Przedstawiamy fragment nowego wydania książki „Patologia Transformacji”; prof. Witold Kieżun, Wydawnictwo Prześwity, Warszawa 2025.

„Brygady Marriotta”

Kolejnym zjawiskiem procesu transformacji była poważna aktywność zagranicznych doradców, w potocznym języku nazywanych „Brygadami Marriotta” od nazwy luksusowego hotelu, w którym z reguły zamieszkiwali w czasie pobytu w Warszawie. Byli swoistym symbolem naiwnej wiary w przewagę kompetencyjną zagranicznych specjalistów. W latach 1990–1992 niektóre projekty programu rozwoju ONZ, łącznie z kierowanym przeze mnie, zostały dotknięte okresową nieobecnością niektórych zatrudnionych ekspertów, którzy prosili o bezpłatne urlopy na okres paru tygodni. Okazało się, że dostawali oni bardzo intratne, znacznie finansowo korzystniejsze niż praca w ONZ, propozycje okresowego doradztwa w pokomunistycznej Europie Centralnej. Jeden z nich, nawiasem mówiąc absolutnie nienależący do czołówki konsultantów, po siedmiotygodniowym pobycie szczegółowo opowiedział mi o swojej pracy, fenomenalnych zarobkach (40 tys. dolarów plus zwrócenie kosztów dojazdu i zakwaterowania) i luksusie warunków pobytu w najlepszych hotelach w Polsce.

  • Czym były Brygady Marriotta?
  • Jakie były koszty zatrudnienia zagranicznych konsultantów?
  • Ile wynosiły wynagrodzenia zagranicznych doradców?
  • Jakie były kontrowersje związane ze sprzedażą Telekomunikacji Polskiej S.A.?

Udało mi się dostać opracowania jednego z zagranicznych konsultantów dotyczące trzech przedsiębiorstw. Stwierdziłem, że wszystkie są niemal jednakowe, ze zmiennymi danymi, ale ze swoistym plagiatem analizy i wniosków. Mam kopie tych opinii i zdecydowanie stwierdzam, że nie są one warte ceny, jaką za nie zapłacono. Znam wielu polskich ekonomistów i socjologów mieszkających wówczas w Polsce, ale mających już praktykę zagraniczną, którzy za 1/10 tej ceny przeprowadziliby lepszą analizę usprawniającą.

Podstawą pracy zagranicznych zespołów oceniających wartość przedsiębiorstw do prywatyzacji kapitałowej były wymogi polskich kredytodawców — Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego i banków komercyjnych. Koszty pracy tych zespołów były wręcz astronomiczne.

Ta forma ekonomicznej eksploatacji była zdecydowanie negatywnie oceniana przez środowisko „Kultury” paryskiej. Redaktor Jerzy Giedroyc opublikował rozmowę na ten temat z prof. Zygmuntem Nagórskim (1992), wybitnym emigracyjnym socjologiem i politologiem, twórcą Centre for International Leadership, który stwierdził, że „Niestety duża część funduszy idzie nie na bezpośrednią pomoc gospodarczą, ale na opłacenie konsultantów. Większość z nich to ludzie niezorientowani w sytuacji politycznej i gospodarczej Polski. Obserwuję całe plejady ekspertów, którzy przyjeżdżają do Polski, wynajmują pokoje w Marriocie i piszą raporty nie bardzo odpowiadające polskiej rzeczywistości. I na tym kończy się ich działalność. Później na tej podstawie powstają koncepcje nie do zrealizowania w Polsce”.

Z wielkiej liczby krytycznych opisów tego typu patologii w polskiej krajowej i emigracyjnej, a także zagranicznej prasy i protokołów kontrolnych NIK-u przytoczę tylko dwa przykłady. Redaktor tygodnika „Solidarność” Teresa Kuczyńska (1993) opisała historię umowy z Bankiem Światowym na projekt promocji i zatrudnienia i usług związanych z zatrudnieniem. Umowa na 100 mln dolarów była napisana tylko po angielsku (podobno była to praktyka wprowadzona przez min. Leszka Balcerowicza), bez polskiej oceny prawnej. W opinii kontrolerów NIK-u umowa była zdecydowanie niekorzystna dla strony polskiej, jeśli chodzi o warunki oprocentowania pożyczki i specyficzne wymogi. Do nas należał obowiązek pożyczkobiorcy do zatrudniania konsultantów z kwalifikacjami zadowalającymi Bank Światowy, ponadto obowiązek realizowania pożyczki zgodnie z harmonogramem zadowalającym Bank Światowy. W pierwszym kwartale działania umowy wykorzystano jedynie 2 proc. sumy pożyczki, 2 miliony dolarów wydano na zaliczki zakupów zagranicznych kontrahentów wskazanych przez Bank Światowy, ale koszt odsetek i „opłat za gotowość” wyniósł 43,4 mld starych złotych. Płaca zagranicznych konsultantów została powszechnie ustalona na od 20 do 25 tysięcy dolarów za osobo-miesiąc, łącznie z narzutem firmy zatrudniającej konsultanta, z reguły z zakwaterowaniem w hotelu, wówczas najdroższym, amerykańskim, pięciogwiazdkowym hotelu warszawskim Marriott, a w innych miastach także w najlepszych i najdroższych hotelach.

Kuczyńska (1994) przekazuje opinię amerykańskiego publicysty „Wall Street Journal” Barry’ego Newmana: „Teraz, kiedy rzeczy rozpatruje się z dystansu, widać, jak wiele z tych programów było naiwnych, nieprzystosowanych do postkomunistycznej rzeczywistości, jednakże nic nie powstrzymywało zachodnich doradców od pobierania wspaniałych honorariów, pokrywanych z pieniędzy pożyczanych tym krajom i od pomagania sobie co najmniej w takim samym stopniu, jak pomagali Polsce”. Teresa Kuczyńska podaje znane sobie przykłady doradztwa: klasyfikowania mięsa, sposobu ogrzewania domów, instalowania poczty elektronicznej, pracy parlamentu. Typową metodą pracy tych konsultantów było organizowanie wielkich zebrań i prowadzenie wykładu za pomocą wyświetlanych slajdów lub pisanie (po angielsku) o restrukturalizacji. Ironicznie pisze, że „Ignorancja nie powstrzymuje żadnego z nich przed udzielaniem rad za 1200 dolarów dziennie”.

Czytając cytowany artykuł, wspominam swoją pracę w Afryce, gdzie już w 1986 r. rozpoczęto informatyzację administracji centralnej. Przy moim projekcie pracowała amerykańska wolontariuszka (polskiego pochodzenia) prowadząca kursy informatyki dla miejscowej kadry. Jako wolontariusz otrzymywała ona 600 dolarów miesięcznie, pracując z pełnym entuzjazmem. Omówione konkretne przykłady patologii bankructwa i prywatyzacji stanowią jedynie ułamek procesu obejmującego również przemysł zbrojeniowy, włókienniczy (pełna utrata przemysłu łódzkiego), poważną część przemysłu energetycznego, przemysł stoczniowy, gospodarkę morską, przemysł piwowarski, doprowadzając do specyficznej struktury kapitalizmu w Polsce, ze zdecydowaną, określam ją jako absolutnie nadmierną, przewagą kapitału zagranicznego w finansach, przemyśle wyższej techniki i wielkim handlu.

Proces prywatyzacji przedsiębiorstw Skarbu Państwa został więc posunięty bardzo daleko. Biorąc pod uwagę, że doprowadzono do bankructwa lub sprywatyzowano najbardziej dochodowe przedsiębiorstwa (produkcja wyższej techniki, banki, wielki handel), wkład zysku sektora państwowego do budżetu państwa nie jest relatywnie duży, co stanowi jedną z przyczyn stałego deficytu i narastającego długu państwowego.

Największa polska prywatyzacja to sprzedaż Telekomunikacji Polskiej S.A. państwowej firmie France Télécom za 21 mld 766 tys. zł. Była to oczywiście nie prywatyzacja w dosłownym tego słowa znaczeniu, a denacjonalizacja, a zdaniem prof. Jerzego Urbanowicza z PAN (2011) sprzedaż systemu sieci bezpieczeństwa narodowego z systemem obrony kraju na czas wojny. Przy okazji tej transakcji ofiarowano Francuzom strategiczną spółkę Emitel, administrującą naziemną infrastrukturą radiowo-telewizyjną w naszym kraju. Aż do ostatniego posiedzenia rządu Jerzego Buzka (4 lipca 2000 r.) toczyła się walka w sprawie sprzedaży polskiej telefonii. Okazało się, że polskie służby — Urząd Ochrony Państwa i Wojskowe Służby Informacyjne — zdając sobie sprawę z roli sieci narodowych, nie poparły ekspertów wnioskujących rezygnację z tej transakcji ze względu na bezpieczeństwo kraju. Co gorzej, podpisana 25 lipca 2000 roku umowa o sprzedaży 35 proc. udziałów w Telekomunikacji Polskiej S.A. nie zawierała klauzuli zakazującej odsprzedaży fragmentów tej spółki bez zgody państwa polskiego. Francuzi w marcu 2011 roku sprzedali spółkę Emitel firmie Montagu IV. Jest ona znana z kupna polskiej spółki Energis, działającej w ramach PKP i odsprzedania jej via angielski fundusz Innova rosyjskiej GTS. Inna rzecz, że marszałek Bronisław Komorowski, pełniący już funkcję prezydenta RP, po nagłej śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego akceptował ustawę, niepodpisaną uprzednio przez byłego prezydenta, likwidującą w ogóle listę spółek strategicznych w Polsce. Wynikałoby z tego, że w aktualnej sytuacji politycznej, po akceptacji traktatu lizbońskiego, przestało istnieć nawet pojęcie indywidualnego zagrożenia bezpieczeństwa Polski.

Druga, duża kontrowersyjna transakcja to sprzedaż części PZU firmie Eureko i późniejsza umowa o odkupieniu części udziału. Kolejne duże sprzedaże to część akcji PKO BP w 1994 roku za 7,6 mld zł oraz część akcji Polskiej Grupy Energetycznej za 4 mld zł.

Był to fragment nowego wydania książki „Patologia Transformacji”; prof. Witold Kieżun, Wydawnictwo Prześwity, Warszawa 2025.

"Patologia Transformacji" Witold Kieżun, Wydawnictwo Prześwity, Warszawa 2025Partner Wydawnictwo Prześwity

„Patologia Transformacji” Witold Kieżun, Wydawnictwo Prześwity, Warszawa 2025