Piłkarze FC Barcelona w sobotni wieczór pokonali w derbowym starciu Espanyol 2:0 i umocnili się na fotelu lidera hiszpańskiej LaLiga. W niedzielę straty do Katalończyków chciał zniwelować Real Madryt. Królewscy w ramach 18. kolejki podejmowali na Estadio Santiago Bernabeu Real Betis, który plasował się na szóstej pozycji.

Zespół Xabiego Alonso przeżywa spore problemy kadrowe. Do dyspozycji hiszpańskiego szkoleniowca nie są m.in. kontuzjowani Kylian Mbappe, Trent Alexander-Arnold czy Eder Militao. Ale z nieobecności kluczowych zawodników korzystają zmiennicy. Tak było też w niedzielnym starciu.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

W 20. minucie Królewskich na prowadzenie wyprowadził bowiem Gonzalo Garcia, który wykorzystał dośrodkowanie Rodrygo i strzałem głową wpakował piłkę do siatki. Co ciekawe, był to jedyny celny strzał ekipy Los Blancos przed przerwą. W końcówce do głosu zaczęli dochodzić zawodnicy z Andaluzji, a już w doliczonym czasie gry Królewskich skutecznym wślizgiem uratował Federico Valverde.

Sześć minut, które wstrząsnęło Betisem

A po zmianie stron Real szybko podwyższył prowadzenie. W 50. minucie fanów na Bernabeu ponownie poderwał Gonzalo Garcia, który strzałem z powietrza sprzed pola karnego skompletował dublet. A to był początek koncertu. Po sześciu minutach było już 3:0, a tym razem premierowe trafienie w tym sezonie zaliczył Raul Asencio.

Piłkarze Realu wygwizdani. A potem błysk geniuszu

Ale goście nie złożyli jeszcze broni na Bernabeu. Dziesięć minut po bramce Asencio Betis ruszył z szybką kontrą, którą z zimną krwią wykończył Cucho Hernandez. Po bramce dla Betisu mecz wyraźnie nabrał rumieńców, a defensywa ekipy z Madrytu zaczynała coraz mocniej przeciekać.

Cztery minuty później goście znów ruszyli z kontrą, ale zbyt lekki strzał oddał Antony. Z trybun dało się słyszeć pierwsze oznaki niezadowolenia fanów Królewskich. A gdy w 75. minucie w słupek trafił Rodrigo Riquelme pojawiły się już przeraźliwe gwizdy, bo Real stąpał po cienkim lodzie.

Ale gdy trwoga to do… Gonzalo Garcii. Wychowanek Królewskich w 82. minucie po zagraniu Ardy Guelera miał już na koncie hattrick, a jego trzeci gol był ozdobą całego spotkania. 21-latek pięknym strzałem piętką rozwiał ostatecznie nadzieje ekipy z Sewilli. A tuż przed końcem rywali dobił jeszcze Fran Garcia.

Królewscy po wygranej mają tym samym w dorobku 45 pkt i o cztery oczka ustępują ekipie Roberta Lewandowskiego i Wojciecha Szczęsnego. Walka o mistrzowski tytuł w LaLiga rozkręca się na dobre.

A teraz podopieczni Xabiego Alonso mogą skupić się na Superpucharze Hiszpanii. Już w czwartek w półfinale turnieju rozgrywanego w Arabii Saudyjskiej zmierzą się z Atletico Madryt. A w drugim półfinale FC Barcelona zagra z Athletic Bilbao. Kolejne El Clasico na horyzoncie.