Prokuratura w Brukseli zakończyła śledztwo dotyczące domniemanego ostrzału samochodu należącego do Waldemara Budy, europosła PiS. – Nie było dowodów na użycie broni pneumatycznej – powiedziała rzeczniczka brukselskiej prokuratury Laura Demullier w rozmowie z RMF24. Buda we wrześniu 2025 roku informował na portalu społecznościowym o ostrzelaniu jego samochodu, określając sprawców jako „brukselską dzicz”.

Kinowe perełki 2026 roku. Na co warto czekać?

Europoseł Waldemar Buda był przekonany, że jego pojazd został ostrzelany. „9 precyzyjnych strzałów, w momencie ataku nie byłem w aucie, jedyne ostrzelane auto to moje, wygląda na zaplanowane działania” – relacjonował na mediach społecznościowych.

Po otrzymaniu zgłoszenia belgijskie służby rozpoczęły działania, ale, jak informowano, Buda nie udostępnił pojazdu do badań, więc analiza opierała się wyłącznie na przesłanych zdjęciach. „Nie jest jasne, czy uszkodzenia zostały spowodowane pociskami z broni pneumatycznej, czy też innym przedmiotem” – wskazywała policja.

Władze w Belgii zareagowały na zgłoszenie europosła, ale bez możliwości dokonania pełnej analizy auta. Choć Waldemar Buda obwiniał za sytuację osoby trzecie, brak przedstawionych dowodów uniemożliwił potwierdzenie jego wersji wydarzeń.

Zamknięcie śledztwa nie rozwiało wszystkich wątpliwości, ale z uwagi na brak dowodów i niemożność zbadania pojazdu w terenie, śledczy zmuszeni byli zakończyć postępowanie.