Na początku grudnia w Monako Hubert Hurkacz zagrał pierwsze mecze sparingowe po czerwcowej, drugiej artroskopii prawego kolana. To był dla całego jego zespołu symboliczny moment. Kluczowy był jeden szczegół.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

– Było kilka piłek, do których Hubert poszedł wślizgiem, takim potężnym wykrokiem. I na prawą, i na lewą nogę. Ta piłka już praktycznie mu uciekała, ale on ją łapał, tak jak w swoich najlepszych meczach i dynamicznie wracał do wymiany. To była taka chwila, w której wszyscy pomyśleliśmy: jest naprawdę dobrze – mówi Przemysław Piotrowicz, który odpowiada za przygotowanie fizyczne Hurkacza.

I dodaje: – Mówię to z pełną odpowiedzialnością, pomimo głosów różnych ekspertów wątpiących w powrót po tak długiej przerwie: Hubi jest na etapie, który pozwala mu bezpiecznie wrócić do rywalizacji turniejowej. Będziemy obserwować reakcje organizmu w warunkach meczowych.

W lipcu 2024 r. kariera Huberta Hurkacza się zatrzymała. Potem były dwie operacje

4 lipca 2024 r. W meczu II rundy Wimbledonu Hurkacz wykonał gwałtowny rzut, który na dobre zatrzymał jego karierę. Choć wtedy wydawało się jeszcze, że co najwyżej straci igrzyska w Paryżu.

– Wtedy Hubert przeszedł pierwszą operację kolana. Ale wszystko, co działo się po niej, okazało się jakby niewiadomą. Grał mecze, ale z dyskomfortem. Cały czas coś się działo, pojawiał się stan zapalny, w zasadzie był on chroniczny, doszło do przerośnięcia błony maziowej. Podjęliśmy więc decyzję o drugiej operacji. Ponownie przeprowadził ją pan doktor Bartłomiej Kasprzak, któremu bardzo wiele zawdzięczamy. I ustaliliśmy, że nie wrócimy na kort, dopóki Hubert nie będzie gotowy na 100 proc. Dziś jest – zapewnia Piotrowicz.

Druga operacja odbyła się pod koniec czerwca. Do końca października Hubert pracował głównie nad poszczególnymi partiami mięśniowymi. Uważni fani dostrzegli w jego relacjach w mediach społecznościowych, że rozbudował górne partie ciała.

Trener wyciągnął akcesoria. „Hubi jest silniejszy, ale tenis to nie kulturystyka”

– Mieliśmy więcej czasu na trening siłowy, ponieważ nie było możliwości pracy motorycznej na korcie. Natomiast to, co robiliśmy, świetnie przełożyło się na moc. Podnieśliśmy masę mięśniową, jeszcze obniżając poziom tkanki tłuszczowej. Obudowaliśmy też oczywiście odpowiednio kolana. Hubi jest więc silniejszy, ale już pierwsze dni na korcie pokazały, że nie stracił ani koordynacji, ani zwinności, a to dla niego najistotniejsze. Tenis to nie kulturystyka – podkreśla Piotrowicz.

Jak widać na zamieszczonych przez nas wyżej nagraniach, trener wykorzystał specjalistyczne akcesoria treningowe, w tym uprząż łączącą pas biodrowy ze stopami, stosowaną w stabilizacji pracy nóg u tenisistów, używała jej na przykład Iga Świątek przed Wimbledonem. Hubert ćwiczył też w komorze hipoksyjnej, czyli przy obniżonej zawartości tlenu.

W listopadzie przyszedł czas powrotu na kort. W grudniu – pierwsze sparingi. W Monako z Polakiem testowe mecze grał m.in. Kazach Michaił Kukuszkin, w 2019 r. 39. zawodnik rankingu ATP.

– Od początku widać było, że pamięć mięśniowa została, bo wszystko zaczęło bardzo szybko wracać. Zarówno fizycznie, jak i mentalnie Hubert czuje się dobrze, może stopniowo wchodzić w rytm rywalizacji. Już w grudniu graliśmy pełnowymiarowe treningi: po dwie-trzy godziny z zawodnikami na korcie. Biega znakomicie. Pracujemy na wysokich obciążeniach treningowych, kolano dobrze reaguje na wysiłek, bez sygnałów alarmowych – deklaruje Piotrowicz.

„Głodny jak diabli”. Cały zespół podjął wyzwanie powrotu do dziesiątki rankingu ATP

Do prawdziwej rywalizacji Hurkacz wróci 5 stycznia w turnieju United Cup w meczu z Aleksandrem Zverevem. Cytując trenera przygotowania fizycznego – „głodny jak diabli” – bo ostatni mecz rozegrał 11 czerwca 2025 r. na trawie w Hertogenbosch, w Holandii. W poniedziałek minie 208 dni…

Mimo wielu znaków zapytania, mimo głosu wątpiących w to, że 28-latek może jeszcze wrócić na swój najwyższy poziom po tak poważnej kontuzji i operacji, cały zespół podjął to wyzwanie. Także główny trener Nicolas Massu.

– Były po drodze chwile gorsze, były dołki, kiedy Hubert potrzebował większego wsparcia od nas, czy rodziny, ale nikt nie zwątpił w to, że będzie znowu piąć się w rankingach, krok po kroku wróci do pierwszej dziesiątki rankingu. Największa w tym oczywiście zasługa Hubiego, który wykonał gigantyczną pracę. Patrząc na niego, wierzę, że stać nas na rywalizację na najwyższym poziomie – mówi Piotrowicz.

Pytany o przykład zawodnika, który po podobnym urazie wrócił na szczyt, nie zastanawia się nawet sekundy: – Roger Federer w 2017 r. po operacji kolana. Nie grał sześć miesięcy i wygrał Australian Open. Byli też inni zawodnicy, którzy po przerwach zdrowotnych wracali bardzo mocni, ale każdy przypadek jest inny i wymaga indywidualnego podejścia

Hubert Hurkacz jest 73. w rankingu ATP. Celem jest powrót do dziesiątki

Piotrowicz podkreśla jednak, że przy całej ekscytacji powrotem Hurkacza, ostatnie czego chcą to presja „milowych kroków”. Zawodnik, który był 6. w rankingu ATP, dziś zajmuje 73. pozycję i nowy początek ma być przede wszystkim rozsądny.

– Trzeba będzie na nowo przystosować się do rywalizacji, ale też dbać o zdrowie, pilnować regeneracji. Krok po kroku. Porównujemy to do wspinaczki na wysoki szczyt. Długą drogę już pokonaliśmy, ale przecież te ostatnie metry są zawsze najtrudniejsze – przekonuje trener przygotowania fizycznego.

Pierwszym z kroków będzie turniej z reprezentacją Polski, United Cup w Sydney, w dniach 5-11 stycznia. Początek bardzo wymagający, bo na otwarcie Hubert zagra z Aleksandrem Zverevem. Mecz Polska – Niemcy w poniedziałek, 5 stycznia od godz. 6:30 naszego czasu. Transmisję przeprowadzi Polsat Sport.

Kolejnym przystankiem będzie Australian Open. Po nim zespół Huberta planuje jego udział w turnieju rangi ATP 500 w Rotterdamie.