Trump obiecał wyborcom wyjaśnienie sprawy przestępcy seksualnego Jeffreya Epsteina. Dziś nawet dla wielu prominentnych republikanów prezydent lekceważy sprawę, którą żyją już całe Stany Zjednoczone. Dla dużej części ruchu MAGA [„Make America Great Again”, „Uczynić Amerykę Znowu Wielką”] to po prostu zbyt wiele. Baza wyborcza prezydenta USA odwraca się od swojego lidera. Dla Trumpa może być to najpoważniejszy kryzys od początku drugiej kadencji.
Ostatnią partię politycznych szachów amerykańskie prezydent rozegrał jednak na swoją korzyść, co pozwoliło przynajmniej tymczasowo odsunąć dotychczasowe problemy na dalszy plan. Większość ruchu MAGA popiera bowiem decyzję Białego Domu o pojmaniu i aresztowaniu prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro. Buntu ze strony zwolenników MAGA, którzy sceptycznie podchodzą do długotrwałego zaangażowania Stanów Zjednoczonych za granicą na razie nie widać.
Ataki na Wenezuelę i schwytanie prezydenta Nicolasa Maduro to nie tylko sukces Trumpa, ale stanowią duże zwycięstwo jastrzębi polityki zagranicznej w gabinecie prezydenta USA, w tym sekretarza stanu Marco Rubio i szefa Pentagonu Pete’a Hegsetha, którzy w ciągu ostatnich kilku miesięcy opowiadali się za zwiększeniem presji na Wenezuelę. Wszystko po to, by ostatecznie obalić przywódcę, którego uznają za autorytarnego handlarza narkotyków.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
To działania dalekie od założeń pierwszej kadencji Trumpa. Wtedy prezydent USA brał pod uwagę inwazję na Wenezuelę, ale został przekonany do rezygnacji z tego pomysłu przez ówczesnego sekretarza stanu Rexa Tillersona, ówczesnego sekretarza obrony Jamesa Mattisa i ówczesnego doradcę do spraw bezpieczeństwa narodowego H.R. McMastera.
Akcja w Wenezueli w nocy z piątku na sobotę [nad ranem w Polsce] jest eskalacją zaangażowania Stanów Zjednoczonych w sprawy innego kraju. Również w czasie weekendu Trump publicznie zagroził, że będzie bronił irańskich demonstrantów przed ich własnym rządem. Pierwszy rok drugiej kadencji Amerykanina charakteryzował się znacznie większym zaangażowaniem w konflikty zagraniczne, niż przewidywał kandydat Trump lub Trump podczas swojej pierwszej kadencji.
Chociaż niewielka liczba republikańskich kongresmenów krytykuje sobotnią akcję, większość ruchu MAGA wydaje się popierać tę decyzję — nawet strateg Trumpa, Steve Bannon, który często promuje program „America First” [Ameryka przede wszystkim], pochwalił prezydenta tuż po zakończeniu akcji wojskowej, nazywając ją „śmiałą i genialną”. Były przewodniczący Senatu Mitch McConnell, który nie jest sojusznikiem Trumpa, nazwał Maduro „bandytą” i pochwalił działania militarne.
Nie wiadomo jeszcze, czy zwolennicy zmiany reżimu w Wenezueli osiągną swój cel. Wybrana przez Maduro sojuszniczka, wiceprezydent Delcy Rodriguez, obecnie rządzi krajem i nie jest jasne, czy ostatecznie dojdzie do demokratycznej transformacji. Trump powiedział, że w międzyczasie Stany Zjednoczone będą zarządzać krajem.
Jednak posunięcie przeciwko Maduro byłoby prawie niewyobrażalne podczas pierwszej kadencji Trumpa i w ferworze kampanii wyborczej w 2024 r. Wtedy Trump przyjął poglądy zwolenników powściągliwości, którzy byli sceptyczni wobec bezwarunkowej pomocy dla Ukrainy. Przekonywali też, by nie angażować się w „wieczne wojny”.
„Będziemy rządzić tym krajem” w następstwie operacji wojskowej USA — mówił Trump w Mar-a-Lago, po czym wyjaśnił, że Stany Zjednoczone „chcą otaczać się dobrymi sąsiadami… stabilnością… energią”.
Jestem zaskoczony, ponieważ rozmawialiśmy o tym, aby nie dokonywać zmiany reżimu, ale nie jestem zaskoczony, ponieważ to marzenie Marco. Jego popularność gwałtownie wzrosła
— mówi anonimowo osoba bliska Białemu Domowi w rozmowie z POLITICO.
Sukces wynika częściowo z decyzji amerykańskiej administracji o przeformułowaniu kwestii Wenezueli i potraktowaniu jej jako operacji, by po prostu wyegzekwować prawo. A to dobrze wpływa na poparcie i nastroje w środowisku MAGA.
Jednocześnie Rubio był w stanie połączyć swoje długoletnie pragnienie obalenia Maduro z wieloletnią obsesją Trumpa na punkcie odzyskania dostaw ropy z Wenezueli.
— To wyraźnie inicjatywa Rubio — mówi anonimowo osoba z kręgu Białego Domu zaznajomiony z rozmowami na ten temat.
Według niego argumenty sekretarza są następujące: ropa naftowa stanowi zachętę ekonomiczną dla Stanów Zjednoczonych; chęć wyparcia Chin i Rosji z kraju położonego blisko Stanów Zjednoczonych z uwagi na bezpieczeństwo narodowe; jest to ogromne zwycięstwo polityczne wśród wyborców pochodzenia latynoskiego, których rodziny doświadczyły represyjnych reżimów.
Wreszcie Rubio, który od co najmniej 2019 r. naciskał na usunięcie Maduro, twierdzi, że obalony przywódca nie jest prawowitym prezydentem Wenezueli. — Nie tylko my tak twierdzimy — mówił Rubio w przemówieniu w Mar-a-Lago. — Pierwsza administracja Trumpa, administracja Bidena, druga administracja Trumpa — żadna z tych trzech nie uznaje go — dodał.
Polityczna kalkulacja. „Nikt nie chce popaść w konflikt”
Jednak tym, co sprawiło, że nocna akcja w Wenezueli była jeszcze bardziej uderzająca, był brak oburzenia ze strony prawego skrzydła partii, które sprzeciwiało się poprzednim aktom interwencji zagranicznej.
Chociaż niewielka liczba republikańskich kongresmenów krytykuje ostatnie działania Trumpa, większość ruchu MAGA wydaje się popierać tę decyzję. Najwyraźniejszy sygnał dał Steve Bannon, były główny strateg Białego Domu.
Mimo że krytykował retorykę prezydenta USA wobec Iranu, nazywając ją powtórzeniem interwencyjnej strategii Hillary Clinton, Bannon w swoim podcaście i programie „War Room” [Pokój Narad] poparł operację Białego Domu w Wenezueli.
Jego pierwszy gość, współzałożyciel Blackwater Erik Prince, pochwalił siły amerykańskie za „wspaniałą robotę”. Oklaski ze strony postaci, która kiedyś była synonimem antywojennych instynktów MAGA, pokazują zmiany wewnątrz grupy — lub jak ostrożnie administracja uargumentowała przeprowadzenie tej konkretnej akcji.
Inni zwolennicy MAGA uzasadniają atak, nazywając go bezpośrednią kontynuacją głównej obietnicy wyborczej Trumpa, czyli „przywrócić Ameryce bezpieczeństwo”.
Izolacjoniści i reaganowcy nie zgadzają się w wielu kwestiach, ale jednym z obszarów, w którym się zgadzają, jest półkula zachodnia. Izolacjoniści czują się bardziej komfortowo, będąc nieco bardziej internacjonalistyczni, jeśli chodzi o nasze podwórko. Ale jednocześnie uważają, że może nie powinniśmy się angażować w sprawy poza półkulą zachodnią
— tłumaczy anonimowo były wysoki rangą urzędnik administracji Trumpa.
Matthew Kroenig, wiceprezes i starszy dyrektor Centrum Strategii i Bezpieczeństwa Scowcrofta w Atlantic Council oraz były urzędnik Pentagonu, mówi, że powszechne poparcie, nawet ze strony izolacjonistów w administracji, było prawdopodobnie bardziej kalkulacją polityczną niż decyzją programową.
Analizując układ sił w administracji, uważam, że nikt nie chce popaść w konflikt ze Stephenem Millerem lub innymi osobami w Białym Domu blisko związanymi z prezydentem
— podkreśla.
Inny były urzędnik wskazuje jednak na podział między jastrzębiami a zwolennikami powściągliwości, który pojawił się w związku z opracowaniem strategii bezpieczeństwa narodowego, w ramach której jastrzębie skutecznie przekonały Biały Dom do bardziej ekspansywnych celów wojskowych wobec Wenezueli i regionu.
— Sekcja dotycząca zachodniej półkuli w obu dokumentach jest najbardziej niejasna i odbiega od standardu — tłumaczy były urzędnik, który twierdzi, że osoby takie jak Rubio z powodzeniem powiązały przepływy imigracyjne i epidemię narkotykową z operacjami wojskowymi w Wenezueli. Stało się tak, mimo że urzędnicy o nastawieniu powściągliwym wyrażali obawy, że Pentagon ugrzęźnie w tym regionie.
Sukces Trumpa. Kiedy sytuacja wymykała się spod kontroli, pogodził wszystkich
Zapytany, czy wyborcy MAGA zaakceptują tę operację, doradca Trumpa Alex Bruesewitz dokonuje wyraźnego rozróżnienia między interwencją a tym, co określił jako odpowiedzialność.
„To nie jest zmiana reżimu, to jest sprawiedliwość” — pisze Bruesewitz w wiadomości tekstowej. „Maduro wysłał do naszego kraju tysiące brutalnych i niebezpiecznych przestępców wraz ze śmiercionośnymi narkotykami, które odebrały życie niezliczonej liczbie Amerykanów. Prezydent Trump obiecał podczas kampanii wyborczej, że przywróci Ameryce bezpieczeństwo i dotrzymuje tej obietnicy”.
To ujęcie — sprawiedliwość zamiast zmiany reżimu — staje się centralnym elementem wysiłków administracji zmierzających do zjednoczenia jej frakcji.
Ambasador ONZ Mike Waltz, kolejny jastrzębi głos w administracji Trumpa, używa podobnego języka.
„Maduro był oskarżonym, nielegalnym dyktatorem, który stał na czele uznanej organizacji narkoterrorystycznej odpowiedzialnej za zabójstwa obywateli amerykańskich” — napisał na X [dawniej Twitterze].
Łącząc Maduro bezpośrednio z przestępczością, migracją i narkotykami, Trump i jego sojusznicy przekształcili zagraniczną operację w środek niezbędny do zapewnienia bezpieczeństwa wewnętrznego.
W rezultacie Partia Republikańska — przynajmniej na razie — wydaje się bardziej skłonna do użycia siły niż wcześniej, o ile jest to działanie przedstawiane jako zdecydowane, ograniczone, zgodne z polityką Trumpa i w pewien sposób nadal zgodne z zasadą „America First”.
Nawet konserwatyści, którzy nie mieli żadnych oporów przed krytykowaniem Trumpa w innych kwestiach, popierają jego działania w Wenezueli. „»Doktryna Trumpa« stawia Amerykę na pierwszym miejscu na półkuli zachodniej, […] likwidując kartele narkotykowe i promując wolny rynek i demokrację” — pisze na Twitterze republikański kongresman Chip Roy [z Teksasu] po rozmowach z Rubio w sobotę rano.
Jednak zarówno umiarkowani, jak i konserwatywni kongresmeni wyrażają ostrożność w stosunku do niektórych potencjalnie bardziej ambitnych planów administracji dotyczących południowoamerykańskiego państwa naftowego.
— Jedynym krajem, którym Stany Zjednoczone powinny „rządzić”, są Stany Zjednoczone — uważa wpływowy umiarkowany kongresman Brian Fitzpatrick, republikanin z Pensylwanii. — Stany Zjednoczone powinny dołączyć do społeczności międzynarodowej w monitorowaniu i nadzorowaniu wolnych i uczciwych wyborów w Wenezueli, umożliwiając mieszkańcom tego kraju drogę do prawdziwej demokracji — zaznacza.