Urodzony na Białorusi Aliaksei Nasewicz od kilku lat pozostaje pełnoprawnym Polakiem. W minionym sezonie otrzymał nawet szansę zadebiutowania w biało-czerwonych barwach w kadrze Nikoli Grbicia. Młody atakujący pozostawił po sobie na tyle dobre wrażenie, że obecnie wielu widzi w nim następcę Bartosza Kurka i przyszłego lidera ofensywy siatkarskiej reprezentacji Polski.
W Polsce jego pierwszym klubem był GKS Stocznowiec Gdańsk. Chciał iść do młodzieżowego zespołu Trefla, ale jako że miał wtedy tylko 170 centymetrów wzrostu, obawiał się, że tam będzie szkolony pod kątem gry na pozycji libero. Do drugiej drużyny zespołu z Plusligi dostał się później, dzięki dobrej grze w mistrzostwach Polski juniorów. To był przełom w jego karierze. W rozmowie z WP SportoweFakty przyznał, że wypatrzył go Michał Winiarski. To dzięki niemu trafił do klubu, w którym obecnie jest jedną z czołowych postaci. Dzięki ekipie znad morza zdołał też zadebiutować w reprezentacji Polski.
ZOBACZ WIDEO: Fabiański popłakał się ze śmiechu. Po tych słowach Boruca
Z inicjatywy prezesa Trefla Gdańsk Dariusza Gadomskiego, ruszyła procedura zmiany federacji macierzystej, z białoruskiej na polską. Klub wniósł stosowne opłaty do światowej federacji siatkarskiej FIVB oraz do białoruskiego związku (w sumie około 100 tysięcy złotych). W rozmowie z TVP Sport, zawodnik nie chciał jednak szerzej odnieść się do tej sprawy.
– Wolałbym nie wchodzić w szczegóły ani spekulacje. Klub obdarzył mnie dużym zaufaniem i bardzo to doceniam – powiedział Aliaksei Nasewicz.
Atakujący ekipy znad morza dużo chętniej opowiedział natomiast o dramatycznych przeżyciach, jakie miały miejsce w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy, kiedy jego kariera stanęła pod znakiem zapytania. Powodem była kontuzja kręgosłupa, z którą zmagał się w 2024 roku.
– Bolał mnie lewy pośladek i lewa dwójka. To było bardzo ciekawe. Opis rezonansu dostałem mniej więcej po 10 minutach, co było szokująco krótkim czasem. Wiedziałem, że to zły znak. Okazało się, że miałem ekstruzję. Nie wiedziałem, co to jest. Szukałem informacji w internecie i przeczytałem, że powinienem zacząć kopać sobie grób. Nie wiedziałem, co się ze mną dzieje. Udałem się do fizjoterapeuty do Ergo Areny. Stwierdził, że to przepuklina. Finalnie pauzowałem siedem miesięcy – powiedział w wywiadzie dla TVP Sport atakujący.
Poprzedni sezon Nasewicz zakończył dopiero na 39. miejscu w rankingu najlepiej punktujących graczy PlusLigi. W obecnych rozgrywkach 22-latek prezentuje się zdecydowanie lepiej. Po 13 rozegranych spotkaniach plasuje się na 3. pozycji wspomnianego zestawienia. Wyprzedzają go jedynie reprezentant Czech Patrik Indra oraz Kamil Rychlicki z reprezentacji Włoch.