Aktywacja z pomocą telefonu była mało wygodna, archaiczna, ale skuteczna, gdy komputer nie miał dostępu do Internetu albo gdy system uparcie odmawiał współpracy. Bez absolutnie żadnego szumu, Microsoft odciął ostatnią oficjalną możliwość aktywacji Windows w trybie offline. Nie dodzwonicie się już na infolinię, gdzie automat przekazywał Wam ciąg znaków do wpisania w mechanizmie aktywacji offline systemu Windows.
Aktywacja przez telefon była reliktem z czasów, gdy łączność z Internetem nie była tak jednoznaczna, jak dzisiaj. Użytkownik dzwonił pod numer Microsoftu, automat dyktował ciąg cyfr, a system po drugiej stronie weryfikował klucz produktu. Wszystko działało bez logowań i przekazywania danych między komputerem, a serwerami giganta. Był to raczej ukłon w stronę użytkowników, którzy mieli mniej rozwinięte kompetencje cyfrowe lub takich, którzy nie mieli stałego dostępu do Sieci.
Artykuły wsparcia technicznego giganta wciąż instruują, by wejść w odpowiednie sekcje w Ustawieniach i wybrać opcję „Aktywuj przez telefon”. Microsoft musi po tej możliwości jeszcze posprzątać, a doskonale wiemy, że korporacje rzadko się w takich przypadkach spieszą. Pierwsze sygnały pojawiły się pod koniec ubiegłego roku. Użytkownicy zaczęli zgłaszać, że telefoniczna aktywacja po prostu nie działa, mimo że system nadal ją sugeruje. Microsoft w ogóle się nie odnosił do tych rewelacji: telefon służący do aktywacji po prostu nie odpowiadał.
Koniec balu
Sprawę nagłośniło równolegle wielu dziennikarzy i youtuberów. Próba aktywacji Windows kończy się połączeniem z automatycznym systemem, który bez wahania informuje: wsparcie dla aktywacji produktu zostało przeniesione do internetu. Następnie podaje adres: aka.ms/aoh. Informacja jest jednoznaczna. Szkoda jedynie, że tylko w tym miejscu, a gigant nie ostrzega jednocześnie w innych, że próba połączenia z telefonem Microsoftu zakończy się niepowodzeniem.
Ten link prowadzi do oficjalnego portalu aktywacji online Microsoftu. I to właściwie cała odpowiedź, jaką otrzymaliśmy. Jeśli system nie ma dostępu do sieci — aktywacja nie ma prawa się odbyć. I kropka.
Co istotne, problem dotyczy nie tylko Windows 11 czy 10. Z relacji użytkowników wynika, że identycznie zachowuje się Windows 7, ale to już bardziej ciekawostka technologiczna. Nikt, kto jest przy zdrowych zmysłach, nie powinien już używać Windows 7: to system od dawna niewspierany, niebezpieczny i z punktu widzenie naszych czasów, dziurawy jak ser szwajcarski.
Dokumentacja swoje, rzeczywistość swoje
Artykuły pomocy technicznej wciąż opisują aktywację telefoniczną jako pełnoprawną opcję. To trochę słaba perspektywa. Możemy założyć, że znajdzie się jeszcze ktoś, kto będzie szukał metody aktywacji Windowsa bez Internetu, wydrukuje sobie instrukcję i spróbuje zadzwonić na infolinię, by takowej aktywacji dokonać. Metaforycznie, w takiej sytuacji, „pocałuje klamkę”.
A zatem, firma aktualizuje backend, zapominając o frontendzie w postaci dokumentacji. I co istotne: nie mówimy o czymś przaśnym i trywialnym, a o legalnej metodzie aktywacji systemu operacyjnego. Dla administratorów IT, serwisantów czy użytkowników w środowiskach odciętych od sieci, będzie to naprawdę spory problem.
Internet albo nic
Microsoft systematycznie ogranicza scenariusze, w których Windows działa w oderwaniu od infrastruktury online. Konto Microsoft jako przymus, synchronizacja ustawień, licencje przypisane do chmury — to wszystko elementy tej samej strategii, która z gigantem jest już od lat.
I to trzeba Microsoftowi oddać: aktywacja online jest szybsza, tańsza w utrzymaniu i łatwiejsza do kontrolowania. Znika problem nadużyć, automatycznych systemów głosowych i ręcznej weryfikacji. Zostaje jeden portal i jeden punkt decyzyjny. Z punktu widzenia użytkownika sytuacja wygląda mniej elegancko. Komputer bez internetu — na przykład w warsztacie, laboratorium czy odizolowanej sieci przemysłowej — staje się systemem „na chwilę”: nawet, jeżeli jest w pełni legalnie kupiony.
Czytaj również: Windows 11 z nową funkcją. Będzie kolejny sprzeciw użytkowników?
To nie przypadek
Kilka miesięcy wcześniej Microsoft usunął nieoficjalną metodę aktywacji opartą na KMS, która działała offline. Teraz znika oficjalna, telefoniczna alternatywa. Nie ma przypadków w tego typu sytuacjach, istnieją tylko i wyłącznie znaki. A zatem, aktywacja Windows bez połączenia z siecią przestaje być wspieranym scenariuszem. Dokumentację „zaktualizuje się” za jakiś czas. Kiedy? Nie wiadomo. Szkoda, że użytkownicy często dowiedzą się o tym w trakcie próby aktywacji swojej instalacji systemu. Ewentualnie z artykułów w Internecie takich, jak ten… o ile na nie natrafią.

