Jako młody człowiek Martin McAllister ryzykował życiem, by zabijać brytyjskich żołnierzy. Jako starszy mężczyzna ryzykuje gniew dawnych towarzyszy, pomagając odnaleźć ciało brytyjskiego żołnierza.
Kiedy wstępował do Irlandzkiej Armii Republikańskiej (IRA), wierzył, że bierze udział w bohaterskiej walce o wyparcie Brytyjczyków z Irlandii Północnej. Jednak masakra w Kingsmill w 1976 r., podczas której IRA zamordowała 10 młodych protestanckich cywilów, zachwiała jego przekonaniem, że IRA była „romantyczna, rycerska, święta”.
Gdy McAllister został postrzelony przez brytyjskich żołnierzy, których atakował, doznał olśnienia. To ratownik z Royal Marines uratował mu życie. Dziś to właśnie te działania uważa za prawdziwie rycerskie.

Masakra w Kingsmill. Minibus podziurawiony kulami przez terrorystów z IRA, 5 stycznia 1976 r.PA Wire / PAP
W 1977 r. Robert Nairac, żołnierz Grenadier Guards, przydzielony do brytyjskich sił specjalnych, został porwany, torturowany i zamordowany przez IRA. Jego śmierć pozostaje jednym z najbardziej okrutnych czynów dokonanych podczas 30 lat politycznej przemocy w Irlandii Północnej, znanej jako „Kłopoty”, w której zginęło ponad 3,5 tys. osób. Ciało Nairaca zostało ukryte przez IRA, by wzbudzić strach. Szczątki większości innych ofiar, których ciała ukryto, zostały odnalezione i zwrócone rodzinom, ale Nairaca wciąż skrywają ziemie w pobliżu granicy z Republiką Irlandii. McAllister od dekad poszukuje ciała swojego dawnego wroga.
Ta samotna, prywatna misja wiąże się z rodzajem pojednania, do którego przez lata dążył rząd brytyjski, jednak dokonuje się całkowicie poza oficjalnymi strukturami. Dla kontrastu — rządowe próby pogodzenia społeczeństwa kończyły się fiaskiem. Ponad 27 lat po Porozumieniu Wielkopiątkowym, które zakończyło „Kłopoty”, dziedzictwo konfliktu wciąż zatruwa Irlandię Północną i wykracza poza jej granice.
Bolesna historia Irlandii Północnej
Teraz rząd Keira Starmera wdraża nową politykę, która ma na celu powołanie komisji ponownie badających śmierci z okresu „Kłopotów”, a następnie postawienie wyraźnej granicy, po której będzie można budować nową przyszłość. Porozumienie w tej sprawie zostało osiągnięte z rządem Irlandii i jest częścią szerszego procesu pojednania po brexicie.
Polityka Starmera oznacza odejście od kursu poprzedniego, konserwatywnego rządu. Wprowadził on de facto amnestię — w praktyce proponując zamianę wymierzenia sprawiedliwości za informacje, jeśli osoby zamieszane w zbrodnie zdecydują się mówić. Tłumaczono, że skazanie sprawców przestępstw sprzed pół wieku jest niezwykle trudne, co rzeczywiście jest prawdą. Nie był to jednak jedyny ani nawet główny powód tej legislacji.
Chociaż wielu terrorystów trafiło do więzienia podczas „Kłopotów”, niewielu żołnierzy odpowiadało za swoje czyny. Gdy zaczęły wychodzić na jaw dowody zbrodni z udziałem wojskowych, policja zaczęła przesłuchiwać weteranów, niektórym postawiono zarzuty i sądzono ich. Dla prawicowych polityków i mediów brytyjskich stało się to sprawą honorową, z przekonania, że dawni członkowie IRA nie są ścigani w równie zdecydowany sposób. To oburzenie opierało się na niespójnej logice. Nie istnieje bowiem przedawnienie dla najpoważniejszych zbrodni. Najstarszego zbrodniarza nazistowskiego osądzono, gdy miał 101 lat.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Najgłośniejszy proces byłego żołnierza dotyczył brytyjskiego spadochroniarza, który podczas publicznego śledztwa przyznał się do zabicia czterech osób podczas Krwawej Niedzieli. Tamtego pamiętnego dnia w 1972 r. żołnierze zabili 13 cywilów podczas marszu na rzecz praw obywatelskich w Londonderry.
„Żołnierz F.”, któremu dla bezpieczeństwa zapewniono anonimowość, został ostatecznie oczyszczony z zarzutów morderstwa. Według kryteriów postępowania karnego dowody przeciwko niemu były zbyt słabe. Nawet uniewinniając go, sędzia stwierdził, że jest przekonany, iż żołnierze „nie działali w obronie koniecznej”. Strzelając w plecy nieuzbrojonym cywilom uciekającym przed nimi, spadochroniarze „splamili” honor swojego pułku.
Wraca moda na kult terrorystów
Unioniści, którzy chcą, by Irlandia Północna pozostała brytyjska, obawiają się, że „Kłopoty” są właśnie wstecznie legitymizowane. Te obawy nie są bezzasadne.
W 2022 r. Michelle O’Neill, polityczka Sinn Fein, dziś pierwsza ministra Irlandii Północnej, stwierdziła, że podczas „Kłopotów” nie było „żadnej alternatywy” dla „zbrojnego oporu wobec rządów brytyjskich”. Sondaż wykazał, że 69 proc. północnoirlandzkich nacjonalistów się z tym zgadza. Jednak w czasach, gdy dochodziło do zbrodni, znacznie trudniej było o poparcie dla zabijania. W 1998 r. 70 proc. katolików i 74 proc. protestantów wyraziło nie tylko brak poparcia dla przemocy, ale też brak zrozumienia dla jej przesłanek. W najmroczniejszych dekadach to wspólne obrzydzenie łączyło politycznie podzieloną społeczność Irlandii Północnej.
Jednym z paradoksów pokoju jest gloryfikacja zabójców. Wszyscy trzej młodzi członkowie Kneecap, grupy rapowej i najbardziej kontrowersyjnego zespołu muzycznego Belfastu, dorastali już w czasach pokoju. Ich znakiem rozpoznawczym są jednak kominiarki noszone przez bojówkarzy, przewodzą skandowaniu na cześć IRA, a jeden z nich podczas koncertu krzyczał „zabij swojego posła”, co rzeczywiście robiła kiedyś IRA.

Koncert północnoirlandzkiej grupy rapowej Kneecap na AFAS Live w Amsterdamie, 12 listopada 2025 r.EPA/EVA PLEVIER / PAP
Niektórzy byli bojówkarze naprawdę żałują swoich czynów. Ale inni traktują to jako kolejny etap walki: chcą przekonać kolejne pokolenia, że ich barbarzyńskie czyny były bohaterskie. W tym tkwi zagrożenie na przyszłość. Historia Irlandii pełna jest cykli przemocy, w których ci, którzy zaczynali ataki bez poparcia społeczeństwa i nadziei na sukces, z czasem stawali się bohaterami, co podsyca wiarę u innych, że choć dziś są odrzucani, jutro zostaną wychwalani.
Publiczne dochodzenie w sprawie Krwawej Niedzieli, które kosztowało 200 mln funtów [według obecnego kursu ok. 960 mln zł], pokazuje, że poznanie prawdy nie zawsze wystarcza (ze względów prawnych ustalenia śledztwa nie mogły być dowodami w procesie karnym). Jego efektem było to, że ówczesny premier, David Cameron, przeprosił w Izbie Gmin za zabójstwa, których „nie dało się niczym usprawiedliwić”. Ale nawet tak jednoznacznie haniebne zbrodnie pozostają punktem sporu. Gdy 23 października „Żołnierz F.” został uniewinniony, Gavin Robinson, lider głównej partii unionistycznej Irlandii Północnej, zamieścił w mediach społecznościowych wizerunek insygniów Pułku Spadochroniarzy. Ten prostacki gest był tym bardziej wymowny, że 41-letni lider DUP uchodzi za umiarkowanego w swojej partii.
Zgodnie z projektem ustawy partii pracy dotyczącej „Kłopotów” w Irlandii Północnej, która procedowana jest w parlamencie, możliwość skazania sprawców pozostaje, ale nikt nie spodziewa się, by wielu zabójców trafiło do więzienia. Każdy, kto zostanie skazany, odsiedzi maksymalnie dwa lata, dzięki zapisom Porozumienia Wielkopiątkowego. Główny nacisk zostanie położony na „odzyskiwanie informacji”: przekazywanie rodzinom i opinii publicznej wiedzy o tym, co się wydarzyło. Jednak istnieje wiele barier utrudniających publikację tych informacji. Jeśli zostaną one odebrane jako wybielanie historii, a nie przynoszące ukojenie, może to tylko wzmocnić poczucie, że prawda jest ukrywana.
McAllister twierdzi, że zarówno unioniści, jak i nacjonaliści „potrzebują wyłonić męża stanu”, który poprowadzi proces pojednania. Obawia się, że mity, takie jak te bezpodstawnie oskarżające Nairaca o zbrodnie, się utrwalą. — Mamy tu do czynienia z pamięcią zbiorową, a im jest ona starsza, tym potężniejsza się staje, bo nie ma już jak jej podważyć — mówi. Na zakończenie zabijania w Irlandii Północnej potrzeba było 30 lat. Wyleczenie traumy, którą śmierć przyniosła, potrwa znacznie dłużej.
© The Economist Newspaper Limited, 15 grudnia 2025 r.