Proces pokojowy wkracza dziś na nieznane terytorium, ponieważ Kijów jest gospodarzem hybrydowego spotkania wysokich rangą doradców do spraw bezpieczeństwa narodowego — pierwszego takiego spotkania na terytorium Ukrainy od czasu pełnej inwazji Rosji.
Europa przygotowuje konkretne gwarancje bezpieczeństwa. Tym razem zobowiązania te mają wykraczać poza zwykłą retorykę. Rozważane są trzy opcje, które mają skutecznie odstraszyć Rosjan. Amerykanie, którzy obserwują każdy ruch przywódców Starego Kontynentu, prężnie działają także w Waszyngtonie. Już nie tylko Demokraci, ale teraz także i Republikanie naciskają na Donalda Trumpa. Przesłanie jest jasne: Moskwa nie może odnieść zwycięstwa.
Tymczasem Kreml robi wszystko, by zdobyć serce głównego rozgrywającego, czyli amerykańskiego prezydenta. Ujawniamy kulisy rozmów, które prawdopodobnie ustawią pionki na geopolitycznej szachownicy i to na dekady.
Wszystko wskazuje na to, że większość europejskich uczestników pojawi się osobiście, mimo że stolica jest wstrząśnięta nocnymi atakami dronów. Przedstawiciele USA wezmą udział w spotkaniu za pośrednictwem bezpiecznego łącza wideo, a osobisty udział jest rozważany w przypadku kolejnych spotkań w Europie.
Tempo przyspiesza, ale atmosfera nie jest spokojna. Jak wcześniej informował Kyiv Post, rozmowy mają potrwać do przyszłego tygodnia, a dodatkowe sesje odbędą się w Paryżu i innych stolicach europejskich.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Według dyplomatów im bardziej negocjatorzy zbliżają się do potencjalnego porozumienia, tym większe staje się ryzyko polityczne i militarne.
Republikanie ustawiają się w szeregu — z pewnymi warunkami
W Waszyngtonie wysocy rangą republikańscy kongresmeni coraz głośniej popierają dążenia prezydenta Donalda Trumpa do zakończenia wojny. Jednocześnie jednak stawiają oni pewne ograniczenia dotyczące negocjacji.
Przesłanie jest jasne: dążcie do pokoju, ale nie pozwólcie Moskwie odnieść zwycięstwa.
Senator Roger Wicker, przewodniczący Senackiej Komisji Sił Zbrojnych, z zadowoleniem przyjął oznaki zjednoczonego stanowiska negocjacyjnego Zachodu, argumentując, że to spójność, a nie ustępstwa, skłania Rosję do podjęcia rozmów.
Mianowanie Kyryło Budanowa oznacza koniec tygodni spekulacji na temat tego, kto zastąpi byłego głównego doradcę Zełenskiego, Andrija Jermaka, który zrezygnował ze stanowiska po tym, jak agencje antykorupcyjne przeprowadziły nalot na jego dom.
— Demonstracja jedności Zachodu wysyła Putinowi jasny sygnał — powiedział Wicker w piątkowym oświadczeniu. — Jego plan podzielenia nas nie powiedzie się.
Wicker wskazał na ostatnie wydarzenia na polu bitwy — w tym odbicie przez Ukrainę Kupianska i ciągłą niezdolność Rosji do zajęcia centrum logistycznego Pokrowsk — jako dowód, że Moskwa nie ma takiej przewagi, jak twierdzi.
Zdecydowanie nie zgadz się też na wszelkie porozumienia, które zmusiłyby Kijów do zrzeczenia się terytoriów, które nadal kontroluje, nazywając taki wynik „zwycięstwem negocjacyjnym”, którego Putin nie osiągnął militarnie.
Inni republikanie ujęli rozmowy w bardziej ideologicznych kategoriach.
„Ukraina jest po stronie demokracji i wolności. Rosja jest po stronie autorytaryzmu i agresji” — napisał na X republikański kongresman Mike Turner.
Wpływowy senator Lindsey Graham pochwalił to, co określił jako popierany przez Trumpa „20-punktowy plan”, ale ostrzegł, że odniesie on sukces tylko dzięki „większej presji na Rosję Putina”.
Z kolei kongresmen Don Bacon przedstawił bardziej surową ocenę, opisując rosyjską kulturę wojskową jako „surową i agresywną” oraz obojętną na życie ludzkie.
Wygląda zatem na to, że sygnał ze strony Partii Republikańskiej jest jednoznaczny: prezydent Trump ma pole do negocjacji, ale tylko pod warunkiem, że bezpieczeństwo Ukrainy zostanie zapewnione, a wpływ Zachodu zachowany.
Kijów gości, Moskwa eskaluje
Z jednej strony trwają dyplomatyczne rozmowy, z drugiej nadal obserwujemy zaciekłe walki na froncie w Ukrainie.
Ukraińscy urzędnicy twierdzą, że ostatni wzrost liczby rosyjskich ataków stanowi celowe „negocjacje z użyciem ognia”, mające na celu wzmocnienie pozycji Moskwy w czasie intensyfikacji rozmów.
Liczba ofiar ludzkich nadal rośnie. Prezydent Wołodymyr Zełenski potępił w piątek atak rakietowy na dzielnicę mieszkalną w Charkowie, nazywając go „ohydnym”. Ukraiński przywódca podkreślił, że dwie rakiety uderzyły w budynki cywilne, raniąc co najmniej 16 osób.
Tej samej nocy Ukraina poinformowała o jednym z największych ataków dronów podczas wojny w Zaporożu, w którym w ciągu nocy wystrzelono 116 dronów dalekiego zasięgu.
„Tylko Rosja nie chce zakończenia tej wojny” — mówił Zełenski. „Każdego dnia robi wszystko, aby ta wojna trwała”.
Prywatnie ukraińscy urzędnicy ostrzegają, że chociaż większość punktów potencjalnego porozumienia zaczyna się krystalizować, najważniejsze kwestie pozostają nierozwiązane.
Zełenski wielokrotnie ostrzegał, że ostatnie 10 proc. każdego porozumienia „zadecyduje o losie pokoju — losie Ukrainy i Europy”.
Europa przygotowuje swoje gwarancje
Kiedy Waszyngton debatuje nad ramami porozumienia, europejscy przywódcy skupiają się na tym, co nastąpi po zawieszeniu broni — i jak zapewnić, by nie stało się ono taktyczną przerwą dla Moskwy.
Prezydent Francji Emmanuel Macron ogłosił, że 6 stycznia Paryż będzie gospodarzem spotkania tzw. Koalicji Chętnych, w którym weźmie udział ponad 30 krajów pod przewodnictwem Francji i Wielkiej Brytanii. Cel jest uzyskanie konkretnych zobowiązań dotyczących ochrony Ukrainy po podpisaniu porozumienia.
„Wiele państw europejskich i sojuszników podejmie konkretne zobowiązania dotyczące ochrony Ukrainy i zapewnienia sprawiedliwego i trwałego pokoju” — mówił Macron w swoim noworocznym przemówieniu.
Zobowiązania te mają wykraczać poza retorykę. Rozważane opcje obejmują trwałe wsparcie wojskowe dla ukraińskich sił zbrojnych, europejskie siły pokojowe oraz tzw. gwarancje „tripwire” — potencjalnie poparte siłą — na wypadek naruszenia porozumienia przez Rosję.
Specjalny wysłannik USA Steve Witkoff potwierdził, że wzmocnienie gwarancji bezpieczeństwa było głównym tematem ostatnich rozmów z przedstawicielami Ukrainy, Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec.
Kanada również angażuje się w tę sprawę. Premier Mark Carney zamierza udać się do Paryża na spotkania w dniach 5–6 stycznia, twierdząc, że Ottawa „nieustannie” współpracuje z sojusznikami w celu zapewnienia porozumienia pokojowego popartego „solidnymi gwarancjami bezpieczeństwa”.
Stary Kontynent wyznacza granicę
Nastrój w Brukseli i Paryżu się zmienił — niepokój przeradza się w determinację. Europejscy urzędnicy zaangażowani w rozmowy twierdzą, że przekaz zarówno dla Waszyngtonu, jak i Moskwy staje się coraz ostrzejszy.
Jedną z lekcji płynących z procesu mińskiego jest to, że papierowe obietnice są bez znaczenia, jeśli nie są poparte siłą. Każde porozumienie zawarte tym razem będzie wiązało się z realnymi gwarancjami wojskowymi — a Putin musi zrozumieć, że ich naruszenie pociągnie za sobą natychmiastowe konsekwencje
— mówi Kyiv Post wysoki rangą europejski dyplomata.
Inny urzędnik jest jeszcze bardziej bezpośredni. — Nie będzie porozumienia pokojowego, które pozostawi Ukrainę bezbronną. Jeśli Rosja chce zakończenia wojny, będzie musiała zaakceptować Europę, która jest lepiej uzbrojona, bardziej zjednoczona i bardziej zaangażowana niż dotychczas.
Dyplomacja pod ostrzałem
Nawet pomimo przyspieszenia działań dyplomatycznych analitycy ostrzegają, że pokój omawiany w salach konferencyjnych wygląda zupełnie inaczej niż wojna tocząca się w terenie.
Ożywienie dyplomatyczne zbiegło się w czasie z bezprecedensową eskalacją rosyjskich ataków powietrznych — to rzeczywistość, która może osłabić poparcie społeczne dla kompromisu w Ukrainie.
Jurij Bojeczko, dyrektor generalny Hope For Ukraine, amerykańskiej organizacji humanitarnej, wskazuje na konkretne liczby: według danych ukraińskich i zachodnich tylko w 2025 r. Rosja wystrzeliła ponad 100 tys. dronów i ok. 2400 pocisków, co stanowi gwałtowny wzrost w porównaniu z poprzednimi latami.
— Dążenie do szybkiego pokoju nastąpiło w tym samym czasie, co radykalna eskalacja rosyjskiego terroru powietrznego — ocenia Bojeczko w wywiadzie dla Kyiv Post, dodając, że „tej sprzeczności nie da się zignorować w społeczeństwie ukraińskim”.
Sobotnie spotkanie w Kijowie to tylko pierwszy krok w szybko zmieniającej się sytuacji dyplomatycznej.
Rozmowy będą kontynuowane w przyszłym tygodniu, a kolejnym ważnym punktem będzie Paryż. Tymczasem Waszyngton będzie uważnie monitorował ten proces.
Wyzwanie pozostaje takie samo, z jakim negocjatorzy nie potrafili sobie poradzić przez prawie cztery lata — jak zakończyć najkrwawszą wojnę w Europie od dziesięcioleci, nie legitymizując agresji, która ją wywołała.
Na razie Zachód prezentuje jedność. Prawdziwy test nastąpi później.
Jeśli spotkanie w Paryżu 6 stycznia przyniesie konkretne zobowiązania dotyczące wojsk lub możliwe do wyegzekwowania granice, będzie to sygnał, że Europa jest gotowa poprzeć dążenia Waszyngtonu do pokoju czymś więcej niż tylko słowami — i że finał w końcu nabiera kształtu.