Sześć miesięcy po 12-dniowej wojnie z Izraelem i zbombardowaniu irańskich obiektów jądrowych przez Stany Zjednoczone przywódcy Iranu muszą mierzyć się ze społeczną presją z powodu pogarszającej się sytuacji gospodarczej i gwałtownego spadku wartości lokalnej waluty [riala]. Do tego, jak przekonują władze, dochodzi zagrożenie z zewnątrz.
Po tak strasznym roku „Irańczycy mają już tego dość” — pisze liberalny amerykański magazyn „Atlantic”. Efekty niezadowolenia widać na ulicach miast. To największe protesty w Iranie od 2022 r.
Władze informują, że w protestach, które rozprzestrzeniły się również na prowincje wiejskie, zginęło co najmniej siedem osób.
Według agencji AP ofiary śmiertelne odnotowano w czterech miastach, zamieszkałych głównie przez grupę etniczną Lurów. Najbardziej intensywne akty przemocy odnotowano w Azdanie w prowincji Lorestan. W sieci pojawiły się nagrania pokazujące płonące samochody podczas starć między protestującymi a siłami bezpieczeństwa. Słychać również strzały, podczas gdy protestujący skandowali: „Wstyd! Wstyd!”.
Półoficjalna agencja informacyjna Fars podaje, że są trzy ofiary śmiertelne. W drugim co do wielkości mieście Lorestanu, Chorramabadzie, podczas protestów zginęły dwie osoby, a nagranie pokazuje uzbrojonego w strzelbę policjanta w kamizelce kuloodpornej.
Według Fox News, w poniedziałek pojawiły się doniesienia o użyciu amunicji paintballowej w Hamadanie, a w Teheranie i Malardzie użyty został gaz łzawiący. Aktywiści i organizacje praw człowieka ostrzegają przed eskalacją reakcji władz na protesty, twierdząc, że trwa brutalna pacyfikacja, a siły bezpieczeństwa nadal strzelają bezpośrednio do demonstrantów.
„To prawdziwe pole bitwy, a oni [siły bezpieczeństwa] strzelają bez litości” — powiedział świadek gazecie The Guardian.
W czwartek mieszkańcy Kermanszah wyszli na ulice, a organizacja Iran Human Rights (IHR) stwierdziła, że środki bezpieczeństwa w mieście zostały wzmocnione, a protesty trwają w całym kraju.
„Gdyby władze chciały dialogu, nie strzelałyby do nas”
Są to największe protesty w Iranie od 2022 r., kiedy to śmierć 22-letniej Mahsy Amini, aresztowanej za nieprawidłowe noszenie hidżabu, wywołała powszechne demonstracje w całym kraju.
Reżim irański zareagował ograniczonymi środkami, w tym ogłoszeniem dnia wolnego od pracy w Teheranie, co doprowadziło do zamknięcia szkół, uniwersytetów — które dołączyły do protestów początkowo prowadzonych przez sklepikarzy — oraz instytucji publicznych. Władze prawdopodobnie próbują wywieźć ludzi ze stolicy na długi weekend, pisze CBS.
Rząd, wciąż odczuwający skutki 12-dniowej wojny z Izraelem w czerwcu ub.r., wezwał do dialogu z liderami protestów. Prezydent Iranu Masud Pezeszkian powiedział, że rząd powinien wysłuchać „uzasadnionych żądań” demonstrantów. Protestujący podejrzewają jednak, że jest to próba osłabienia impetu tego rzadkiego ruchu protestacyjnego.
Trzeba być naiwnym, żeby sądzić, że Irańczycy ufają temu rządowi lub reżimowi. Gdyby administracja chciała rozmawiać, nie strzelałaby gazem łzawiącym i nie strzelała do protestujących. Gdyby naprawdę chciała dialogu, nie straciłaby uczestników protestów z 2023 roku. Nikt z nas nie chce z nimi rozmawiać. Chcemy odejścia mułłów i demokracji
— powiedział 19-letni student Farhad w wywiadzie dla „The Guardian”.
Cyrus Reza Pahlawi zabrał głos
Syn ostatniego szacha Iranu, Rezy Pahlawiego, Cyrus Reza Pahlawi, który żyje na wygnaniu od czasu irańskiej rewolucji w 1979 r. i który podczas wojny z Izraelem wzywał Irańczyków do obalenia teokratycznego reżimu ajatollaha Alego Chameneiego, stwierdził, że ma „plan wprowadzenia demokracji do irańskiego społeczeństwa”.
„Obecny reżim znalazł się w ślepym zaułku. Jest on obecnie najbardziej niestabilny: słaby, głęboko podzielony i niezdolny do stłumienia odwagi rodzącego się narodu. Rosnące protesty pokazują, że ten rok będzie przełomowym momentem dla zmian” — stwierdził w poście na X [dawniej Twitterze], wzywając społeczność międzynarodową do wsparcia narodu irańskiego „nie tylko słowami, ale i czynami”.
Donald Trump: Stany Zjednoczone gotowe do działania
Ameryka, która w czerwcu br. zbombardowała trzy obiekty jądrowe w Iranie, a następnie wynegocjowała porozumienie pokojowe z Izraelem, poparła demonstrantów. Trump, który wcześniej określił irańskie władze jako „brutalne”, powiedział, że Stany Zjednoczone udzielą pomocy, jeśli reżim zabije pokojowo nastawionych demonstrantów.
„Jeśli Iran będzie strzelał i brutalnie zabijał pokojowych demonstrantów, jak to ma w zwyczaju, Stany Zjednoczone Ameryki przyjdą im z pomocą. Jesteśmy gotowi do działania i uzbrojeni — napisał Trump na swojej platformie społecznościowej „Truth Social”.
Zasugerował możliwość nowego ataku na Iran, jeśli w kraju tym zostaną wznowione prace nad produkcją uranu niezbędnego do stworzenia broni nuklearnej. We wtorek Mike Volz, ambasador USA przy ONZ, powiedział, że „mieszkańcy Iranu pragną wolności” i że „zbyt długo cierpieli z rąk ajatollahów”.
„Solidaryzujemy się z Irańczykami na ulicach Teheranu i w całym kraju, którzy protestują przeciwko radykalnemu reżimowi, który przyniósł im jedynie upadek gospodarczy i wojnę” — stwierdził.
Iran reaguje na oświadczenie Trumpa: nastąpi chaos!
Ali Laridżani, sekretarz Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Iranu, potępił oświadczenia Trumpa, stwierdzając, że „powinien on wiedzieć, że ingerencja Ameryki w tę wewnętrzną sprawę jest równoznaczna z wywołaniem chaosu w całym regionie i zniszczeniem amerykańskich interesów”.
— Uważamy, że poglądy protestujących handlowców są odrębne od poglądów destrukcyjnych elementów. Obywatele USA powinni wiedzieć, że to Trump rozpoczął tę awanturniczą politykę. Powinni zadbać o swoich żołnierzy — stwierdził w poście na X, prawdopodobnie odnosząc się do obecności amerykańskich sił zbrojnych w regionie.