Prokuratura szwajcarskiego kantonu Valais wszczęła śledztwo przeciwko właścicielom baru „Le Constellation”. Jak podaje portal Blick, w 2015 r. Jacques i Jessica Moretti przejęli i wyremontowali lokal, a Jacques w wywiadzie dla „Le Nouvelliste” opisał efekty renowacji.
W czasie trwania śledztwa właściciele będący obywatelami Francji ukryli się — podaje Blick. Z sieci zniknęły również opublikowane przez nich zdjęcia baru. Dziennik dotarł jednak do kilku fotografii, które wskazują, że podczas remontu w 2015 r. schody prowadzące z baru w piwnicy na parter zostały zwężone. Z kolei dźwiękoszczelne panele sufitowe, które jako pierwsze zajęły się ogniem, miały być wykonane z łatwopalnego tworzywa.
Dzień po tragicznym pożarze w klubie Le Constellation właściciel lokalu po raz pierwszy publicznie odniósł się do wydarzeń. Zapewnił o pełnej współpracy z władzami. „W ciągu 10 lat byliśmy kontrolowani trzy razy” — powiedział w wywiadzie dla portalu 20Minuten.
Francuski dziennik „Le Parisien” podał, że 30 lat temu Jacques Moretti był znany wymiarowi sprawiedliwości w związku ze sprawami dotyczącymi sutenerstwa. Z kolei 20 lat temu mężczyzna został aresztowany w związku ze sprawą dotyczącą oszustwa i uprowadzenia.
Piekło sylwestrowej nocy w barze „Le Constellation”
W sylwestrową noc w barze „Le Constellation” w szwajcarskim kurorcie narciarskim Crans-Montana doszło do pożaru, w którym zginęło ponad 40 osób, a 121 jest rannych, w tym jeden obywatel Polski. Źródłem płomieni prawdopodobnie były tzw. zimne ognie przymocowane do butelek z alkoholem, które miały doprowadzić do zapalenia się izolacji sufitu.
Na fotografiach, które zostały zrobione we wnętrzu lokalu widać ludzi trzymających nad głowami duże butelki szampana, każda z zapalonym zimnym ogniem. Według rzecznika policji, cytowanego przez serwis Blick, w restauracji w chwili wybuchu znajdowało się ok. 100 osób. Lokal mógł pomieścić 400 gości. Ofiary i poszkodowani to głównie młode osoby w wieku od 16 do 26 lat — podała stacja BBC, powołując się na władze jednego ze szwajcarskich szpitali. Wciąż trwa identyfikacja ofiar.