Pierwsi zareagowali ministrowie spraw zagranicznych państw bałtyckich. W krótkich oświadczeniach na platformie X oraz w wypowiedziach cytowanych przez agencję BNS wsparli stanowisko Kopenhagi. Jak podaje PAP, był to bezpośredni komentarz do najnowszych deklaracji Donalda Trumpa, który w wywiadzie dla magazynu „The Atlantic” powrócił do pomysłu aneksji Grenlandii przez USA.

„Grenlandia jest integralną częścią Królestwa Danii, które jest państwem demokratycznym i wiarygodnym sojusznikiem w NATO” – napisał na platformie X szef litewskiej dyplomacji Kestutis Budrys, akcentując rolę prawa i sojuszy. W podobnym tonie wypowiedziała się szefowa łotewskiego MSZ Baiba Braże, przypominając o filarach stabilności międzynarodowej.

„Halo Polacy” Grenlandia cenna geopolitycznie. „Słowa Trumpa znowu to wybiły na powierzchnię”

Główny akcent padł na poszanowanie granic i dialog. Braże podkreśliła, że „poszanowanie integralności terytorialnej i suwerenności jest kluczowym czynnikiem globalnej stabilności, a wszelkie spory muszą być rozwiązywane w drodze dialogu”. Zaznaczyła też, że sprawy Grenlandii należą do Duńczyków i Grenlandczyków, co zgrywa się z linią Kopenhagi przedstawioną w weekendowym oświadczeniu premierki Danii.

Głos zabrał również minister spraw zagranicznych Estonii Margus Tsahkna. Podkreślił regionalne partnerstwo i jednolite podejście sojuszników. „Grenlandia jest integralną częścią Królestwa Danii, dlatego żadne decyzje dotyczące Grenlandii nie mogą zostać podjęte bez udziału Grenlandii i Danii” – napisał na platformie X. Dodał, że Estonia solidaryzuje się z Danią jako partnerem w regionie Morza Północnego i Bałtyku.

W tle znalazła się wypowiedź Donalda Trumpa z niedzielnego wywiadu dla „The Atlantic”. Prezydent USA miał stwierdzić, że Stany Zjednoczone „absolutnie potrzebują” Grenlandii. Na te słowa odpowiedziała premierka Danii Mette Frederiksen, apelując do Waszyngtonu o powstrzymanie gróźb wobec Danii i Grenlandii, co PAP odnotowała w depeszy z Wilna.