Kwalifikacje do konkursu w Innsbrucku nie przyniosły Polakom powodów do euforii. Choć wszyscy uzyskali przepustkę do konkursu, trudno było mówić o występach na miarę oczekiwań. Najwyżej sklasyfikowany z naszych zawodników Kacper Tomasiak był dopiero 19.Z kolei Kamil Stoch zakończył kwalifikacje na 27. miejscu, Maciej Kot na 32., a Dawid Kubacki na 40.
Wąsek uplasował się na 36. miejscu, ale szybko stało się jasne, że jego w niedzielnym konkursie nie zobaczymy.
Dyskwalifikacja Wąska natychmiast wzbudziła zdumienie. Powód? Wykrycie fluoru w smarze do nart. W środowisku skoków narciarskich to niemal relikt przeszłości — substancja zakazana, nieużywana. Nie pomaga w uzyskiwaniu lepszych rezultatów, obłożona surowymi przepisami ze względów zdrowotnych oraz ekologicznych. Tym większe było zaskoczenie, że właśnie taki problem pojawił się podczas jednego z najważniejszych turniejów sezonu.
— Jesteśmy bardzo zaskoczeni, bo na pewno nie posiadamy takich smarów i mamy zakaz kupowania czegoś takiego. Z tego pomiaru, który został nam przedstawiony, wynika, że musiało być go dużo. To nie są śladowe ilości. Wychodzi na to, jakby ewidentnie było to smarowane fluorem, a przecież tego samego smaru używaliśmy w Garmisch, gdzie przechodziliśmy kontrolę bez żadnego problemu — mówił na gorąco trener Maciej Maciusiak.
Dalszy ciąg materiału pod wideo
Zagraniczne portale zgodnie podkreślają, że decyzja FIS była jedną z najbardziej zaskakujących historii tej edycji Turnieju Czterech Skoczni.
„Szokująca dyskwalifikacja w Innsbrucku! Polska drużyna przed wyzwaniem” – pisze skispringen.com. (Foto: www.skispringen.com)
Serwis skispringen.com pisze wprost o „szokującej dyskwalifikacji” i określał całe zajście mianem „dziwacznego incydentu”, zwracając uwagę na bezradność polskiej kadry wobec takiego rozstrzygnięcia. Dziennikarze podkreślali, że tym razem nie doszło do klasycznego sporu wokół kombinezonu, który w ostatnich dniach zdominował narrację wokół TCS.
„Kolejna dyskwalifikacja w skokach narciarskich. Polak naruszył przepisy” – pisze sn.at (Foto: sn.at)
Ten sam wątek wybrzmiał także w Austrii. Portal sn.at zaznaczał, że w przypadku Pawła Wąska „nie chodziło jednak o kombinezon”, przypominając jednocześnie, iż fluor został całkowicie zakazany przez FIS od sezonu 2023/2024 ze względów środowiskowych i zdrowotnych. Austriaccy dziennikarze zauważyli, że jest to pierwszy tak głośny przypadek dyskwalifikacji za użycie tej substancji w skokach narciarskich, co tylko potęgowało zaskoczenie całej sytuacji.
„W Innsbrucku też dyskwalifikacja. Tym razem nie chodziło o długość stroju” – pisze zurnal24.si (Foto: zurnal24.si)
Serwis zurnal24.si pisze, że Paweł Wąsek „został ofiarą kontroli”, przypominając, iż Polak zakończył kwalifikacje na 36. miejscu, zanim ogłoszono decyzję FIS. Jednocześnie zaznaczono, że zawodnik otrzymał jedynie żółtą kartkę, a ponieważ była to jego pierwsza dyskwalifikacja w sezonie, zachował prawo startu w finałowym konkursie Turnieju Czterech Skoczni w Bischofshofen.
„Kolejny skoczek narciarski zdyskwalifikowany” – pisze Sport1.de (Foto: sport1.de)
Na wyjątkowość zdarzenia zwracały uwagę również niemieckie media. Sport1.de informował, że „tym razem padło na Polaka”, opisując Wąska jako kolejnego zawodnika, który nie przeszedł kontroli sprzętu podczas Turnieju Czterech Skoczni. Portal podkreślał jednak, że 26-latek nie manipulował przy kombinezonie, a problem dotyczył wyłącznie nart i wykrytego w smarze fluoru, co odróżniało ten przypadek od wcześniejszych dyskwalifikacji w Innsbrucku.
Przypomnijmy, że już w niedzielę odbędzie się trzeci konkurs Turnieju Czterech Skoczni. W Innsbrucku rywalizacja wystartuje o godz. 13.30. Na 12.00 zaplanowano serię próbną. Na relację z tego wydarzenia zapraszamy na stronę główną Onet.pl, a także do serwisu przegladsportowy.onet.pl.