Siatkarze Aluronu CMC Warty Zawiercie są pierwszym polskim klubem od 13 lat, który stanął na podium Klubowych Mistrzostw Świata. Warto jednak podkreślić, że ostatnie kilka edycji odbywało się bez udziału ekip z PlusLigi. Dla sztabów szkoleniowych wycieczki do Brazylii czy Indii generowały bowiem więcej problemów, niż wynosiły potencjalne zyski wynikające ze zdobycia medalu.

Prezes wicemistrzów Polski w 2025 roku postanowił jednak podjąć wyzwanie i przekonać do tego sztab szkoleniowy. Po powrocie do kraju z brązowymi medalami Kryspin Baran przyznał, że wyprawa do Ameryki Południowej od strony sportowej zakończyła się sukcesem. Wspomnienia tego, co działo się w Brazylii, nie są jednak do końca pozytywne.

ZOBACZ WIDEO: Fabiański szczerze o swojej przyszłości. „Czas wygaszać ten ogień”

– W Belem była jedna duża klimatyzowana arena, w której rozgrywane były mecze. Do treningu udostępniono nam halę zadaszoną, ale bez bocznych ścian, z terafleksem położonym na betonie. Parkiet tym samym był śliski. Grzecznie podziękowaliśmy i zespół przez cały tydzień nie trenował – powiedział Kryspin Baran w rozmowie z TVP Sport.

– Wszyscy mieli podobne warunki, więc nie robiliśmy z tego problemu. Nie zmienia to faktu, że słabość infrastrukturalna Belem to było troszkę zaskoczenie. Organizatorzy, którzy przydzielają prawa organizacyjne, powinni takie rzeczy weryfikować, bo skończyło się na tym, że kluby nie trenowały przez cały tydzień, jedynie udawały się na rozciąganie, siłownię czy spacery – dodał prezes trzeciej ekipy KMŚ 2025.

Kryspin Baran zwrócił również uwagę na frekwencję, która podczas turniejowych spotkań,  delikatnie mówiąc, nie była najlepsza. Większego zainteresowania nie budziły nawet mecze z udziałem drużyn z Brazylii. Według oficjalnych statystyk, finałową rywalizację o złoto z udziałem Sir Susa Vim Perugia i Osaka Bluteon przyciągnęła na trybuny zaledwie 5 462 kibiców.

– Bilety były bardzo drogie, frekwencja niewielka. Tłumaczono mi, że gdyby taka impreza odbywała się w Rio de Janeiro, w Sao Paulo albo w Belo Horizonte, hala byłaby wypełniona i emocji byłoby dużo więcej. Belem nie ma jednak żadnego klubu i siatkówka nie jest tam obecna na bieżąco. Bilety były drogie, a w mieście nie było widać żadnej promocji wydarzenia, więc to przełożyło się na bardzo słabą frekwencję – przyznał prezes Aluronu CMC Warty Zawiercie.