Stany Zjednoczone w sobotę w nocy (nad ranem czasu polskiego) przeprowadziły atak na Wenezuelę, wymierzony przeciwko tamtejszemu prezydentowi Nicolasowi Maduro. W stolicy kraju, Caracas, słychać było wiele eksplozji. Jak przekazał Donald Trump, wenezuelski przywódca został schwytany i wywieziony ze swojego państwa.
— Stany Zjednoczone przeprowadziły w Wenezueli nic innego jak specjalną operację wojskową. Znamy analogie, Putin tez chciał taką przeprowadzić, dlatego wprost trzeba powiedzieć, że działanie USA jest pogwałceniem reguł międzynarodowych — mówi Onetowi gen. Roman Polko, były szef GROM.
— Owszem, my nie mamy w Wenezueli masowych mordów, do których posuwa się Putin w Ukrainie, a raczej działanie z chirurgiczną precyzją, gdzie celem są głównie obiekty wojskowe i dyktator. Ten nowoczesny model planowania i organizowania akcji militarnej się sprawdził i ja z wojskowego punktu widzenia bardzo dobrze oceniam tę operację. Natomiast, jeśli chodzi o prawo międzynarodowe, to ono nie było tu przestrzegane — zaznacza.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Czy USA przeprowadziły operację militarną w Wenezueli?
Jak ocenia gen. Polko działania USA w Wenezueli?
Co stało się z Nicolasem Maduro?
Jakie zagrożenia przewiduje gen. Polko dla Wenezueli?
Co dalej? Poważne zagrożenia. „Nowy Irak i Afganistan? Nie da się wykluczyć”
Gen. Polko wskazuje, że Wenezuela, jako kraj wyjątkowo zasobny w ropę, mogła wzbogacić się tak, że jej obywatele żyliby na wysokim poziomie. — Zamiast tego mamy skrajną nędzę i trwającą od lat ucieczkę obywateli z kraju, do czego przyczynił się Maduro, który swoją fortunę budował też na handlu narkotykami — mówi gen. Polko. — Dlatego ja nie przypuszczam, żeby ktokolwiek w Wenezueli zechciał teraz brać broń do ręki w jego obronie — przekonuje.
— Jednak nie możemy zapominać, że takie załatwianie spraw metodami militarnymi, jakie zaprezentowały Stany Zjednoczone, mściło się na nich w przeszłości. Tak w Iraku, jak w Afganistanie USA „nie miały ręki”, żeby wyznaczać marionetkowego przywódcę kraju. Dlatego byłoby wskazane, żeby w normalizowanie sytuacji w Wenezueli włączyć jakoś zarówno samych mieszkańców, jak i społeczność międzynarodową — podkreśla były szef GROM.
— Jest przecież noblistka, Maria Corina Machado, są przywódcy opozycji, którzy zmuszeni byli wyemigrować z kraju, więc z ich pomocą może uda się jakoś sytuację w Wenezueli naprawić. Na pewno jednak nie zda egzaminu działanie na wzór Rosji, jeśli USA wyznaczą w Wenezueli jakiegoś marionetkowego przywódcę bez autorytetu — podsumowuje.