Choć Paweł Wąsek wywalczył miejsce w trzecim konkursie 74. Turnieju Czterech Skoczni, to ostatecznie w nim nie wystąpi. Wszystko z uwagi na to, że został zdyskwalifikowany tuż po zakończeniu kwalifikacji.
Powód takiej decyzji jest wręcz szokujący. Otóż przekroczono przepisy dotyczące smaru na nartach, który zawierał niedozwolony fluor. Do tej pory żaden skoczek nie został za to zdyskwalifikowany.
– Został wykryty fluor i później decyzję podejmowało jury. Zebrali się na dole, przejrzeli jeszcze wartości, które wyszły, i podjęli decyzję o dyskwalifikacji. Te wartości były wysokie – to nie było żadne zanieczyszczenie, ewidentnie był fluor – przekazał Wojciech Jurowicz, kierownik drużyny i konsultant ds. sprzętu i przepisów FIS w polskiej kadrze narodowej w rozmowie ze skijumping.pl.
Zaznaczył on również, że na pewno nie doszło do ingerencji osoby z zewnątrz. – To nie jest możliwe. Ktoś musiałby wziąć te narty i normalnie je przygotować w kontenerze. To nie jest tak, że da się coś „dosmarować” palcem czy zabrudzić.
Mathias Hafele, kontroler FIS, sprawdził całą nartę Wąska i wszędzie wartości były wysokie. Tym samym nie było żadnych szans na to, by 26-latek z Cieszyna nie został zdyskwalifikowany. Przez to nie wystąpi on w konkursie w Innsbrucku i może już przygotowywać się do rywalizacji w Bischofshofen.
ZOBACZ WIDEO: Oto jakie zdanie o trenerze polskich skoczków mają kibice