Wypadek na A1. Obrona Sebastiana M. zleciła prywatną ekspertyzę

Prokuratura Okręgowa w Katowicach przedstawiła Sebastianowi M. zarzut spowodowania na autostradzie A1 wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Zdaniem śledczych wyłączną przyczyną zdarzenia było jego rażąco niebezpieczne zachowanie na drodze. „Gazeta Trybunalska” poinformowała, że obrona Sebastiana M. zleciła sporządzenie prywatnej ekspertyzy z zakresu mechaniki i techniki samochodowej. Przekazano, że jej wyniki odbiegają od wersji przyjętej przez prokuraturę.

Wyniki ekspertyzy ws. wypadku na A1

Autorem ekspertyzy jest dr inż. Łukasz Gil z Centralnego Biura Ekspertyz Sądowych. Jego zdaniem w trakcie badania okoliczności wypadku na A1 doszło do licznych zaniedbań dowodowych, a także błędnie zinterpretowano zgromadzony materiał. Ekspert m.in. zauważył, że nie dokonano odczytów danych z systemów elektronicznych pojazdów uczestniczących w wypadku. Podkreślił, że te informacje mogły mieć kluczowe znaczenie dla ustalenia przebiegu zdarzenia.

Zobacz wideo

13-latek uciekał audi przed ostrowieckimi policjantami

Koło dojazdowe na miejscu wypadku

Do wypadku doszło we wrześniu 2023 roku w okolicach Piotrkowa Trybunalskiego (woj. łódzkie). Zginęło w nim małżeństwo oraz pięcioletni syn pary. Rodzina jechała samochodem marki Kia. Według aktu oskarżenia kierowane przez Sebastiana M. BMW jechało lewym pasem i uderzyło w tył Kii, która poruszała się środkowym pasem z prędkością około 140 km/h. Prokuratura ustaliła, że po zderzeniu Kia obróciła się i uderzyła w bariery energochłonne. W ekspertyzie zleconej przez obronę Sebastiana M. zwrócono uwagę, że na miejscu wypadku znaleziono uszkodzone koło dojazdowe. Znajdowało się na środkowym pasie. Oznaczenia na oponie wskazywały, że dopuszczalna prędkość maksymalna pojazdu korzystającego z tego koła to 50 km/h. Autor ekspertyzy poinformował, że w aktach sprawy nie ma jednoznacznych ustaleń dotyczących tego, czy w bagażniku Kii było pełnowymiarowe koło i w jakich okolicznościach doszło do uszkodzenia koła dojazdowego. Łukasz Gil uważa, że jeśli Kia miała założone koło dojazdowe i jechała z prędkością znacznie przekraczającą dopuszczalne parametry, mogło to skutkować utratą stabilności pojazdu, rozerwaniem opony lub odpadnięciem koła. Dodano, że w ramach takiego scenariusza nie można wykluczyć, że to Kia zjechała nagle na lewy pas, bezpośrednio przed nadjeżdżające BMW.

Sebastian M. nie przyznał się do zarzutów

Sąd w Piotrkowie Trybunalskim, gdzie toczy się proces ws. wypadku na A1, uznał ekspertyzę za dokument prywatny. Prokuratura przekazała, że odniesie się do niej w przewidzianym terminie procesowym. Sebastian M. nie przyznał się do stawianych mu zarzutów i odmówił składania wyjaśnień. Podczas rozprawy, która odbyła się w październiku zeszłego roku, mężczyzna wygłosił jedynie krótkie oświadczenie. – Bardzo przepraszam pokrzywdzonych. Składam najszczersze wyrazy współczucia. Nie ma adekwatnych słów do utraty najbliższych – powiedział.

Więcej: Przeczytaj też artykuł „Brutalne morderstwo taksówkarza z Giżycka. Nowe informacje ws. podejrzanego 37-latka”.

Źródła: Gazeta Trybunalska, Gazeta.pl