Wielowątkowa, intensywna debata o polskiej gospodarce w gronie przedstawicieli świata biznesu, polityki oraz nauki i środowiska eksperckiego odbędzie się 9 lutego 2026 r. w Warszawie. Zapraszamy na EEC Trends. Rejestracja dostępna na stronie wydarzenia.

  • Posiadacze kredytów, w tym zwłaszcza mieszkaniowych, mogą odetchnąć. W 2026 r. będą płacić niższe raty odsetkowe – wszystko dzięki decyzjom Rady Polityki Pieniężnej o obniżkach stóp procentowych.
  • Nowe stawki podatku CIT sprawią, że klienci banków muszą spodziewać się niższego oprocentowania lokat i wyższych kosztów opłat oraz prowizji.
  • Dodatkowo rząd przygotowuje założenia do Osobistych Kont Inwestycyjnych, szczegóły projektu poznamy już na początku 2026 r.

Rok 2025 był niezwykły. Nigdy wcześniej w historii nie było takiej sytuacji, aby w okresie dwunastu miesięcy Rada Polityki Pieniężnej (RPP) przeprowadziła aż sześć obniżek stóp procentowych.

Kiedy wydawało się, że decyzja podjęta w listopadzie o obniżce głównej stopy referencyjnej Narodowego Banku Polskiego (NBP) do 4,25 proc. jest ostatnią w tym roku, w grudniu przyszło zaskoczenie i kolejne cięcie stało się faktem.

W 2026 r. możemy mieć jeszcze wyższy wzrost PKB niż w III kwartale 2025 r., kiedy wyniósł 3,7 proc. Może nawet średniorocznie zbliżymy się do 4 proc. W takich warunkach dalsze obniżki stóp procentowych, po spełnieniu celu inflacyjnego, nie będą potrzebne. Poziom 3,75-4 proc. (stóp procentowych – dop. red.) jest docelowy w dzisiejszych warunkach. Oczywiście trzeba zaznaczyć, gdyby okazało się, że inflacja nam spada poniżej celu, co nie jest wykluczone, wtedy przestrzeń do obniżek byłaby jeszcze większa – mówi dla WNP członek RPP Ludwik Kotecki.

Inflacja w końcu znalazła się w celu NBP  

Główny Urząd Statystyczny podał ostatniego dnia 2025 r. wstępny odczyt inflacji za grudzień. Ceny towarów i usług konsumpcyjnych w grudniu 2025 r. wzrosły rdr o 2,4 proc., a w porównaniu z poprzednim miesiącem nie zmieniły się. Nie zmienia to jednak faktu, że inflacja wreszcie znalazła się w tzw. celu ustalonym przez bank centralny.

Przypomnijmy, że mowa jest o wskaźniku 2,5 proc. z dopuszczalnym symetrycznym przedziałem odchyleń (+,- 1 punkt procentowy) w średnim okresie. Oznacza to, że bank dąży do utrzymania bezpiecznych wahań w granicach 1,5-3,5 proc.

Strategia celu inflacyjnego została przyjęta jako makroekonomiczne zadanie wspierające gospodarkę i stabilność finansową państwa w 1998 r.

Dla zobrazowania tego, co stało się w okresie ostatnich dwunastu miesięcy, warto przypomnieć, że w styczniu odczyt inflacji był na poziomie 5,3 proc., a poziom stóp wynosił 5,75 proc.

Niskie stopy cieszą kredytobiorców. Jednak nie wszyscy skorzystają

Sytuacja, z którą mamy do czynienia w okresie ostatnich dwóch lat, to poglądowa lekcja ekonomii, czym jest dla gospodarki, budżetów domowych czy rat kredytów hipotecznych i konsumpcyjnych bardzo wysoka inflacja.

Teraz natomiast musimy się nauczyć żyć z niskimi stopami, które są dobre dla tych wszystkich, którzy spłacają zobowiązania wobec instytucji finansowych.

Z drugiej jednak strony warto też pamiętać o ogromnej rzeszy Polaków, którzy dysponują gigantycznymi nadwyżkami wolnych środków i dotychczas lokowali je bezpiecznie na lokatach bankowych oraz kupowali rządowe obligacje. Osiągali przy tym wysokie zyski bez ryzyka.

Warto porównać wysokość oprocentowania: w styczniu dla obligacji trzymiesięcznych stopa wynosiła 3 proc., obligacji rocznych w pierwszym okresie odsetkowym – 5,75 proc., obligacje trzyletnie o stałym oprocentowaniu miały kupon odsetkowy 5,95 proc.

W ostatnim miesiącu roku odpowiednio było to dla trzymiesięcznych papierów – 2,5 proc., rocznych – 4,25 proc., a trzyletnich – 4,65 proc. W związku z decyzją o obniżce stóp podjętą przez RPP 3 grudnia od stycznia 2026 r. oprocentowanie spada o kolejne 0,25 pkt. proc.

Oprocentowanie obligacji jest pewnym standardowym odniesieniem dla lokat i depozytów bankowych, które są oferowane klientom. Według danych NBP na koniec października gospodarstwa domowe dysponowały na rachunkach środkami o wartości 1,4 bln zł.

W stosunku do września br. wzrost wyniósł 8,83 mld zł, natomiast wobec października 2024 r. było to o 108,3 mld zł więcej, czyli o 8,3 proc.

Banki zapłacą wysoki podatek. Wraz z nimi klienci?

Od stycznia obowiązywać będą nowe stawki podatku CIT dla sektora bankowego. Ustawa została podpisana przez prezydenta, co oznacza, że w 2026 r. CIT wzrośnie z dotychczasowego poziomu 19 proc. do 30 proc., aby w kolejnych latach delikatnie się obniżać.

Rząd uznał, że banki zarabiają zbyt dużo i powinny więcej wpłacać do budżetu, aby pozyskane środki przeznaczyć na zwiększenie wydatków na zbrojenia. W ustawie budżetowej przyjętej przez Sejm zapisano, że dzięki podwyżce CIT-u sektor wpłaci dodatkowo 6,6 mld zł.

– Ze względu na wprowadzenie nowych obciążeń banki w okresie najbliższych 10 lat będą miały ok. 120 mld zł mniej na finansowanie projektów inwestycyjnych w naszym kraju – komentuje dla WNP prezes Związku Banków Polskich Tadeusz Białek.

Banki przygotowały zestawienia, z których wynika, że Skarb Państwa, który kontroluje bezpośrednio i pośrednio PKO Bank Polski, Bank Pekao, Alior Bank i Bank Ochrony Środowiska, otrzyma niższe dywidendy z zysku za 2025 r.

Mniej otrzymają także państwowe spółki, w tym PFR, PZU, Lasy Państwowe i NFOŚiGW, które są akcjonariuszami banków giełdowych, podobny los czeka fundusze inwestycyjne, OFE i PTE, które dostaną mniejsze wpłaty na konto. Kilkaset tysięcy indywidualnych akcjonariuszy zostanie także poszkodowanych.

Zarządy banków już tworzą rezerwy na odroczone podatki w 2026 r., można się spodziewać, że przyszły rok przyniesie wiele inwestycji w systemy informatyczne, co ograniczy zyski. Na końcu zaś zapłacą za wszystko klienci.

– Nie mam wątpliwości, że koszty podatku zostaną przerzucone na klientów – uważa ekonomista z Akademii WSB Marek Zuber. Odbędzie się to w prosty sposób, przez wzrost opłat i prowizji przy udzielaniu kredytów. W przypadku kredytów hipotecznych będą także wyższe stawki ubezpieczeń od utraty pracy i ubezpieczenia samego lokalu mieszkalnego.

Jeśli na lokatach w bankach jest zgromadzone 1,4 bln zł, to wystarczy obniżyć oprocentowanie o 0,25 pp., co daje bankom 3,5 mld zł. Dodatkowa strata dla budżetu wyniesie 660 mln zł, ponieważ odsetki wypłacane klientom są oprocentowane 19-proc. podatku Belki.

Dlatego otwarte pozostaje pytanie, czy poza propagandowym efektem warto było pójść na wojnę z bankami, które w ponad 50 proc. finansują potrzeby pożyczkowe budżetu i mają w swoim portfelu obligacje rządowe?

Nadchodzą OKI. Jednak na GPW nie bardzo jest w co inwestować miliardy złotych

Jednym z projektów, który może zachęcić obywateli do długoterminowych oszczędności, mają być OKI (Osobiste Konta Inwestycyjne).

Minister finansów i gospodarki zapowiedział, że od połowy 2026 r. zostaną wprowadzone rozwiązania, które będą z jednej strony oferować zwolnienie z podatku Belki, a z drugiej opodatkowanie nadwyżki zgromadzonych środków będzie objęte zryczałtowanym podatkiem 0,8-0,9 proc.

Szczegóły tego rozwiązania wzorowanego na rozwiązaniach szwedzkich poznamy już niedługo. W planach ma to uwolnić nawet 100 mld zł prywatnych pieniędzy na inwestycje kapitałowe i finansowanie nowych projektów inwestycyjnych.

Jest tylko jeden problem: już dziś inwestorzy, w tym zwłaszcza zagraniczni, podnoszą kwestię braku płynności na GPW. Na Giełdzie Papierów Wartościowych brakuje debiutów, nie ma zachęt do stawania się spółkami publicznymi.

Jeśli miliardy z OKI mają pompować notowania 20-30 największych spółek, to cała operacja wydaje się mocno kontrowersyjna. Polacy czekają na takie rozwiązania, które umożliwią im zarabianie w czasach niskich stóp procentowych i spadku dochodów z lokat bankowych.

Ogromny deficyt budżetowy kładzie się cieniem na przyszłości

Nowy rok, nowe wyzwania, ale także oczekiwania. Dla milionów osób prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą wyzwaniem będzie dostosowanie się do wymogów powszechnego systemu wystawiania faktur w centralnym systemie, czyli KSeF.

Dla innych zaskoczeniem będą kolejne podwyżki składek na ZUS i powrót do wyższej składki zdrowotnej od lutego 2026 r. Jednak jak zapewnił na ostatniej w tym roku konferencji prasowej prezes NBP Adam Glapiński – przyszłość rysuje się dobrze.

Jeszcze sygnał, że jesteśmy już dwudziestą gospodarką świata i byłoby cudownie, gdyby nie fakt, że mamy ogromny deficyt budżetowy, który oznacza, że rząd będzie musiał go sfinansować emisją obligacji na rynku krajowym i zagranicznym.

I tutaj właśnie domknęły się klamrą nasze prognozy na przyszły rok, ponieważ to właśnie Polacy znów masowo ruszą do biur maklerskich i banków, będą kupować obligacje, czyli w sumie wszystko pozostanie po staremu. A może jednak coś się zmieni?