• Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu

Hejt na dr Jagielską pojawił się po tym, jak na jaw wyszło, że przeprowadziła aborcję u pacjentki, która była w dziewiątym miesiącu ciąży. Dziecko kobiety było nieuleczalnie chore i nie miało szans na przeżycie, a poród byłby dla niego wielkim cierpieniem. Zabieg lekarka przeprowadziła zgodnie z prawem.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Na skrzynkę mailową ginekolożki zaczęły napływać wiadomości z groźbami i obelgami. Sprawa została zgłoszona. W kwietniu ub. zatrzymane zostały trzy osoby. Wszystkie zostały już oskarżone. Zarzuty dotyczą formułowania gróźb pobicia, a nawet zabójstwa lekarki, zniesławienia oraz znieważenia.

  • Kto jest oskarżony o groźby wobec dr Gizeli Jagielskiej?
  • Jakie groźby sformułowano wobec lekarza?
  • Jakie zarzuty postawiono oskarżonym?
  • Czy ksiądz przyznaje się do popełnienia przestępstwa?

„GW” dowiedziała się w prokuraturze, że oskarżeni potwierdzają, że pisali wiadomości e-mail, natomiast nie przyznają się, że popełnili przestępstwo. Jak twierdzą, e-maile miały być jedynie wyrazem protestu przeciwko aborcji. Oskarżonym grozi do trzech lat więzienia.

Trzy osoby oskarżone o hejt na lekarce. Wśród nich jest ksiądz

Jedną z osób oskarżonych w sprawie dr Jagielskiej jest ksiądz Grzegorz J. z parafii w okolicach Rzeszowa — opisuje „Gazeta Wyborcza”. Duchowny został zatrzymany przez policjantów, kiedy przebywał u swoich rodziców w Krośnie, przesłuchany, a następnie zwolniony, jak dwóch pozostałych zatrzymanych w tej sprawie.

Działania funkcjonariuszy wobec Grzegorza J. nie spodobały się przemyskiej kurii. Ks. Bartosz Rajnowski, rzecznik instytucji, co prawda pozostawił zachowanie zatrzymanego duchownego do oceny „niezawisłemu sądowi”, jednak stanowczo skrytykował postępowania prokuratury i policji — podaje dziennik.

Kuria „wyraża stanowcze oburzenie sposobem potraktowania” księdza i nazywa „przejawem walki z Kościołem Katolickim” zatrzymanie, założenie kajdanek umieszczenie na noc w policyjnym areszcie i przewiezienie do prokuratury na przesłuchanie, po którym duchowny został zwolniony w Oleśnicy. Zdaniem instytucji działania te były niepotrzebne — opisuje dalej „GW”.