Zwyżki kryptowalut wpisują się w szerszy pozytywny trend na rynkach azjatyckich, gdzie indeksy giełdowe osiągają rekordowe poziomy napędzane zakładami na sektor technologiczny i sztuczną inteligencję. Złoto podrożało w poniedziałek o 2 proc., przekraczając poziom 4 400 dolarów za uncję, natomiast srebro zyskało aż 4,8 proc. Inwestorzy kierują kapitał w stronę metali szlachetnych, poszukując bezpiecznych aktywów po schwytaniu Maduro.

Milioner szczerze do bólu. „Czułem się debilem”

Bitcoin bywał w przeszłości postrzegany jako bezpieczna przystań w czasach zawirowań, choć w innych okresach jego notowania poruszały się bardziej w zgodzie z akcjami i innymi ryzykownymi aktywami. Obecnie wzrosty są napędzane przez tak zwane firmy natywnie kryptowalutowe, czyli podmioty wyspecjalizowane w aktywach cyfrowych, przy jednoczesnym braku presji sprzedażowej ze strony górników bitcoina, zamożnych family offices oraz innych dużych funduszy inwestycyjnych. Taką ocenę przedstawił Sean McNulty, szef handlu instrumentami pochodnymi na region Azji i Pacyfiku w firmie FalconX.

Przez ostatnie tygodnie bitcoin utrzymywał się w wąskim przedziale cenowym, nie uczestnicząc w rajdzie giełdowym podczas świąt Bożego Narodzenia i kończąc rok ze stratą 6,5 proc. Kryptowaluta radziła sobie słabo w 2025 roku pomimo szeregu korzystnych regulacji wprowadzonych w USA przez prezydenta Donalda Trumpa, który otwarcie deklaruje poparcie dla branży kryptowalutowej.

Sygnałem możliwej zmiany nastrojów rynkowych był 2 stycznia, kiedy inwestorzy wpłacili 471 milionów dolarów do dwunastu notowanych w USA funduszy ETF opartych na bitcoinie. Był to największy dzienny napływ kapitału od 11 listopada ubiegłego roku.

Według McNulty’ego inwestorzy obserwują teraz, czy bitcoin zdoła trwale przebić poziom 94 000 dolarów. Kluczowym wsparciem, które warto obserwować w przypadku spadków, jest natomiast poziom 88 000 dolarów.