„Zobacz Donaldzie Tusku jak kończą dyktatorzy” – ten wpis wywołał burzę w mediach. Jego autorem jest Mariusz Kamiński, europoseł PiS, skonfliktowany z częścią liderów tej partii.
Kamiński udostępnił wygenerowane przez sztuczną inteligencję, wprowadzające w błąd zdjęcie wenezuelskiego dyktatora Maduro, prowadzonego z samolotu przez amerykańskich żołnierzy. Europoseł PiS – były szef MSWiA i koordynator ds. specłużb – sugeruje, że na taki sam los zasługuje Donald Tusk. Podobne sugestie padły ze strony Tomasza Sakiewicza, szefa bliskiej PiS Telewizji Republika.
Kilka miesięcy temu mówili o kurniku. Zapytaliśmy w Wilanowie o Dino
Wpisy w podobnym tonie publikowali też mniej znani politycy PiS – jak Izabela Kloc, która wstawiła zdjęcia Tuska zamiast twarzy Maduro. „Pisowskiej mafii pucz się śni” – skomentował to wiceprzewodniczący Koalicji Obywatelskiej, wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk.
Jak słyszymy, centrali PiS przy Nowogrodzkiej – mimo jej ostrej krytyki pod adresem Tuska – nie spodobały się wpisy Kamińskiego, Sakiewicza etc.
– Uważam, że za nas w Polsce nikt roboty nie wykona. Nie ma co na to liczyć. To my, Polacy, musimy pozbyć się tego fatalnego rządu z Tuskiem na czele – stwierdził w Polsat News Radosław Fogiel. Odniósł się w ten sposób do budzącego kontrowersje wpisu byłego ministra Mariusza Kamińskiego. – To nam przypina łatkę oszołomów – żalił się w rozmowie z WP jeden z posłów PiS.
Interwencja prezesa. „Oni szkodzą”
Interweniować musiał Jarosław Kaczyński, który – jak wiadomo w partii – od wielu miesięcy ma szorstkie relacje z Kamińskim. „Wbrew temu, co próbują wmówić społeczeństwu niektórzy, my chcemy wygrać w uczciwych wyborach – i to uczynimy! Wierzymy bowiem, że zło, fałsz i kłamstwo muszą ponieść klęskę” – taki wpis prezesa zamieścili na jego koncie jego współpracownicy.
Kaczyński odpowiada Tuskowi. „Zło, fałsz muszą ponieść klęskę”
Podobny przekaz powtarzali politycy PiS z bliskiego otoczenia Kaczyńskiego. – Uważam, że za nas w Polsce nikt roboty nie wykona. Nie ma co na to liczyć. To my, Polacy, musimy pozbyć się tego fatalnego rządu z Tuskiem na czele – stwierdził w Polsat News Radosław Fogiel.
Dopytywany o adekwatność zestawienia polskiego premiera z wenezuelskim politykiem, polityk PiS odparł: – Myślę, że (wpis Kamińskiego – przyp. red.) można go było przemyśleć.
Inni poseł PiS w rozmowie z WP przyznaje: – Znów musimy tłumaczyć się z jakichś idiotycznych wpisów. Wybory w demokratycznym kraju wygrywa się uczciwie, zgodnie z zasadami, co pokazały wybory prezydenckie, mimo że jedna ze stron próbowała to podważyć. Tusk jest skrajnie szkodliwym politykiem, ale nie jest dyktatorem. Kamiński czy Sakiewicz szkodzą.
Jeden z działaczy: – Takie wpisy są wariackie. Sakiewicz chce wywoływać kontrowersje, później to jest nam przylepiane, strasznie to wkurza. A Tusk z tego korzysta, jego elektorat go broni, konsoliduje się.
„Przestali już wierzyć w swoją wygraną w demokratycznych wyborach, więc zaczęli się modlić o obcą interwencję w celu obalenia 'dyktatury Tuska’. Niżej upaść nie można” – napisał premier na portalu X.
„Teraz to oczywiste”. Tusk bije na alarm
Posłanka Jolanta Niezgodzka z KO wpisy pod adresem Tuska oceniła jako „obrzydliwe”. – To uderzanie w nasze bezpieczeństwo. Co trzeba mieć w głowie, żeby nawoływać inne państwa, by mogły zbrojnie, z użyciem siły, obalić premiera naszego kraju, wybranego demokratycznie? – dziwiła się. – Na czyje zlecenie działają ci panowie? To ma znamiona zdrady stanu – mówiła o Kamińskim i Sakiewiczu.
Od sprawy starają się zdystansować inni. – Rozumiem, że europoseł Kamiński ostrzegał Tuska, jak kończą dyktatorzy, a nie stwierdzał, że jest dyktatorem – próbował tłumaczyć kolegę z partii jej wiceprezes Tobiasz Bocheński w Polsat News. Powtórzył, że „dziś nikt z nas nie życzy sobie w Polsce dyktatury”, a „system w Polsce w tę stronę ewoluował”.
Zarzuty wobec Maduro
Prezydent USA Donald Trump ogłosił w sobotę, że Amerykanie zaatakowali Wenezuelę i pojmali jej lidera, prezydenta Nicolasa Maduro, a także jego żonę Cilię Flores. Ujęty przez wojska USA dyktator Wenezueli wraz z żoną zostali w sobotę wieczorem przewiezieni do aresztu na Brooklynie w Nowym Jorku.
Według telewizji NBC Maduro prawdopodobnie w poniedziałek stanie przed sądem i formalnie usłyszy zarzuty.
Na Maduro i jego żonie – oraz trzem innym osobom z ich otoczenia, które pozostały na wolności – ciążą cztery zarzuty, w tym uczestnictwa w zmowie narkoterroryzmu. Były przywódca oskarżony jest o wieloletnie prowadzenie przemytu kokainy do USA, w tym w ramach współpracy z organizacjami uznanymi przez USA za terrorystyczne: kolumbijskimi bojówkami FARC i ELN, meksykańskimi kartelami Sinaloa i Zetas oraz wenezuelskim gangiem Tren de Aragua.
Jeśli Maduro zostanie uznany za winnego, grozi mu kara od 30 lat więzienia do dożywocia.
Michał Wróblewski, dziennikarz Wirtualnej Polski