Jeden z ojców Counter-Strike’a przyznaje, że nieco żałuje swojego wczesnego rozstania z Valve, ale też nadal uważa, iż była to dobra decyzja.

Minh „Gooseman” Le wielokrotnie mówił o swoich doświadczeniach ze współpracy z firmą Valve, a ostatnio także na temat przyczyn popularności serii. Nie żeby on sam doczekał w spółce czasów, kiedy Counter-Strike stał się niekwestionowanym królem sieciowych strzelanek na pecetach. Gooseman rozstał się z Valve w 2006 roku, a więc 6 lat przed debiutem Global Offensive, które ugruntowało pozycję CS-a.

Le wrócił do sprawy w wywiadzie dla magazynu Edge. Jak to ujął, nadal utrzymuje kontakt z wieloma pracownikami Valve i widzi, jak dobra jest ich sytuacja finansowa (w porównaniu z jego zarobkami).

Trochę tego żałuję [odejścia z Valve – przyp. red.]. Zauważyłem, że wiele osób, z którymi nadal mam kontakt w Valve, ma się całkiem nieźle finansowo.

Niemniej twórca miał swoje powody. Le zależało na stworzeniu „Counter-Strike’a 2.0” i dodawaniu nowych funkcji do gry, w której przez 6 lat praktycznie nic się nie zmieniło. Sęk w tym, że nawet wówczas – przed premierą CSGO – gra stała się takim fenomenem, że Valve nie widziało sensu wprowadzania większych zmian, a tym bardziej tworzenia kontynuacji. Firma co najwyżej przewidywała graficzny lifting.

Widziałem, czym stał się Counter-Strike, i że tak naprawdę nic się nie zmienił przez sześć lat. Valve zaproponowało mi pracę nad Counter-Strike: Source, ale nie chcieli niczego zmieniać – tylko ulepszyć grafikę. Ja chciałem pracować nad zupełnie nową grą.

Stąd właśnie spotkanie z Gabe’em Newellem i innymi włodarzami Valve, którzy przyznali, że być może Minh lepiej poradzi sobie w pracy na własny rachunek niż w ramach „profesjonalnego środowiska”. Tak, „Gooseman” mógłby już przejść na emeryturę, gdyby pozostał w firmie. Niemniej koniec końców uznał, że decyzja o odejściu z Valve faktycznie była lepsza dla jego kariery i doświadczenia jako twórcy gier.

Gdybym pozostał w Valve, prawdopodobnie mógłbym już przejść na emeryturę. Wybrałem jednak inną ścieżkę, znacznie bardziej wymagającą.

Niemniej uważam, że była to znacznie bardziej satysfakcjonująca ścieżka pod względem mojej kariery, rozwoju i wzrostu jako programisty i człowieka. Zobaczyłem pewne aspekty branży gier, których nie dostrzegłbym, pozostając w Valve.

Po odejściu z Valve Minh Le wydał kolejne projekty (m.in. Alpha Response) i zahaczył o takie zespoły, jak Pearl Abyss oraz Facepunch Studios.

Half-Life: Counter-Strike