Bułgaria od lat jest jedną z ulubionych destynacji turystów z Polski. Klimat i przystępne ceny sprawiają, że od kilku dekad niezmiennie z wielką ochotą odwiedzamy turystyczne miejscowości kraju. A ponieważ 1 stycznia Bułgaria weszła do strefy euro, wielu z nas zastanawia się, co to oznacza dla naszych potencjalnych planów. Czy po zmianach wypoczynek w tym słonecznym kraju będzie nadal tak kuszący i atrakcyjny cenowo?
Co się zmienia dla turystów po wejściu Bułgarii do strefy euro?
W studiu „halo tu polsat” o zmianach, jakie wprowadzenie nowej waluty może oznaczać dla turystów, Ola Filipek i Olek Sikora rozmawiali z ekspertami – Marcinem Małyszem, ekspertem ds. turystki oraz z Pawłem Majtkowskim, ekonomistą. Goście uspokajali, że nowy sposób rozliczeń wcale nie musi oznaczać, że lecąc do Złotych Piasków czy Słonecznego Brzegu powinniśmy szykować się na większe wydatki.
Euro w obiegu to dla wielu turystów z Europy dobra wiadomość – oznacza, że lecąc do Bułgarii nie będą musieli wymieniać waluty, mogą też liczyć na łatwiejsze płatności kartą, nie dotyczy ich też ryzyko kursowe. Dla nas zmiana nie będzie aż tak odczuwalna – mamy swoją walutę, więc przed urlopem i tak będziemy wymieniać złotówki na euro, jednocześnie stabilna waluta w kraju, do którego sie wybieramy, oznacza, ze nie musimy się obawiać zmian kursu. Co ważne, i co podkreślił Marcin Małysz, biura podróży rozliczały się w euro już wcześniej, więc zmiana waluty nie powinna mieć żadnego wpływu na ceny pakietów oferowanych na ten rok.

Marcin Małysz, Paweł Majtkowski Jacek KurnikowskiAKPA
Czy wakacje w Bułgarii zdrożeją dla turystów z Polski?
Zdaniem Małysza turyści z Polski nie powinni niepokoić się o wzrost cen w Bułgarii. Na pytanie, czy będą one wyższe, ekspert odpowiedział: „Trudno na to jednoznacznie też odpowiedzieć, dlatego że Bułgaria weszła do strefy euro zaledwie dwa dni temu, natomiast nie widać tego wzrostu, jeśli chodzi o ceny wycieczek, które będą się odbywały dopiero w lecie, w lipcu, w sierpniu czy w innych miesiącach. My, jako biura podróży, od dawna rozliczamy się euro. Kontrakty, które zawieramy z hotelami, jak i te, które zawieramy z firmami transportowymi na miejscu zawierane są od wielu, wielu lat już w euro. Więc tego wzrostu nie powinniśmy czuć” – zapewniał Małysz, dodając, że jego zdaniem bezpieczne są oferty all inclusive: „Biura podróży sprzedają ofertę all inclusive, czyli coś co jest przewidywalne. Mamy wiele rzeczy, które są już wliczone w cenie, więc nawet jeżeli będzie taki wzrost cen w restauracjach, w sklepach, tego turyści nie będą aż tak bardzo odczuwać” – mówił ekspert.
Bułgaria nadal może być konkurencyjna, jeśli chodzi o ceny
Ekonomista Paweł Majtkowski zauważył z kolei, że na korzyść turystów, czyli nas, działa konkurencja. Organizatorzy wypoczynku w Bułgarii muszą bowiem brać pod uwagę fakt, że turyści mogą wybierać i decydując się na wybór kraju na urlop, patrzą na ceny, jakie są w danym kraju. Bułgaria ma silną konkurencję, na przykład ze strony Turcji, w której dodatkowo sezon trwa znacznie dłużej. Dlatego jeśli będzie jej zależało na zachowaniu ruchu turystycznego, nie powinna windować cen.
„Ja sobie o tym myślę w ten sposób, że kraje też konkurują między sobą, żeby przyciągnąć turystów. Jeżeli Bułgaria, która ma stosunkowo krótki sezon, bo do Bułgarii zazwyczaj latamy powiedzmy od początku czerwca do końca września, wcześniej i później pogoda już nie jest aż tak rewelacyjna, żeby tam jeździć [zacznie podnosić ceny – przyp red.], to zacznie przegrywać konkurencję z innymi krajami, takimi jak Hiszpania czy Turcja, gdzie sezon jest o wiele dłuższy. Więc jeżeli ten wzrost cen będzie nieakceptowalny dla nas, dla turystów, to po prostu możemy wybrać coś innego” – zauważył Majtkowski.
Eksperci zwrócili też uwagę na to, że w przypadku Bułgarii nie powinno być również dotkliwego „efektu cappuccino”, który – mówiąc najprościej – polega na zaokrąglaniu cen w górę, gdy przedsiębiorcy, przeliczając ceny z waluty krajowej na euro, często zaokrąglają je do wyższych, bardziej „atrakcyjnych” dla nich kwot. Jak bowiem zauważył Marcin Małysz, przed wprowadzeniem euro w Bułgarii od wielu lat był stały kurs walutowy:
„To jest coś, co dla nas, dla Polaków wydaje się być czymś dziwnym, bo u nas kurs walutowy się ciągle zmienia, patrzymy jak wygląda ile za euro, ile za dolara, natomiast w Bułgarii ten kurs jest stały. Od wielu lat Bułgarzy płacą tak naprawdę za jedno euro jednego leva dziewięćdziesiąt pięć stotinek” – wyjaśniał. „(…) Jeżeli mamy kawę, która kosztowała dwa lewa, to bardzo łatwo jest przeliczyć na tą kwotę jednego euro, więc raczej ten efekt cappuccino nie będzie tutaj duży” – mówił.
Na koniec eksperci dodali, że w ostatnim czasie da się zauważyć skuteczna kontrolę wzrostu cen w krajach, które przechodzą na euro. To również dobra wiadomość dla nas, turystów i większa gwarancja na stabilność cen w krajach, do których wybieramy się na urlop.
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nas