Na początku tego tygodnia na terenie woj. warmińsko-mazurskiego doszło do bardzo obfitych opadów śniegu i śnieżyc, przez co panowały trudne warunki drogowe. We wtorek po południu na trasie S7 w okolicach Ostródy kierowcy utknęli w gigantycznym korku. Niektórzy stali w nim w nocy przez kilka godzin. Zatory w kierunku Warszawy i Gdańska miały w pewnym momencie po kilkanaście kilometrów długości. W sumie na trasie S7 utknęło kilkaset samochodów.
W związku z tymi wydarzeniami w środę rano odbyło się posiedzenie sztabu kryzysowego. Uczestniczyli w nim m.in. szef MSWiA Marcin Kierwiński oraz minister infrastruktury Dariusz Klimczak. Politycy zapowiedzieli wówczas wzmożone kontrole tirów, przede wszystkim ich stanów technicznych. Stwierdzili bowiem, że jedną z przyczyn gigantycznych korków mógł być brak odpowiednich opon w ciężarówkach.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Jakie były przyczyny paraliżu na S7?
Co przewoźnicy zarzucają rządowi?
Jakie kontrole zapowiedział rząd po incydencie?
Jak przewoźnicy odpowiadają na działania rządu?
Dramat kierowców na S7. Przewoźnicy odpowiadają rządowi
Do tych zapowiedzi odnieśli się przewoźnicy (dokładnie organizacje zrzeszające firmy transportowe w postaci Związku Pracodawców „Transport i Logistyka Polska”), którzy wystosowali oficjalny list do ministra infrastruktury Dariusza Klimczaka. Dotarł do niego dziennikarz radia RMF FM.
Przedstawiciele branży apelują o rzetelną ocenę przyczyn utrudnień zimowych i zwracają uwagę na ryzyka operacyjne związane z zapowiedzianą akcją doraźnych wzmożonych kontroli w trudnych warunkach pogodowych
— czytamy w piśmie Związku Pracodawców „Transport i Logistyka Polska” cytowanym przez RMF FM.
W dalszej części komunikatu przedstawiciele organizacji zarzucili służbom, że w swojej narracji „zrzucają odpowiedzialność za zimowe zatory drogowe” na kierowców ciężarówek, co jest dla nich „krzywdzące” i „nie znajduje pełnego odzwierciedlenia w faktach”.
Dbałość o flotę to dla profesjonalnych przewoźników priorytet nie tylko moralny, ale przede wszystkim ekonomiczny. Każde zdarzenie związane ze złym stanem technicznym pojazdu to wymierna strata finansowa, której ryzyko wielokrotnie przekracza wartość ewentualnych „oszczędności” w tym obszarze
— dodają przedstawiciele przewoźników.
W komunikacie możemy również przeczytać, że samochody są systematycznie kontrolowane. Przewoźnicy piszą także, że sprzeciwiają się wobec „akcyjności działań kontrolnych w momencie załamania pogody”.
„Transport i Logistyka Polska” zwraca uwagę, że działania o charakterze akcyjnym, prowadzone w trudnych warunkach pogodowych, mogą — zamiast pomóc — doprowadzić do dodatkowych zatorów i zakłócić łańcuchy dostaw
— podkreślają na koniec.
Dodają również, że są gotowi współpracować w tej sprawie z ministerstwem.