. W ostatecznym pojedynku zmierzy się z Czeszką Gabrielą Knutson.
półfinał kwalifikacji gry pojedynczej:
Maja Chwalińska (Polska, 7) – Hanyu Guo (Chiny) 6:4, 6:0