Kamil Wolnicki: Gdybyśmy pominęli kolejny bardzo dobry występ Kacpra Tomasiaka, to po Innsbrucku wnioski nie byłyby miłe, bo wyniki marne.

Adam Małysz: Co mam powiedzieć? Kacper na pewno skacze na swoim poziomie i jest stabilny, a reszta nie skacze dobrze i cały czas widać duże braki. Nie są tak dynamiczni jak ci, którzy wygrywają. Już na oko widać, że jest w tym za dużo kontroli, za to brakuje ryzyka.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Adam Małysz wprost o Kacprze Tomasiaku. „Inna liga”

Gdyby dzisiaj Maciek Maciusiak ogłaszał skład kadry na igrzyska, to byłby tam Kacper, a dalej Kamil Stoch i Maciek Kot czy widzisz to inaczej?

Ciężko powiedzieć, poza tym nie chcę za niego decydować ani podpowiadać kolejnych tam kroków. Dzisiaj faktycznie trudno sobie wyobrazić, że na igrzyska nie pojedzie Kacper, ale dalej? Żaden z pozostałych zawodników nie jest na tyle stabilny, żeby dzisiaj można było mówić o pewniakach.

Czyli wyścig będzie trwał do końca. Problem w tym, że w wyścigu ktoś się ściga, a tutaj to tak nie wygląda.

Najbliżej na pewno jest Kamil, który potrafi skoczyć. W Ga-Pa jego skoki wyglądały dużo lepiej, ale w Innsbrucku brakowało energii. Te skoki wyglądają ładnie technicznie, ale brakuje na progu odpowiedniego odejścia, żeby to leciało. Stąd też wniosek taki, że dzisiaj trudno cokolwiek powiedzieć. Wśród naszych jest Kacper, który skacze w innej lidze. Ma stabilność, powtarzalność, do tego w takim młodym wieku radzi sobie z tym wszystkim psychicznie.

Kiedy mówisz o kimkolwiek poza Kacprem, to tak, że mam ochotę dać do tytułu: „Małysz załamuje ręce”.

Dlaczego Małysz? Kiedy patrzymy na tę sytuację, to kibice, dziennikarze i sami zawodnicy często załamują ręce. Chłopaki skaczą w zupełnie innym celu, niż to, co teraz osiągają. Dawid, Kamil czy Maciek to skoczkowie, którzy celują nawet nie w dziesiątkę, a jeszcze wyżej. Tymczasem patrzymy na zawody i się zastanawiamy, czy wejdą do drugiej serii.

Tego Adam Małysz oczekuje od gwiazd

I nie zawsze wchodzą.

W Innsbrucku Dawid wszedł, ale można powiedzieć, że miał przy tym trochę szczęścia, choć warto zauważyć, że ten jego pierwszy skok był lepszy. Tylko wracamy do tego, że nie ma stabilności, czyli tego, co osiągnął Kacper.

Tomasiak jest już blisko podium.

Bardzo blisko. Kiedy tylko dostanie się trochę bardziej nad narty po wyjściu z progu, to jestem pewny, że drugiej fazie lotu będzie miał lepszą prędkość i przestanie spadać do lądowania, a właśnie powalczy o podium. Tylko bądźmy tutaj spokojni, kwestia czasu.

Wracamy do trudnych tematów. Decyzję podejmie trener, ale zaraz przed skoczkami Puchar Świata w Sapporo i mistrzostwa świata w lotach. Ci, o których będziemy myśleć w kontekście igrzysk powinni tam lecieć? Do Japonii daleko, a z kolei loty potrafią rozregulować.

Sapporo to zwykle nieobliczalne konkursy. Raz wieje z jednej, raz z drugiej strony, często sypie śnieg. Z kolei loty… Jeśli nie skaczesz dobrze, to nie chce się mi wierzyć, że na lotach będzie lepiej.

Może za to w efekcie być jeszcze gorzej.

Pytanie czy poświęcić Japonię, potrenować spokojnie i ruszyć na loty, czy jechać do Japonii, ale odpuścić loty? To jest trudna decyzja.

Można odpuścić jedno i drugie.

W przypadku doświadczonych zawodników, mam na myśli Kamila, Dawida, Maćka i Piotrka Żyłę, powinni sami też się wypowiedzieć. To oni muszą wiedzieć, co dla nich dobre. Mają po 35, 38 lat i tyle doświadczenia, że muszą czuć organizm i rozmawiać z trenerem o tym, co dla nich dobre w danym momencie. Wiem, że Piotrek nie będzie chciał odpuścić lotów. Pytanie, w jakiej będzie dyspozycji. Nie chcę więc się wypowiadać, bo to byłaby tylko i wyłącznie moja opinia pochodząca z mojego doświadczenia.

Stawiam, że ty odpuściłbyś.

Na pewno coś odpuściłbym, żeby potrenować. Tylko już tak czasem mówiłem i później na przykład Dawid odpowiadał, że on chce poprawiać elementy podczas zawodów i tak dochodzić do formy. Ok, to on powinien czuć, więc nie chcę czegokolwiek im sugerować.

Oto prawda o skoczni w Zakopanem. Adam Małysz wyjaśnia

A gdzie mają trenować? Dawid Kubacki wrócił do kraju spokojnie popracować i nie ma gdzie skakać, bo w Zakopanem, w środku zimy ze śniegiem, nie działa skocznia. To po co ona jest, żeby turyści wjeżdżali na górę i robili sobie zdjęcia?

Wyjaśniamy to, ministerstwo się trochę wzięło. Podpisaliśmy porozumienie z COS, wygląda wszystko fajnie, robimy szybko przetarg, a skoczni nie ma. Przespano okres, w którym trzeba było założyć siatki, gdy spadł naturalny śnieg. Skocznia byłaby cały czas. Zrobiono ją na szybko, śnieg zszedł, bo nie było go tyle, żeby wytrzymał. No i teraz jest tak, że w sobotę po raz pierwszy skakała tam kadra B. Nie chcę już narzekać, bo wydawało się, że doszliśmy do porozumienia, a tak naprawdę niewiele się zmieniło. Nie mogę zabronić trenerom czy zawodnikom się żalić, skoro tak jest.

Ktoś ma pretensje o krytykę?

Po to podpisaliśmy porozumienie, żeby była współpraca i sytuacja wyglądała dobrze. Tylko tak nie wygląda. Jest trochę tak, jak z tym powiedzeniem o drogowcach, zima znowu zaskoczyła…

„Afera fluorowa”. Adam Małysz oczekuje wyjaśnień

Na razie nie ma formy, jest za głośno o Polakach i dyskwalifikacji Pawła Wąska, na którego nartach wykryto zakazany fluor.

Nie tylko ja się tym zdziwiłem, a wszyscy. Ta sytuacja jest wręcz niemożliwa. Kiedy zakazywano fluoru, to likwidowaliśmy wszystkie szczotki, smary, cykliny. Czyściliśmy wszystkie samochody serwisowe. Byłem więc w szoku, kiedy usłyszałem, za co Paweł został zdyskwalifikowany.

A może jednak trochę kombinujemy w poszukiwaniu przewagi?

Nie wierzę w to. Nie wierzę, że serwis poszedłby w coś takiego. Tu nie chodzi o zawodnika, a serwis, który doskonale zdaje sobie sprawę z konsekwencji. Sprzęt kontroluje Matthias Hefele, sprawdza wszystko, robi to wyrywkowo i dokładnie. Widzimy efekty w postaci dyskwalifikacji za zbyt szerokie narty czy długość nogawki, która nie zgadza się o 3 milimetry. Kurczę, w życiu nie pomyślałbym. Jest tego od cholery i trzeba się naprawdę bardzo pilnować. Nie wierzę w to, że nasz nasz team popełnił błąd ze smarami. Na pewno będziemy to wyjaśniać.

Będziecie się odzywać do producenta?

Jeśli faktycznie coś było w tym smarze, to na pewno będziemy się odzywać do producenta, ale pytanie jest jak to udowodnić? Czekam na trenerów i serwis, żeby mi wyjaśnili, jak to wszystko wyglądało, czy mają jakieś potwierdzenie z FIS, że faktycznie to jest ten smar. Nie chcę nikogo oskarżać bez jakichkolwiek dowodów.

Czekamy na Bischofshofen mocno poobijani, a to dziwna skocznia, z wyjątkowo długim progiem.

Specyficzna, bardziej dla lotników. Myślę, że tutaj akurat Kamil powinien skakać zdecydowanie lepiej. Kacper musi robić swoje. U Dawida chodzi przede wszystkim o pozycję. Bił na tym obiekcie rekordy, ale jeśli nie ustabilizuje tego elementu, to będzie mu trudno. Z kolei Maciek potrzebuje powtarzalności na wyższym poziomie. Pokazywał to już w tym sezonie. Żadnej kombinacji, tylko stabilności i ryzyko. Ja przede wszystkim tym jestem trochę rozczarowany, że nasi mimo słabych skoków nie ryzykują. Co mają do stracenia, skoro jest, jak jest?