Kamil Wolnicki: Przyjmijmy, że Apoloniusz Tajner znowu jest trenerem kadry. Kogo by zabrał na igrzyska olimpijskie do Włoch?

Apoloniusz Tajner: Za wcześnie jeszcze na to. Powinni pojechać najlepiej dysponowani, ale nie teraz, a w ostatnim momencie przed ogłoszeniem kadry.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Apoloniusz Tajner czeka na Dawida Kubackiego. Jest jedno „ale”

Trudno mi sobie wyobrazić, że do Włoch nie pojedzie Kacper Tomasiak.

Utrzymuje poziom, to prawda. Cały grudzień miał dobry, teraz wchodzimy w styczeń i w Ga-Pa skakał nawet lepiej! Może też ta skocznia troszeczkę lepiej mu pasowała, ale przede wszystkim bardzo ładnie skacze. Jest powtarzalny, nie widać napięć, za to jest swoboda. Bardzo fajny chłopak.

Dalej dzisiaj są Kamil Stoch i Maciek Kot. A zapewne właśnie trzech pojedzie na igrzyska.

Dzisiaj faktycznie jest Kamil i Maciek, ale zobaczymy, jak to się ułoży. Nie wiem, czy Piotrka Żyłę stać, żeby się odbudować na takim nieobliczalnym poziomie, skakać czasem bardzo dobrze, później trochę słabiej. Na Turniej dojeżdża w jego miejsce Dawid Kubacki i zobaczymy, jak będzie wyglądał. Chociaż trzeba sobie szczerze powiedzieć, że startował w Pucharze Kontynentalnym i wcale tam nie dominował.

Słyszę, że jeszcze dużo się może zmienić, ale tak szczerze mówiąc, to poza Tomasiakiem nie mamy żadnych powodów do optymizmu.

Mamy pięciu, sześciu skoczków na zbliżonym poziomie. Dochodzi Żyła, Kubacki, Paweł Wąsek…

Paweł ma pojedyncze skoki dobre, ale to za mało.

Za mało, ale to w sumie dosyć normalna sprawa. Miał poprzedni sezon bardzo dobry, teraz słabszy. Wcześniej tak samo było z Olkiem Zniszczołem, który miał dobre wyniki dwa sezony temu. To dobrze zawodnicy, którzy są w takim momencie kariery, że brakuje stabilizacji.

Prezesie, Zniszczoł ma ponad 30 lat!

Nie chodzi mi o wiek, a czas od kiedy weszli na wysoki poziom. Dawid Kubacki też późno tam wszedł i zdążył osiągnąć bardzo dużo poważnych sukcesów. A wracając do kwestii wyjazdu na igrzyska, to wszystko się będzie rozgrywało w ostatnim miesiącu przed startem imprezy. Turniej Czterech Skoczni to wciąż trochę co innego, ale później jest Zakopane i tam powinno się wszystko zacząć układać.

Kluczowy element w skokach Polaków działa! Prezes Tajner mówi wprost

W Zakopanem nie ma kwoty krajowej, więc selekcja zaczyna się właściwie od momentu wyboru składu. Ci, których nie wskaże trener Maciej Maciusiak, z miejsca staną na gorszych pozycjach.

To prawda, ale wcześniej wszyscy razem będą trenowali. Trener będzie miał pełny ogląd sytuacji, a wtedy łatwiej wskazać tych najlepiej dysponowanych.

Przed igrzyskami jest też Puchar Świata w Sapporo. Powinni tam lecieć najmocniejsi czy lepiej odpuścić i się nie męczyć? Myślę choćby o 18-letnim Tomasiaku.

Nie chcę niczego sugerować trenerowi przez media, więc się nie wypowiem. Zresztą to on jest blisko zawodników, rozmawia z nimi, czuje sytuację i będzie musiał wiedzieć, jakie rozwiązanie będzie najlepsze. Maciek jest rozsądnym trenerem, dobrze wybierze.

Wciąż się zastanawiam, skąd taki spokój. Patrzę na wyniki…

Ja też patrzę na wyniki, ale nie tylko. Ważny jest też poziom, sposób, w jaki skaczą. Chodzi mi o wykonanie odbicia na progu skoczni, bo to jest ten najważniejszy element. Przez dwa poprzednie sezony byli tam spowolnieni, teraz mają dynamikę, więc pojawiają się jeszcze drobne błędy techniczne przy rozwinięciu odbicia. Tylko to akurat można poprawić z konkursu na konkurs albo wyłączając zawodnika i wysłanie go na spokojny trening na mniejszym obiekcie. Gdyby brakowało dynamiki, to tego się nie nadrobi, czasu jest za mało. Ale to mają, choć Wąsek był trochę spowolniony w Ga-Pa.

Wiedziałem, gdzie pytać o optymizm.

Wierzę w Kamila. On tak spokojnie dochodzi, ale ma jeszcze półtora miesiąca do igrzysk. Myślę, że jeszcze sporo się pozmienia. Warto obserwować ostatni etap w drodze na igrzyska.

Pojawiła się opinia Rafała Kota, który zwrócił uwagę, że Polacy są nisko oceniani przez sędziów.

Nie analizuję w ten sposób. Trzeba skakać lepiej, niż teraz i wtedy będą doceniać. Nie szukałbym w tym przyczyny słabszych miejsc Polaków. Jeżeli chcą się liczyć, muszą być lepsi i tyle. Zresztą kolejny raz powiem, że trzeba poczekać. Mamy skoczków już całkiem blisko czołówki. Pytanie, czy ci, którzy teraz są mocni, dalej będą? To się często naturalnie zmienia w trakcie sezonu. Sam jestem dobrej myśli. Liczę na Kacpra. Na jego świeżość. I na to, że będzie miał trochę szczęścia. Widać, że nie trafia na dobre warunki, a i tak potrafi sobie z tym poradzić. Gdyby mu się wszystko ułożyło… Może sprawić dużą niespodziankę. A druga osoba, to Kamil. Trwa jego ostatni sezon, wiem, jak poważnie to traktuje. Ma wokół siebie atmosferę, jakiej chciał, jest solidny. Na pewno warto na niego patrzeć.

Domena Prevca mogą pokonać tylko warunki

My się martwimy o formę skoczków, a świat rzuca na siebie oskarżenia. Są dyskwalifikacje Słoweńców, są krzyki o wiązania Austriaków. Jest coś na rzeczy czy jak zwykle przed igrzyskami wszyscy są bardziej podejrzliwi?

Mogą patrzeć podejrzliwie, ale to są tak drobne niuanse, że w zasadniczy sposób niczego nie zmieniają. Może dają jakąś małą przewagę mentalną, psychologiczną, bo rywale na to patrzą i myślą, że ci drudzy mają coś lepszego. Tak więc na rywali to może oddziaływać negatywnie, ale generalnie przepisy już są restrykcyjne, że pole manewru jest bardzo małe.

To jeszcze spytam o Domena Prevca na półmetku Turnieju Czterech Skoczni. Wygra wszystkie konkursy?

To, co mnie w tym sezonie zaskakuje to właśnie ten jego poziom. Jest świetny psychicznie, wygląda, jakby to wszystko było dla niego normalne. Jest pewny siebie, siada na belce i wie, że odda dobry skok. Zobaczymy, jak długo utrzyma taką formę, bo to już drugi miesiąc, kiedy jest tak dobry, ale skoro pytasz o turniej, to tak, myślę, że wygra cztery konkursy. Mówią, że skocznia w Innsbrucku jest kapryśna, ale każda może taka być i oczywiście warunki mogą mu przeszkodzić.