Nicolas Maduro został schwytany podczas akcji w nocy z piątku na sobotę [nad ranem w Polsce]. Atak trwał zaledwie dwie godziny i 20 minut. Ochroniarze prezydenta Wenezueli zostali zaskoczeni. Maduro poleciał do Nowego Jorku, gdzie zostanie postawiony w stan oskarżenia pod zarzutem udziału w spisku narkotykowym. On i jego żona Cilia Flores zostali przewiezieni do aresztu na Brooklynie.

Wenezuela znalazła się w centrum zainteresowania, ponieważ posiada największe rezerwy ropy naftowej na świecie, ale w porównaniu z krajami arabskimi lub Rosją eksportuje jej niewiele. Państwowa spółka naftowa PDVSA jest uważana za upadającą i niekompetentną. Do tego doszły sankcje amerykańskie, które jeszcze bardziej utrudniły eksport.

Oznacza to, że rezerwy ropy naftowej Wenezueli stanowią ogromny potencjał, który mogą wykorzystać amerykańskie koncerny. Prezydent Trump nie ukrywa swoich zamiarów. „Wyślemy do tego kraju nasze bardzo duże koncerny naftowe” — oświadczył w sobotę wieczorem.

Dla Rosji rozwój ten ma ogromne znaczenie, ponieważ eksport ropy stanowi najważniejsze źródło dochodów państwa, a cena ropy decyduje o tym, czy państwo rosyjskie dysponuje wystarczającymi środkami na emerytury, wynagrodzenia urzędników państwowych lub wojnę.

W planach budżetowych na 2026 r. rosyjskie ministerstwo finansów przyjęło cenę 59 dol. [ok. 211 zł] za baryłkę ropy, a ostatnio cena ta wynosiła 50 dol. [ok. 180 zł]. Jeśli cena spadnie jeszcze bardziej, finansowanie rosyjskiego budżetu ulegnie trwałemu załamaniu.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Na rosyjskim portalu finansowym „finance.mail.ru” Igor Juszkow, ekspert moskiewskiej Fundacji Bezpieczeństwa Energetycznego, jeszcze przed atakiem USA na wenezuelskiego dyktatora pisał wprost. „Dla nas ważne jest, zarówno z ekonomicznego, jak i politycznego punktu widzenia, aby Maduro pozostał na stanowisku”, a najgorszym scenariuszem byłoby szybkie obalenie Maduro.

Teraz amerykańskie koncerny są na prostej drodze, by wejść do Wenezueli i zwiększyć produkcję ropy w tym kraju, co doprowadziłoby do spadku cen ropy. Wyższa produkcja w Wenezueli mogłaby również skłonić inne państwa do zwiększenia wydobycia ropy i jeszcze większego obniżenia cen.

Juszkow obawia się również symbolicznego znaczenia udanego obalenia Maduro, ponieważ Stany Zjednoczone najpierw osłabiły jego reżim sankcjami wobec sektora naftowego.

„Jeśli możliwe jest destabilizowanie kraju i obalenie jego reżimu politycznego poprzez ograniczenie eksportu, jest to sygnał dla Amerykanów i Europejczyków, aby zastanowili się, czy to samo nie może spotkać Rosji” — pisze.

Cena ropy może spać poniżej 50 dol. [ok. 180 zł] za baryłkę

Po udanej operacji USA przeciwko Maduro, która zakończyła się schwytaniem dyktatora, rosyjski analityk energetyczny Siergiej Suworow mówi w magazynie „Argumenty i Fakty”, że spodziewa się spadku cen ropy.

Zarówno w perspektywie krótko-, jak i średnioterminowej. — W ciągu najbliższych dwóch do trzech lat umożliwi im to znaczne zwiększenie dostaw na rynek światowy — tłumaczy. Spowodowałoby to dalszy spadek cen.

Konsekwencje dla Rosji są oczywiste: jeśli globalne ceny ropy spadną, Moskwa straci kolejną część swoich dochodów z ropy i gazu. Do tego dochodzą kredyty i inwestycje warte miliardy, które Rosja udostępniła reżimowi Maduro i które teraz może stracić.

Godny uwagi jest również wpis rosyjskiego multimilionera Olega Deripaski na jego profilu w serwisie Telegram. Oligarcha zakłada, że Amerykanie wykorzystają dostęp do wenezuelskiej ropy, aby „cena naszej ropy nie wzrosła powyżej 50 dol. za baryłkę”.

To wywiera ogromną presję na Kreml, aby obniżył koszty, sprzedał majątek państwowy lub jeszcze bardziej obciążył sektor prywatny, aby zrekompensować utracone dochody. A wszystko to tylko dlatego, że Amerykanie „kontrolują ponad połowę światowych zasobów ropy naftowej”.