Prowadzący analizowali pierwszy sondaż partyjny po Nowym Roku. Według badania dla „Super Expressu” na podium wciąż plasuje się Koalicja Obywatelska, na którą głos oddałoby 34,2 proc., drugie miejsce zajęło Prawo i Sprawiedliwość (29,88 proc.). Na Konfederację chce głosować 10,15 proc. wyborców. Do Sejmu weszłyby jeszcze: Nowa Lewica z wynikiem 7,37 proc. oraz Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna — 7,22 proc. Poniżej progu wyborczego znalazłyby się natomiast: Partia Razem (4,58 proc.), Polska 2050 Szymona Hołowni (3,31 proc.) oraz Polskie Stronnictwo Ludowe (1,11 proc.).

Twórcy „Stanu Wyjątkowego: zwracają uwagę, że połączenie sił Nowej Lewicy i Razem mogłoby dać potencjalnie dobry wynik. Jednak nastroje między tymi dwiema partiami nie wieszczą nic dobrego.

Dominika Długosz przytoczyła spięcie, do której doszło niedawno w Sejmie, między Włodzimierzem Czarzastym a Adrianem Zandbergiem.

— Ktoś mi opowiadał ostatnio, że była sytuacja w Sejmie, tuż przed świętami, że Włodzimierz Czarzasty prowadził obrady, komuś zabrał głos i Adrian Zandberg wszedł na mównicę, ten mu wyłączył mikrofon, bo było jakieś zamieszanie. Nagle Zandberg odwrócił się do niego i powiedział: „Włodek, bardzo szybko wszedłeś w buty PiS” — opowiada Dominika Długosz.

— Potwierdzam, rzeczywiście była taka sytuacja — dodaje Kamil Dziubka.

— Takie napięcia między panami są bardzo widoczne i zaczynają mieć charakter personalny. A miało być tak, że oni jednak się dogadają przed samymi wyborami — stwierdza Długosz.

Kamil Dziubka przypomniał, że partia Razem głosowała też przeciwko kandydaturze Włodzimierza Czarzastego na marszałka Sejmu. — Przypominam, że oni klepnęli umowę koalicyjną razem z Nową Lewicą. I ta umowa przewidywała, że Czarzasty będzie marszałkiem po dwóch latach, a nagle zagłosowali przeciwko? Powtarzam po raz kolejny, nie jestem zwolennikiem tezy, że oni się na pewno dogadają przed wyborami — dodaje Dziubka.

Do końca PO-PiS wciąż daleko

Dominika Długosz snuła też rozważania o tym, co nas czeka po kolejnych wyborach parlamentarnych w 2027 r.

— Jestem zwolenniczką tezy, że możemy mieć bardzo ciekawą sytuację w kolejnych wyborach, bo będą dwie duże formacje. Po tym, co się wydarzyło po wyborach prezydenckich, bardzo wielu komentatorów uważało, że oto widzimy koniec PO-PiS. Nie widzimy. Jedna z tych dwóch partii wygra wybory parlamentarne w 2027 r. — stwierdza.

— I będą jeszcze dwie partie, powiedziałabym dla normalsów. Dla jednych będzie to Konfederacja, a dla drugich — Nowa Lewica. Do tego dwie partie radykalne: Partia Razem i Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna. I to może być bardzo ciekawy układ sejmowy — dodaje.