Rok 2025 w polskiej polityce był czasem wielkich zmian. Prezydentem został wysunięty przez Jarosława Kaczyńskiego Karol Nawrocki, a porażka w wyborach posłała obóz rządzący na deski. Nokautu jednak nie było, bo po kilku tygodniach dochodzenia do siebie po przegranej, Koalicja Obywatelska zaczęła rosnąć w sondażach. Wojna Pałacu Prezydenckiego z rządem Donalda Tuska wychodzi temu ostatniemu, paradoksalnie, na dobre. Gorzej wychodzą na tym jego koalicjanci. O ile Lewica lawiruje jeszcze na granicy progu wyborczego, o tyle Polska 2050 dryfuje w polityczny niebyt, tak jak i jej lider Szymon Hołownia.
2025 r. to także spore zawirowania na prawicy, gdzie Jarosław Kaczyński musi już ścierać się z dwoma wymagającymi graczami. Liderowi PiS sen z oczy spędza już nie tylko Konfederacja Krzysztofa Bosaka i Sławomira Mentzena, ale też Korona Grzegorza Brauna, która dosłownie — co pokazują sondaże — podkrada mu wyborców.
Czy w 2026 r. będzie postępowała erozja PiS? Czy Konfederacja i Korona (przy zsumowanym poparciu) mogą dogonić PiS?
— Erozja PiS będzie następowała — uważa prof. Wojtasik.
Ekspert jest zdania, że w kłopocie będzie też Konfederacja Krzysztofa Bosaka i Sławomira Mentzena. — Korona Brauna jest dla nich dużym zagrożeniem. Wzrost poparcia dla partii Brauna będzie się też odbywał kosztem Konfederacji — mówi.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Prof. Rafał Chwedoruk jest zdania, że „jeśli chodzi o Prawo i Sprawiedliwość, to w 2026 r. będzie postępowała stagnacja”. — Partia ta jest mocno okopana w swoim tradycyjnym elektoracie, ale ten elektorat z wielu powodów, chociażby demograficznych, nie rośnie. Ostatnie lata ujawniły dystans pomiędzy poglądami Polaków w młodym i średnim wieku a tradycyjną agendą PiS — zauważa.
Prof. Chwedoruk zwraca jednak uwagę na „siłę organizacyjną partii Kaczyńskiego”. — Również i to, że jest ona jednym z dwóch biegunów polskiej polityki, powoduje, że PiS pozostanie nadal w tym samym miejscu — podkreśla.
Konkurencją dla PiS po prawej stronie jest Konfederacja i Korona Grzegorza Brauna. Prof. Chwedoruk nie ma wątpliwości, że oba ugrupowania są „uniwersalnymi partiami protestu”.
„Partie radykalne i tak są niedoszacowane”
— Takie partie bardzo silnie zależą od doraźnych koniunktur, co widać choćby po bardzo zmiennych sondażach i zmiennych wynikach wyborów z udziałem Konfederacji — mówi.
Ekspert nie ma wątpliwości, że w przyszłym roku dla obu prawicowych formacji „nastąpi krytyczny i przełomowy moment”. Wiąże to z potencjalnym końcem wojny na Ukrainie.
— Obie formacje korzystały w olbrzymim stopniu na tym temacie. Gdy wojna się zakończy, zmieni się kontekst. Dla części wyborców obawy o wciągnięcie Polski w wojnę, powołanie do wojska czy jakieś konsekwencje gwałtownego napływu ludności ukraińskiej do Polski, przestaną być priorytetem w decyzjach politycznych. Czy Korona i Konfederacja zdołają wypracować na tyle atrakcyjne substytuty tego tematu, żeby podtrzymać co najmniej dotychczasowe poparcie? — zastanawia się prof. Chwedoruk.
Prof. Agnieszka Kasińska-Metryka uważa, że w 2026 r. „będzie postępowała rekonfiguracja po prawej stronie sceny politycznej”. — Nie wiem, czy zmiany o charakterze ostatecznym dokonają się już w nadchodzącym roku. Według mnie skuteczność Jarosława Kaczyńskiego może zostać jeszcze zachowana. Natomiast rozłamy na pewno się pogłębią — mówi.
Politolożka dopuszcza m.in. scenariusz, w którym przed wyborami w 2027 r. powstaje nowa partia polityczna lub nowy blok partyjny. — Być może siłą spajającą będzie tutaj prezydent. Te środowiska przynajmniej ideowo będą koncentrować się wokół prezydenta — podkreśla.
Prof. Kasińska-Metryka jest zdania, że w 2026 r. poparcie dla Konfederacji i Korony „będzie się utrzymywało na stabilnym poziomie”. — Partie radykalne są i tak często niedoszacowane — zauważa.
Czy Koalicja Obywatelska utrzyma wzrostowy trend? Co będzie największym wyzwaniem dla rządu Donalda Tuska w 2026 r.?
— Największym wyzwaniem dla obecnego rządu będzie przeciwstawienie się pojawiającym się coraz głośniej tendencjom antyukraińskim i antyeuropejskim. To samo w sobie nie jest zagrożeniem dla koalicji. Jest to proces, który może konsolidować poparcie Koalicji Obywatelskiej, ale będzie się to też odbywało kosztem konsolidacji drugiej strony sceny politycznej — mówi prof. Wojtasik.
„Platforma nie będzie miała już skąd czerpać”
Tłumaczy: — Koalicja Obywatelska jest naturalnym klientem takiej polaryzacji. Ale jest nim również i prawa scena, czyli wszystko od PiS do Brauna. Może się okazać, że ta polaryzacja będzie pokazywała partiom po prawej stronie, że coraz więcej ich łączy. I że coraz bardziej są ze sobą zbieżne, jeśli chodzi o ogląd na rzeczywistość polityczną.
Prof. Chwedoruk jest zdania, że Platformie Obywatelskiej trudno będzie utrzymać dotychczasowy wzrost w sondażach. — Mówiąc w skrócie, Platforma Obywatelska nie będzie miała już skąd czerpać — mówi.
— Siła prawicy stabilizuje jej notowania. W przypadku lewicy otwiera się, przy pewnym kroku Platformy w prawo, nieco większa przestrzeń i stąd obecna stabilizacja notowań Lewicy. Z Czarzastym w roli marszałka będzie pewnie łatwiej im to utrzymać — argumentuje.
Prof. Chwedoruk mówi, że głównym wyzwaniem dla rządu Tuska będzie „ciepła woda w kranie”. — Koszt tej wody, poziom życia codziennego. Jeśli z tym sobie koalicja poradzi (szczególnie minister Domański z utrzymywaniem równowagi budżetowej i pozytywnych opinii o Polsce na rynkach), to koalicja z powrotem zacznie mieć szansę na to, by kontynuować swoje rządy — uważa.
Wszyscy skręcają na prawo
Prof. Wojtasik zauważa zmianę w polskiej polityce, którą określa „przesuwaniem się sfery polityki coraz bardziej na prawą stronę, zaczynając od Koalicji Obywatelskiej, a kończąc na Braunie”. — To sprawia, że być może pojawia się jakaś przestrzeń po lewej stronie. Jest to szansa na to, by lewica uzyskiwała silniejsze poparcie niż do tej pory, a to mogłoby być wstępem do tego, aby znowu wystawić jedną listę w wyborach 2027 r. — mówi.
Według prof. Kasińskiej-Metryki największym wyzwaniem dla obozu rządowego w 2026 r. „będzie utrzymanie poparcia na stabilnym poziomie”. — Wydaje się, że koalicja ma szansę dopłynąć na jednym wspólnym statku do kolejnych wyborów. Jeżeli zmiana na scenie politycznej po wyborach prezydenckich nie pociągnęła tej koalicji w dół (a na to się zanosiło), to być może ten potencjał przetrwania jest większy — akcentuje.
Rozmówczyni Onetu nie ma wątpliwości, że dużym wyzwaniem dla koalicji będzie też kwestia rozliczeń poprzedniej ekipy i doprowadzenia tego tematu do końca.
Czy w 2026 r. może powstać jakaś nowa, licząca się partia? Jeśli tak, to który z polityków może w niej grać pierwsze skrzypce?
— Na pewno powstanie, bo co roku jakieś nowe partie powstają — śmieje się prof. Wojtasik.
— Pytanie jest, czy taka partia będzie miała relewantność polityczną? Z punktu widzenia kalendarza wyborczego i perspektywy wyborów w 2027 r., wydaje się, że optymalny moment na rozpoczęcie realizacji nowego projektu politycznego nastąpi po wakacjach 2026 r. To jest mniej więcej rok czasu do wyborów, gdzie taka partia niesie ze sobą efekt świeżości — dodaje.
Prof. Wojtasik nie uważa jednak, że nowa partia powstanie na podwalinach któreś z frakcji kłócącego się PiS. — Raczej te wewnętrzne kłopoty będą konsolidowały PiS.
Analityk jest zdania, że „jest możliwość stworzenia partii liberalnej ekonomicznie, jako pewną przeciwwagę dla Konfederacji”. — Wydaje się, że Konfederacja zaczyna być w społecznym odbiorze postrzegana bardziej jako partia nacjonalistyczna niż liberalna ekonomicznie. I tutaj pewna przestrzeń na nowe ugrupowanie powstaje — podkreśla prof. Wojtasik.
Nowe byty na gruzach Polski 2050
Inaczej akcenty rozkłada prof. Chwedoruk. — Żyjemy w realiach niezwykle stabilnego systemu partyjnego, gdzie nawet, jeśli pojawiają się nowe ugrupowania, to wcześniej czy później one wchodzą w strukturę ukształtowaną przez minione 20 lat — zaczyna swoją odpowiedź.
— Trudno sobie wyobrazić, by na trwałe mogła pojawić się jakaś nowa partia. Nawet jeśli się pojawi, będzie to partia kilkuprocentowa. Na prawicy mnogość bytów zaczyna powoli przypominać lata 90. Nie sądzę, żeby było miejsce na cztery partie prawicowe. Ba, myślę nawet, że na trzy nie ma za bardzo miejsca — uśmiecha się politolog.
Prof. Chwedoruk nie wyklucza jednak, że „na gruzach Trzeciej Drogi będzie kolejna próba tworzenia jakiegoś bytu liberalno-konserwatywnego”.— Taki próby były już nieraz ogłaszane. Żadna z nich niczym konkretnym się nie zakończyła. Mimo wszystko, w tej chwili to jest chyba jedyna przestrzeń polityczna, która sprawia wrażenie otwartej. Choć jeśli PSL ze swoimi wielkimi zasobami i Szymon Hołownia z osobistą popularnością, nie zdołali jej zagospodarować, to trudno sobie wyobrazić sukces nowego ugrupowania — komentuje.
Prof. Kasińska-Metryka uważa, że na ten moment jest większa szansa na powstanie nowego ugrupowania prawicowego lub centroprawicowego. — Tutaj będzie się tworzyła pewna przestrzeń, chociażby związana z zagospodarowaniem elektoratu Polski 2050 — zauważa.
— Lewa strona i tak jest w pozycji, która biorąc pod uwagę historię tych ugrupowań, jest stosunkowo niezła. Dodatkowo ta pozycja jest wzmocniona osobą marszałka — dodaje.
Politolożka jest zdania, że lewicowe partie mają teraz inne wyzwanie: „by dojść do porozumienia, a niekoniecznie tworzyć nowy byt”.
Analityczka raz jeszcze podkreśla większe prawdopodobieństwo powstania nowego ugrupowania skupionego wokół prezydenta, a nawet wokół byłego premiera Mateusza Morawieckiego.
Czy prezydent Nawrocki utrzyma wysokie poparcie i co będzie największym wyzwaniem dla prezydenta?
Prof. Wojtasik jest zdania, że „poparcie dla prezydenta będzie erodowało, jeśli będzie w dalszym ciągu tak bardzo konfrontacyjny względem rządu”. — Na dłuższą metę Polacy nie cenią tego typu postaw. Tak, Polacy lubią konflikt, ale w momencie, kiedy są wybory i podkreślanie różnic. Natomiast w momencie, kiedy jest rządzenie, to raczej premiują tych, którzy są koncyliacyjni — dodaje.
Prezydent nabija sobie punkty, ale do czasu
Prof. Chwedoruk uważa, że „miesiąc miodowy, jak każdej wcześniej wybranej głowy państwa będzie się przedłużał”. — W naszym systemie prezydent w realiach koabitacji zajmuje wygodne miejsce bezkarnego recenzenta. Trudno na tym nie nabijać sobie punktów — mówi.
— Natomiast im bliżej wyborów, tym ta sytuacja będzie bardziej złożona. Przeciwnicy pana prezydenta zapewne będą przypominali różne treści z czasów wyborów prezydenckich i będą silnie sklejali go z całą prawicą, od Jarosława Kaczyńskiego po Grzegorza Brauna. Pod koniec nadchodzącego kalendarzowego roku będziemy mieli do czynienia z pierwszym przesileniem w sprawie prezydenta i pierwszym wyzwaniem dla jego zaplecza. To będzie zapewne końcem tego miesiąca miodowego — przekonuje prof. Chwedoruk.
Prof. Kasińska-Metryka uważa, że w 2026 r. prezydent utrzyma swoje dobre notowania. — To jest jeden z fenomenów. Po pierwsze, prezydent stał się, ku dużemu zaskoczeniu, architektem na scenie również i partyjnej, co wykracza poza tradycyjnie pojmowaną funkcję głowy państwa. Z drugiej strony jest poparcie sondażowe, które ewidentnie świadczy o tym, że prezydent przekonuje do siebie także tych, którzy niekoniecznie byli jego wyborcami — mówi.
— Największe wyzwanie dla prezydenta? Jest cały czas sytuacja klinczu, który występuje na linii Pałac Prezydencki i kancelaria premiera. Według mnie nastąpi dalsza eskalacja, jeżeli chodzi o taką próbę sił wewnątrz egzekutywy. Nie mamy co liczyć na jakąś koabitację. Raczej możemy liczyć na działania w kierunku wykreowania swojego wizerunku i swojego stylu silnej prezydentury — puentuje.