Jeden z najnowocześniejszych żużlowych stadionów świata w 2026 roku doczeka się Grand Prix.
Dalszy ciąg materiału pod wideo
1 sierpnia w Łodzi odbędzie się siódma runda GP. Dzień wcześniej — 31l lipca — także w tym miejscu będziemy świadkami drugiej rundy (z trzech zaplanowanych) Grand Prix 2, a więc Indywidualnych Mistrzostw Świata Juniorów.
Sprint też w Łodzi
To jeszcze nie wszystko. Także w Łodzi żużlowcy powalczą o punkty w sprincie. Kwalifikacje czasowe uwieńczone wyścigiem sprinterskim, w którym czterech zawodników zdobędzie punkty do klasyfikacji GP odbędą się w dniu GP (1.08).
Wszystko wskazuje, że turniej na Moto Arenie obejrzy komplet 10 tysięcy kibiców. — Jestem przekonany, że bilety rozejdą się szybciej niż Lublinie — mówi Witold Skrzydlewski. — Samo Grand Prix, to dla nas ogromne wyzwanie. Umowa została podpisana na rok. Sztuką będzie to utrzymać. To jest dla nas wielkie wyróżnienie — dodaje.
Stadion zmieni nazwę?
Wielu ekspertów uważa, że organizacja GP w Łodzi, to wielka szansa dla miejscowego żużla, który od lat ma zespół na poziomie Metalkas 2. Ekstraligi, a frekwencja na meczach ligowych nie rzuca na kolana, chociaż należy podkreślić, że w 2025 roku było pod tym względem już znacznie lepiej. — Osobiście mam nadzieję, że turniej będzie takim kołem zamachowym dla naszego żużla — przyznaje Skrzydlewski. — Myślę, że może to na przykład spowodować, że ktoś kupi nazwę stadionu, bo to że się teraz nazywa Moto Arena, nie oznacza, że tak musi być zawsze. Może jakaś firma wpadnie na inny pomysł — powiedział Skrzydlewski.
Zawodników łapie się za kaski
Jeżeli chodzi o sam turniej Grand Prix, to wszyscy są zgodni. W Łodzi możemy być świadkami jednego z najciekawszych turniejów w sezonie. — Teraz cały żużlowy świat w końcu zobaczy i przekona się jaki jest nasz stadion. Że każdego zawodnika można złapać za kask. Ponadto nie muszę przypominać, że jesteśmy w centrum Polski. Niemal z każdego miejsca do Łodzi jedzie się trzy, cztery godziny — podkreśla Skrzydlewski.
Grand Prix w Łodzi może być atutem dla … Brady’ego Kurtza, który w 2025 roku złoto z Bartoszem Zmarzlikiem przegrał jednym punktem. — Wiem, że nasz tor jest jego ulubionym, bo przecież u nas jeździł. Zawsze wiedziałem, że to zawodnik z wielkim potencjałem, ale przyznam, że nie spodziewałem się, że w 2025 roku aż tak odpali. Nie pamiętam, aby w jednym sezonie momentalnie ktoś zrobił taki postęp. Najwidoczniej trafił jednak z silniami od Ashleya Hollowaya i w ogóle tym wszystkim. Po prostu „poleciał” — zakończył Skrzydlewski.
Powstanie Moto Areny w Łodzi w 2018 roku to zasługa Witolda Skrzydlewskiego, który od lat walczył o nową jakość żużla w Łodzi. Wcześniej, bo w 2005 roku założył KŻ Orzeł. Ale speedway wspierał jeszcze wcześniej, m.in. za czasów TŻ Łódź. Można powiedzieć, że robi to już niemal trzy dekady.