Korespondencja z Innsbrucka

Kacper Tomasiak zakończył konkurs w Innsbrucku na ósmym miejscu, plasując się tym samym w czołowej dziesiątce już po raz czwarty w tym sezonie. — Nie wymagajmy od Kacpra, że od razu wskoczy na podium, nie nakładajmy presji. Ma po prostu skakać swoje. Dwie najlepsze próby w zawodach i to na pewno cieszy — chwalił 18-latka Maciej Maciusiak.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Niestety poza Tomasiakiem nie mieliśmy zbyt wielu powodów do radości. Po za nim punkty zdobył tylko Dawid Kubacki. Dla Kamila Stocha i Macieja Koty zawody zakończyły się już po pierwszej serii.

— Jeśli chodzi o resztę, to mały plusik trzeba postawić przy Dawidzie, bo to co widzieliśmy wczoraj to była katastrofa. Te skoki z serii próbnej i pierwszej serii były już znacznie lepsze. Co do Kamila, niestety od wczoraj nic się nie poprawiło. Cały czas boryka się z pozycją dojazdową, gdzie trochę go wycofuje i nie fajnego pchania, energii z przodu. U Maćka nie wyglądało to technicznie źle, ale brakuje prędkości w drugiej fazie, żeby odlecieć dwa, trzy metry dalej — podsumował szkoleniowiec.

W niedzielę na Bergisel pojawił się również Paweł Wąsek, który wystąpił w roli przedskoczka. — Wczoraj poprosiliśmy o zgodę jury, żeby Paweł mógł tu dzisiaj skakać. Dziś jeszcze dołożyliśmy do tego prośbę, żeby jechał w serii próbnej jako ostatni i ostatni skoczył zaraz przed numerem jeden — tłumaczył Maciusiak.

Smary używane przez Polaków trafiły do laboratorium

Podczas dzisiejszej szczegółowej kontroli potwierdziło się, że polski sztab nie zawinił przy dyskwalifikacji Pawła Wąska. Najprawdopodobniej smar, którego używała nasza kadra, został zanieczyszczony fluorem podczas produkcji.

— Po szczegółowej kontroli, podczas której przyznali, że na pewno chodzi o smary, Mathias Hafele zapytał, czy możemy je mu zostawić. Zostawiliśmy ten i z tej samej firmy jeszcze dwa inne. Mają zabrać je do laboratorium i na tę chwilę tyle wiemy — zdradził Maciusiak.

— To w tym wszystkim najgorsze, że krzywdzony jest zawodnik, który jest Bogu ducha winny. Pierwsza dyskwalifikacja i to jeszcze za smary. Chyba nikt by na to nie wpadł — podkreślił.

W niedzielny wieczór zawodnicy przeniosą się do Bischofshofen, gdzie już jutro zostanę rozegrane ostatnie kwalifikacje Turnieju Czterech Skoczni.