Przed rozpoczęciem sezonu 2025/2026 w Orlen Basket Lidze doszło do bardzo ważnej zmiany w przepisach. Dotyczyła ona obecności Polaka na parkiecie w trakcie spotkań ligowych.

„Od sezonu 2025/2026 do sezonu 2028/2029 nie będzie obowiązku przebywania Polaka na parkiecie” – poinformowano w specjalnym komunikacie. Oznacza to, że trenerzy będą mogli swobodnie rotować zmianami podczas meczów (więcej –>> TUTAJ).

ZOBACZ WIDEO: Boruc szczerze o życiu po karierze. „Problematyczny początek”

Pozytywnie na temat tej zmiany wypowiedział się na łamach serwisu „Z Krainy NBA” Wojciech Kamiński. – Uważam, że o tym kto jest na boisku powinny decydować umiejętności nie narodowość – przyznał trener PGE Startu Lublin.

Dodał też, że ci, którzy chcą osiągnąć wynik, wartościowych Polaków muszą w kadrze mieć. Wskazał też jednak pewne „ale”. – Jestem świadomy, że w Orlen Basket Lidze trudno odnieść sukces bez klasowych Polaków, ale trzeba też pamiętać, że wielu klubów nie stać na usługi takich graczy i że nie ma ich za dużo, więc każdy klub radzi sobie jak może – powiedział.

W meczowym składzie w Orlen Basket Lidze drużyna może mieć do sześciu zawodników zagranicznych – za szóstego trzeba jednak wnieść dodatkową opłatę wynoszącą 100 tysięcy złotych. I PGE Start na taki ruch się zdecydował.

Sam Kamiński z kolei często korzysta z możliwości gry piątką zawodników zagranicznych. W ostatnich sześciu meczach Polak nie znalazł się też w pierwszej piątce rozpoczynającej spotkania. Czy zatem szkoleniowiec nie wierzy w krajowych graczy?

– Jest to bzdura. Ja zawsze kieruję się dobrem zespołu i budżetem. A nawet można powiedzieć, że jestem „stały w uczuciach” jeśli chodzi o polskich zawodników. W PGE Starcie Lublin zostali wszyscy z ostatniego sezonu. W środku okresu przygotowawczego kontrakt postanowił rozwiązać Jakub Karolak, ale to nie ja z niego zrezygnowałem – zareagował na takie sugestie.

– Wydaję mi się, że jest mało trenerów w Polsce, którzy dali tyle szans Polakom – bronił się „Kamyk” zwracając uwagę na to, że w swojej karierze trenerskiej stawiał mocno na takich graczy, jak Dariusz Wyka, Grzegorz Kamiński, Michał Sokołowski czy Daniel Szymkiewicz.