Znamy go z „Tańczącego z Wilkami” (1990), gdzie grał rolę porucznika Johna Dunbara, który pierwotnie miał być ekspozyturą armii USA na preriach, a stał się wiernym przyjacielem Siuksów.

[REKLAMA]

Prywatnie Kevin Costner jest przyjacielem wielu amerykańskich plemion i wrażliwym popularyzatorem ochrony przyrody — to właśnie on kilkanaście lat temu zaangażował wiele milionów dolarów na likwidację skutków katastrofy ekologicznej w Zatoce Meksykańskiej spowodowanej skandalicznymi zaniedbaniami na platformie wiertniczej BP i wyciekiem ropy. Pod powłoką filmowych oczywistości toczy się opowieść o problemach świata, z którymi borykamy się na całej Ziemi: walka z zachłannymi korporacjami, ochrona zasobów wodnych, ochrona „środowiska naturalnego”. Ostatnie określenie biorę w cudzysłów, bo mamy tu do czynienia zarówno z amerykańską dziczą, jak i obszarami łąk i pastwisk przetwarzanymi od lat przez białego człowieka, co nie przeszkadza widzieć w tych obszarach cennych przyrodniczo terenów.

  • Jakie tematy porusza serial 'Yellowstone’?
  • Kto gra główną rolę w 'Yellowstone’?
  • Jakie przesłanie niesie 'Yellowstone’ w kontekście ochrony przyrody?
  • Jak przedstawieni są bohaterowie tubylczy w 'Yellowstone’?

Nie mamy tu do czynienia z klasycznym, nawet współczesnym, westernem — choć „Yellowstone”, pokazując życie współczesnych kowbojów, nawiązuje i do ich historii, i współczesności — ale obrazem całkiem współczesnej Ameryki pokazanym tak, że gdybyśmy przenieśli tę historię w inne miejsca na świecie, można by wysnuć całkiem podobną opowieść. Podobną, ale nie tę samą.

Twórcy serialu starali się oddać piękno amerykańskiej przyrodyParamount Pictures / Materiały prasowe z podaniem źródła

Twórcy serialu starali się oddać piękno amerykańskiej przyrody

Ważne i chyba łatwo wychwytywane jest przesłanie, że rozwój gospodarczy nie musi stać w kontrze do spraw ochrony przyrody, wszak — niespecjalnie zdradzając fabułę — widać tu wyraźnie, jak buduje się sojusze ranczerów, Indian, przeciwko zachłannym korporacjom chcącym przerobić dolinę w luksusowy kurort. Intencje rdzennych Amerykanów są inne (ochrona miejsc świętych i ojczyzny ich narodów) od intencji kowbojów (ochrona ziemi pod hodowlę bydła), ale efekt może być ten sam.

Aglomeracyjność versus lokalność

Cenne jest pokazanie konfliktu między „Ameryką wiejską” a „Ameryką aglomeracyjną”, gdzie jedni i drudzy kompletnie się nie rozumieją, albo inaczej — gdzie „Ameryka aglomeracyjna” wie lepiej, co komu jest do szczęścia potrzebne i próbuje narzucić swą skażoną do cna narrację „wsiokom” z doliny. Tu są dwie strony: obrońcami są ranczerzy i plemiona indiańskie a agresorami deweloperzy, turyści, inwestorzy, korporacje, wyposażone w wielkie pieniądze i atrakcyjne kobiety — próbując oddziaływać na różne emocje i słabości lokalsów.

Serial pokazuje, że świat przyrody może być traktowany jako element dziedzictwa kulturowego, duchowego i rodzinnego. Inaczej traktują to Indianie, inaczej rodzina Duttonów, ale obie strony pokazują, że przynależność do konkretnego miejsca, relacji z Ziemią, która nie jest zasobem, lecz dziedzictwem, są niezwykle ważne.

Tak, siła lokalności to niezwykły walor tego serialu. Pokazuje, jak bardzo lokalność — również w odniesieniu do przyrody — może być siłą obronną przed inwestycyjnymi szkodnikami. Mówią o tym władze rezerwatu Broken Rock, mówią o tym Duttonowie — przeciwko inwestorom ze Wschodniego Wybrzeża, karmiącymi ich wszystkich obietnicami niebotycznych awansów, dochodów, opisującymi dość teoretycznie „trendy rozwojowe” i „rozwój cywilizacyjny” tej części Montany.

Siła lokalności wybrzmiewa też przy konflikcie rodziny Duttonów z Summer Higgins, ekologiczną aktywistką, która przyjeżdża w to miejsce, protestując przeciwko przemysłowej produkcji mięsa, którą uważa za szkodliwą dla zwierząt, destrukcyjną dla środowiska i niszczącą „tradycyjne rolnictwo”. Ta narracja wygląda trochę tak, że oto przyjeżdża aktywistka z wielkomiejskiego Zachodniego Wybrzeża, napakowana teoriami o dewastacji wody w dolinie, podczas gdy okazało się, że lokalni ranczerzy tak samo martwią się o środowisko i wodę, jak ona, choć posługują się innym językiem. Miała dużo racji w swych pretensjach do masowej produkcji mięsa jako szkodliwej dla środowiska działalności, ale jej przekaz był irytująco naiwny i przepełniony wielkomiejską wyższością. Nauka dla nas, przyrodników: używać takiego języka, który zrozumieją w lokalnych społecznościach, bez wymądrzania się.

Pokazać niewidoczne

Co ważne, twórcy filmu uzmysławiają nam, jak nieświadomi zagrożeń ludzie i całe społeczności mogą tracić swój świat nie od razu (np. poprzez agresję wojskową, ekonomiczną wielkich połaci), ale przez kradzież dokonywaną kawałek po kawałku. Dotyczy to Ziemi, dziedzictwa, ale i naszej mentalności i wrażliwości.

Jest taki fenomenalny fragment, gdy Monica Dutton — Indianka, żona jednego z głównych bohaterów (Kayce Dutton), próbująca swoich sił na jednym z college’ów — uświadamia swoim studentom zagrożenie, którego oni kompletnie nie rozumieją. Idąc do kampusu na zajęcia, mija grupę kilkunastu studentów zapatrzonych — wszyscy co do jednego — w telefony komórkowe. Podchodzi do nich i mówi im: „Sądziłam, że lekcja na powietrzu odklei was od telefonów, ale wy nadal wolicie gapić się w ekraniki. Lajkujecie fotki obcych ludzi, komentujecie ich życie, a oni komentują wasze… Macie pojęcie, czym żyje świat wokół was? Sądzicie, że odda to fotka w telefonie? Świat wokół was powoli się kurczy. Grupa kilku osób kupuje go, odziera do naga i odsprzedaje wam po kawałku. Oni gwałcą wasz świat i sprzedają, co złapią. Handlują wodą, powietrzem, a wy dajecie się prowadzić jak owce. Zabiją wam braci, porwą wam dzieci i zatrują wszystko, co kochacie. A wy nawet tego nie zauważycie, bo wolicie żyć w świecie, który nie istnieje”.

Ten fragment uświadamia nam (mam nadzieję), że walka o lepszą przyszłość, o dzikie życie toczy się nie tylko na barykadach w puszczach i protestach przeciwko absurdalnym lokalizacjom różnych inwestycji, ale również w sferze kształtowania mentalności, budowania świadomości i edukacji!

Tubylcza Ameryka

Gdy pisałem o tym, że narracja tego serialu przeniesiona w inne miejsce mogłaby być podobna, ale nie taka sama, miałem na myśli wątek tubylczy. On to bowiem daje wyjątkowość tej opowieści. Obecność indiańskich bohaterów — nota bene znanych w Ameryce aktorów i działaczy — to jedna z najbardziej wartościowych cech „Yellowstone”. Są prawdziwi, nie plastikowi i stereotypowo westernowi. Bo to realni członkowie swoich społeczności: Gil Birmingham, filmowy Tom Rainwater, przywódca rezerwatu Broken Rock, to Komancz z Oklahomy, uznany aktor (m.in. „Saga Zmierzch”, „Wind River. Na przeklętej ziemi”, „Aż do piekła”), Mo Brings Plenty, grający ochroniarza i kierowcę Rainwatera, to urodzony w słynnym rezerwacie Pine Ridge Indianin Oglala Lakota — aktor, tradycyjny pieśniarz i mówca; Tanaya Beatty („Hostiles”) pochodzi z tubylczej wspólnoty Daʼnaxdaʼxw z Kanady; Eddie Spears to Siuks Brulé z Dakoty Południowej, nie tylko aktor (m.in. „Pochowaj me serce w Wounded Knee”, „Czas Komanczów”), ale i tradycyjny śpiewak i tancerz powwow (w stylu Grass) oraz zaangażowany w sprawy narodów tubylczych mówca.

Konflikty między Duttonami a Skonfederowanymi Plemionami Broken Rock są jednymi z najważniejszych motywów serialu. Pokazują, że Duttonowie — choć bronią swojej ziemi — są jednocześnie beneficjentami historii pełnej przemocy i kolonizacji. Nie są pokazani jako kryształowe osobowości, wielu z nich ma swoje z uszami, ale przez tę złożoność widać skomplikowanie intencji, postaw i decyzji, które docelowo mają chronić ziemię.

Skonfederowanych Plemion Broken Rock w rzeczywistości nie ma (to filmowa fikcja), ale podczas kilku ujęć przemówień tubylczych przywódców widać na ich tle flagi realnie żyjących w Montanie narodów: Czarnych Stóp (Blackfeet), Wron (Crow), Assiniboinów, Szejenów (Cheyenne), Plemion z Fort Peck (Assiniboini i Siuksowie) i innych. Wspominam o tej wielości, bo w niej także zasadzają się realne współczesne spory między plemionami, ale to opowieść na inną okazję.

Kevin Costner hojnie wsparł likwidację skutków katastrofy ekologicznej w Zatoce Meksykańskiej spowodowanej skandalicznymi zaniedbaniami na platformie wiertniczej BPParamount Pictures / Materiały prasowe z podaniem źródła

Kevin Costner hojnie wsparł likwidację skutków katastrofy ekologicznej w Zatoce Meksykańskiej spowodowanej skandalicznymi zaniedbaniami na platformie wiertniczej BP

Nie sposób nie wspomnieć o stronie wizualnej — dla wielu częstokroć pierwszym impulsie zaangażowania na rzecz ochrony przyrody. Pięknie widać tu szerokie ujęcia z Montany i Utah (tam też serial był kręcony), wzruszające zbliżenia na wodę płynącą w strumykach, na załamujące się tam promienie słońca i rozległość preryjnych krajobrazów.

„Yellowstone” to opowieść o przeszłości, kiedy przyroda była w dużej mierze nieskażona, a intencje ludzi w miarę oczywiste, i brudnej przyszłości, która chowa się za nieoczywistymi i niepewnymi sojuszami. Można przeżyć narrację „Yellowstone” jak zwykły serial sensacyjny z kryminalnymi wątkami, można go potraktować jako fajną rozrywkę, ale myślę, że warto podejść do serialu również jako znakomitej lekcji życia, idei i postaw.

Krzysztof Mączkowski — analityk ochrony środowiska i edukator ekologiczno-kulturowy, dyrektor Biegu Na Rzecz Ziemi i Programu Made in Native America (festiwal, projekt edukacyjny, portal amerykaindianska.pl, Magazyn Wyspa Żółwia). Zainteresowany zagadnieniami ochrony wody, ekologii miasta, zrównoważonego rozwoju, relacji natura-kultura.