Rząd w Caracas poinformował w sobotę, że Stany Zjednoczone przeprowadziły ataki na cele cywilne i wojskowe na terytorium Wenezueli. Według relacji mediów i mieszkańców, około godz. 2 nad ranem czasu lokalnego w stolicy kraju słychać było kilka eksplozji oraz nisko przelatujące samoloty. Dziennikarze relacjonujący wydarzenia w mediach społecznościowych wskazywali, że w rejonach wybuchów znajdują się bazy wojskowe.
Nocne eksplozje w Caracas i stan wyjątkowy
Kilka godzin później prezydent Donald Trump napisał w serwisie Truth Social, że Stany Zjednoczone „z powodzeniem przeprowadziły zakrojony na szeroką skalę atak na Wenezuelę i jej przywódcę”. Według wpisu Trumpa, Nicolás Maduro oraz jego żona zostali pojmani i wywiezieni z kraju.
Nie gryzie się w język. „Na budowie najważniejsza jest modlitwa”
Władze Wenezueli oświadczyły wcześniej, że w ich ocenie celem działań USA są krajowe złoża ropy naftowej i minerałów. „Ludzie na ulice!” – wezwano w komunikacie. „Rząd Boliwariański wzywa wszystkie siły społeczne i polityczne w kraju do uruchomienia planów mobilizacyjnych i odrzucenia tego imperialistycznego ataku” – dodano.
Co to oznacza dla Wenezueli?
Jak opisuje Bloomberg, obecna eskalacja wpisuje się w szerszą strategię Stanów Zjednoczonych wobec Wenezueli, skoncentrowaną na ograniczeniu eksportu ropy – kluczowego źródła dochodów państwa.
10 grudnia siły USA przechwyciły i zajęły tankowiec naftowy u wybrzeży Wenezueli. Jednostka, która rzekomo pływała pod banderą Gujany, była objęta sankcjami od 2022 r. za wspieranie irańskiego eksportu ropy. Administracja morska Gujany zaprzeczyła jakimkolwiek związkom z tym statkiem. Biały Dom poinformował, że Stany Zjednoczone zamierzają zatrzymać przewożony ładunek.
Co zyskają USA po upadku Maduro? „Pierwszy byłby sektor naftowy”
Waszyngton nałożył także sankcje na sześć kolejnych tankowców transportujących wenezuelską ropę, co spowodowało, że jednostki zawracały jeszcze na morzu. Łącznie USA objęły sankcjami ponad 100 tankowców za udział w handlu wenezuelską ropą lub na podstawie klasyfikacji Specially Designated Global Terrorist. Trump ogłosił następnie blokadę objętych sankcjami tankowców naftowych.
Równolegle USA rozmieściły okręty wojenne, samoloty i wojska w pobliżu Wenezueli oraz przeprowadziły serię ataków lotniczych na niewielkie jednostki pływające, które – według amerykańskich urzędników – były obsługiwane przez kartele narkotykowe. Ataki te zabiły dziesiątki osób. Trump zasugerował, że Pentagon może rozważać kolejne uderzenia, w tym lądowe.
Trump: USA przejęły „największy” tankowiec u wybrzeży Wenezueli
Według danych śledzenia statków cytowanych przez Bloomberga, Wenezuela wysyłała w tym roku średnio około 630 tys. baryłek ropy dziennie. Blokada może bezpośrednio wpłynąć na około 500 tys. baryłek dziennie. Analitycy Bloomberg Economics wskazują, że wysokie ryzyko zajęcia statków zniechęca operatorów do podejmowania takiego ryzyka. Produkcja może zostać dodatkowo ograniczona przez niedobory importowanej nafty, niezbędnej do upłynniania ciężkiej wenezuelskiej ropy – jeden z tankowców z tym surowcem zawrócił po zajęciu jednostki przewożącej ropę.
Ceny ropy rosną. Rynki patrzą w dwóch kierunkach
Czy to wpłynie na ceny ropy?
Produkcja ropy w Wenezueli spadła o ponad 70 proc. od końca lat 90., a kraj zajmuje obecnie 21. miejsce wśród światowych producentów. Mimo to ropa nadal odpowiada za co najmniej 95 proc. zagranicznych dochodów państwa.
Zdaniem Bloomberga eskalacja nie musi prowadzić do gwałtownego wzrostu cen. Wenezuela odpowiada za mniej niż 1 proc. światowej produkcji ropy, a analitycy wskazują na ryzyko globalnej nadpodaży.
– Odizolowane ataki na zasoby związane z handlem narkotykami miałyby minimalny wpływ na ceny – ocenił Francisco Monaldi z Baker Institute for Public Policy. Rynek, jego zdaniem, byłby w stanie szybko wchłonąć takie zakłócenia.
Co dałaby Trumpowi zmiana władzy w Caracas?
Jak pisaliśmy w money.pl, upadek reżimu Maduro może zmienić rozkład sił w Ameryce Łacińskiej. To już gra na znacznie wyższym poziomie niż tylko walka z przemytem narkotyków do USA. Nowe władze w Caracas przychylne Waszyngtonowi oznaczałyby, że USA mogłyby wejść w rolę energetycznego potentata, mogącego nawet konkurować z naftową potęgą Arabii Saudyjskiej.
Mogłyby w tym pomóc potężne zasoby Wenezueli, zaniedbany i osłabiony sankcjami potencjał tego kraju i bliskość amerykańskich rafinerii.
– Sektor naftowy byłby prawdopodobnie pierwszym, którym USA zainteresowałyby się po zmianie politycznej w Wenezueli. Rozwój sektora naftowego w Wenezueli mógłby być wstrzymywany dla utrzymania konkurencyjnej pozycji USA w tej branży lub – co wydaje się bardziej prawdopodobne – rozwijany, zwiększając w ten sposób podaż ropy dla państw zachodnich i obniżając cenę tego surowca – tłumaczy dr Katarzyna Sierocińska, starsza analityczka Zespołu Gospodarki Światowej w Polskim Instytucie Ekonomicznym.
Co zyskają USA po upadku Maduro? „Pierwszy byłby sektor naftowy”
Choć Wenezuela posiada największe potwierdzone rezerwy ropy na świecie, odpowiada dziś za ok. 1 proc. globalnej produkcji z powodu sankcji, zaniedbanej infrastruktury oraz braku kapitału i kadr. Znaczna część eksportu trafia obecnie do Chin z dużymi rabatami. Potencjał wydobywczy mógłby jednak zostać odbudowany, m.in. dzięki inwestycjom zagranicznym i wykorzystaniu amerykańskich rafinerii przystosowanych do ciężkiej ropy z pasa Orinoko.
A jednak kraj ten pod koniec 2024 r. odpowiadał za tylko około 1 proc. światowej produkcji tego surowca. Przyczyną jest brak kapitału i wykwalifikowanej kadry oraz zaniedbanie regularnej konserwacji infrastruktury. Możliwości wydobywcze spadły z ok. 3 mln baryłek dziennie w 2013 r. do ok. 900 tys – wskazuje dr Sierocińska.
Znaczenie Wenezueli nie ogranicza się do ropy. Kraj dysponuje jednymi z największych na świecie rezerw gazu ziemnego, a także istotnymi złożami metali kluczowych dla nowoczesnych technologii, w tym aluminium, żelaza, niklu, złota i koltanu. Dostęp do tych surowców ma wymiar strategiczny dla USA, zwłaszcza w kontekście rywalizacji z Chinami i Rosją.
Eksperci podkreślają, że zmiana władzy w Caracas otworzyłaby drogę do reform rynkowych i napływu inwestycji zagranicznych, co byłoby korzystne zarówno dla Wenezueli, jak i dla interesów energetycznych Stanów Zjednoczonych. Jednocześnie, mimo eskalacji napięć, nadal możliwy jest scenariusz pokojowej transformacji politycznej.
Źródło: PAP, Bloomberg