Siatkarze Jastrzębskiego Węgla po pierwszej części fazy zasadniczej znaleźli się poza czołową szóstką rozgrywek, co wykluczyło ich z rywalizacji o Puchar Polski. To spore rozczarowanie, które trenerowi Kowalowi powinno dać sporo do myślenia. Tym bardziej że rok 2026 również nie zaczął się po myśli jego podopiecznych. Ekipa z Górnego Śląska wyjazdowe starcie ze Ślepskiem Malow Suwałki zakończyła bowiem bez punktu, a nawet wygranego seta.

Już pierwsza partia pokazała, że przyjezdnych czeka spore wyzwanie. Gospodarze wcześniej wielokrotnie udowadniali, że na własnym parkiecie potrafią postawić się faworytom. Tak było i tym razem. Pomarańczowo-czarni co prawda posiadali nieznaczną przewagę, ale po zagrywkach Nowakowskiego suwalczanie odżyli i zaczęli coraz śmielej dochodzić do głosu. Na skrzydłach kapitalnie spisywali się Filipiak i Asparuchow. Aktywny na środku siatki Nowakowski rozrywał z kolei blok rywali (14:11).

ZOBACZ WIDEO: Boruc wkręcił Fabiańskiego w szatni Legii. „Weź wstań…”

Przyjezdni bez powodzenia próbowali odzyskać kontrolę. Brakowało przede wszystkim skuteczności w ofensywie. Jedynym pewniakiem na skrzydle był Szerszeń, dobrą zmianę dał też Lorenc. To jednak nie wystarczało do przełamania dobrze grającej ekipy trenera Kwapisiewicza. Emocji nie brakowało, bowiem jastrzębianie kilkakrotnie zbliżali się na jeden punkt. Doprowadzili nawet do remisu 24:24. Gracze Ślepska nie wypuścili jednak wygranej z rąk.

Wydawać się mogło, że w przerwie zawodnicy trenera Kowala znaleźli receptę na rywali. Udało się powstrzymać zapędy Filipiaka, dobrą zagrywkę dołożył Gierżot i przyjezdni zdołali odskoczyć na trzy punkty (6:9). Suwalczan z kłopotów wyciągnął Asparuchow. Bułgar wziął na swoje barki odpowiedzialność za wynik, odpalił zagrywką i w połowie seta gospodarze byli już na prowadzeniu (13:11).

Jastrzębianie grali bardzo nierówno, co utrudniało dystrybucję Toniuttiemu. Trener Kowal w pewnym momencie postawił na rozegraniu na Tuanigę. Wydawało się, że ten pomysł może się sprawdzić, zwłaszcza że kolejny raz dobre wejście z ławki zanotował Lorenc. Niestety dla gości, loty obniżył Szerszeń, zawodził też Brehme. Ponownie niewiele zabrakło do przełamania rywali. Suwalczanie wygrali 25:23 i po dwóch odsłonach mogli cieszyć się przynajmniej z jednego punktu.

Apetyty miejscowych nie zostały zaspokojone. W trzeciej odsłonie po początkowej wymianie ciosów, gracze Ślepska ponownie zaczęli przejmować kontrolę. Kluczem okazała się doskonałą gra skrzydłowych, tercet Honorato-Filipiak-Asparuchow był nie do zatrzymania. Jastrzębianie pod batutą Tuanigi również prezentowali się w ataku zdecydowanie lepiej, to jednak było za mało na uskrzydlonych Suwalczan (14:11).

Gospodarze kontrolowali wynik, utrzymując niewielką różnicę. Nerwowo w ekipie trenera Kwapisiewicza robiło się jedynie po błędach własnych, kiedy przewaga malała do jednego punktu. Przyjezdni w kluczowych momentach nie byli jednak w stanie pójść za ciosem i przełamać rywali. Nie pomogła kapitalna gra Szerszenia, który odnalazł skuteczność po krótkim przestoju. W końcówce szarpać próbował Lorenc, który tym razem od początku zastąpił Kaczmarka. Jastrzębianie w końcówkach dwóch poprzednich setów byli krok za rywalami i za każdym razem przegrywali. Wydawało się, że w trzeciej odsłonie po asie serwisowym Kufki los się odwróci. Przyjezdni wyszli bowiem na prowadzenie (22:23). Kolejny raz jednak wojnę nerwów rozstrzygnęli na swoją korzyść suwalczanie, którzy triumfowali w całym spotkaniu 3:0.

Ślepsk Malow Suwałki – JSW Jastrzębski Węgiel 3:0 (26:24, 25:23, 27:25)

Ślepsk: Nowakowski, Jankiewicz, Honorato, Filipiak, Smith, Asparuchow, Mariański (libero) oraz Kwasigroch, Wierzbicki, Rząca, Gallego;

JW: Kaczmarek, Toniutti, Szerszeń, Brehme, Gierżot, Usowicz, Granieczny (libero) oraz Kufka, Zaleszczyk, Tuaniga.

MVP: Bartosz Filipiak (Ślepsk)

Tabela PlusLigi: