Arkadiusz Grabarczyk, mieszkaniec strefy płatnego parkowania w Łodzi, pozwał miasto, które odmówiło mu możliwości wykupu rocznego abonamentu parkingowego za 365 zł. Jego historię opisała „Gazeta Wyborcza”. Mimo że kierowca posiadał identyfikator mieszkańca, reguły Strefy Płatnego Parkowania (SPP) wymagały od niego, by był właścicielem pojazdu lub posiadał umowę leasingu bądź najmu. Grabarczyk dysponował autem służbowym, co uniemożliwiło mu spełnienie wymagań.

Zapytaliśmy w Warszawie o euro. Oto co usłyszeliśmy

Nieprzyjęcie wniosku o abonament przez miasto zmusiło Grabarczyka do korzystania z komercyjnych parkingów, co kosztowało go ok. 7 tys. zł na przestrzeni lat 2021-2025. Spór z władzami miasta zakończył się wygraną przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym i potwierdzeniem wyroku przez Naczelny Sąd Administracyjny.

Mimo wygranej, problem nie został rozwiązany, ponieważ zmienił się numer uchwały, którą miasto opierało swoją decyzję. Zarząd Dróg i Transportu poinformował, że prace nad nową uchwałą zgodną z orzeczeniami sądów są w toku.

Kierowcy ze zniżkami płacą odpowiednio 7,50 zł, 9 zł i 9,90 zł. Miasto liczy na znaczne przychody z nowej taryfy, których szczegóły będą znane na początku przyszłego roku. Wcześniej strefa generowała około 61 mln zł rocznie.

Źródło: „Gazeta Wyborcza”, WP Finanse