Restauracja Taka Tajka działa na Mokotowie od 2022 r. i szybko zyskała rozgłos, m.in. dzięki certyfikatowi Thai Select, przyznawanemu restauracjom uznawanym za autentyczne przez rząd Tajlandii. Lokal prowadzi Michał Zubrzycki, właściciel kilku warszawskich restauracji. Z rozmów z obecnymi i byłymi pracownikami jego lokali wyłania się jednak obraz pełen napięć, presji i konfliktów o pieniądze.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Jakie warunki panują w restauracji Taka Tajka?

Ile godzin miesięcznie pracują pracownicy restauracji?

Czy pracownicy mają umowy o pracę?

Jakie zarobki otrzymują pracownicy w Taka Tajka?

Pracownicy tajskiej restauracji mówią o kulisach pracy. „Jesteśmy jak więźniowie”

„Właściciel zatrudnia Tajów, żeby podnieść renomę lokalu. Pracujemy po 300 godzin miesięcznie, sześć dni w tygodniu, nie mamy urlopów. Nie traktują nas dobrze” — mówi „Gazecie Wyborczej” jeden z pracowników pochodzących z Tajlandii. „Właściciel traktuje nas jak swoją własność. Jesteśmy jak więźniowie” — dodaje.

Jak informuje dziennik, pierwsze sygnały o nadużyciach pojawiły się latem 2025 r. Pracownicy mówili wtedy o pracy bez umów, zaniżanych wypłatach, braku składek i zabieraniu paszportów. Strach przed konsekwencjami sprawiał, że niewielu decydowało się szukać pomocy.

„Gazeta Wyborcza” przedstawia też historię jednego z pracowników. W czerwcu musiał on wyjechać do Tajlandii, by odnowić wizę, napotkał problemy w polskim konsulacie. Urzędnicy zakwestionowali dokumenty, bo mimo deklarowanego zatrudnienia nie miał ubezpieczenia zdrowotnego. Po powrocie do Polski usłyszał od właściciela, że jego nieobecność przyniosła restauracji straty, które musi „odrobić”. Przez kilka miesięcy zarabiał około 1,5 tys. zł na rękę.

Jesienią Tajowie zaczęli ostrzegać innych rodaków w internecie. Wpisy na forach opisywały odliczanie godzin pracy, brak urlopów, umów i podatków oraz atmosferę zastraszenia. W podobnym tonie utrzymany był list wysłany do ambasady Tajlandii w Warszawie, w którym proszono o interwencję. Odpowiedzi jednak nie było.

Pracownicy twierdzą, że właściciel wykorzystuje ich nieznajomość polskiego prawa i bariery językowe. „Gdy proszę go o wyjaśnienie mojej sytuacji prawnej, zbywa mnie, a potem udaje, że zapomniał. I ten proces się powtarza” — relacjonuje jedna z zatrudnionych osób.

Z dokumentów płacowych, do których dotarł dziennik, wynika, że we wrześniu 2025 r. dwaj oficjalnie zatrudnieni w restauracji Taka Tajka pracownicy otrzymali około 3,5–3,7 tys. zł netto za blisko 300 godz. pracy. Oznacza to stawkę znacznie poniżej ustawowego minimum.

Właściciel restauracji odrzuca zarzuty. Zapewnia, że wszyscy pracownicy są zatrudnieni legalnie, a stawki przekraczają płacę minimalną. „Wszystkie stawki są powyżej płacy minimalnej. Po pierwsze wynagrodzenia nie są niższe niż ustawowe minimum, po drugie żaden z pracowników nie wyraził w ostatnim czasie niezadowolenia ze swojej pensji, a wynagrodzenia są regularnie podwyższane powyżej inflacji lub wraz z rozwojem oraz stażem pracy. Dodatkowo wypłacane są regularne bonusy” – podkreśla w rozmowie z dziennikiem. Twierdzenia o przetrzymywaniu paszportów określa jako nieprawdziwe, a skargi pracowników tłumaczy ich osobistymi problemami. Zapowiadanych dokumentów potwierdzających jego wersję jednak nie przedstawił.

Onet skontaktował się z przedstawicielami restauracji Taka Tajka w Warszawie. Czekamy na odpowiedź.