Limit na ślizgawce 300 osób. Ściśle przestrzegany. – To kwestia bezpieczeństwa i komfortu jazdy – tłumaczą mi pracownicy gdańskiego lodowiska. W niedzielne popołudnie sama byłam świadkiem, jak kilka osób negocjowało wejście. Bezskutecznie. Niektórzy rezygnowali, inni czekali na kolejne wejście.
Długi weekend na lodowisku
– Rozumiem, że w weekendy takie sytuacje zdarzają się często? – pytam.
– O tak, odpowiadają mi pracownicy z wypożyczalni łyżew. – Tylko, że weekend mamy bez przerwy od 20 grudnia – dodaje jeden z pracowników.
– To bardzo długi weekend – żartuję.
– To prawda – śmieje się chłopak, układając kaski w równe rządki. – A jak ten się skończy, to za chwilę zaczną się ferie, więc w tym roku, na lodowisku mamy weekend od połowy grudnia do końca stycznia – dodaje ze śmiechem.
Szaleństwo nad morzem. Przeczesują zwały glonów
Mimo tak wielkiej frekwencji, na lodowisku wszystko odbywa się bardzo sprawnie. Trzy osoby błyskawicznie ogarniają wypożyczalnię sprzętu. Choć mnóstwo osób bierze łyżwy, kaski i urocze pingwinki ułatwiające jazdę, przy ladzie nie ma tłumów. Kolejki ustawiają się dopiero przed wejściami na taflę, ale i one szybko się rozładowują.
Czytaj także: Telefony się urywają. Totalne szaleństwo wśród Polaków. „Żadnych wolnych miejsc”
Patrząc na ten tłum przed wejściem, nabieram wątpliwości, czy wszyscy zmieszczą się na płycie. Tymczasem wcale nie jest tak źle. Każdy znajduje dla siebie miejsce. I ci zaawansowani, pokonujący każde kółko w kilkanaście sekund i początkujący, którzy właściwie nie puszczają się bandy albo słodkich pingwinków. Może nie ma miejsca na ćwiczenie akrobacji, ale da się swobodnie pojeździć, nie wpadając na innych łyżwiarzy.
[1/5] Mimo pełnego obłożenia, na ślizgawce nie ma przesadnego ścisku Źródło zdjęć: Archiwum prywatne | Magda Bukowska
Kto jednak obawia jeździć po zatłoczonej tafli, powinien zaplanować wyprawę na łyżwy w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Grudniowo-styczniowy „długi weekend” kończy się 6 stycznia i do czasu rozpoczęcia ferii w Pomorskiem – 19 stycznia, lodowisko na Placu Zebrań Ludowych może być trochę mniej oblegane. – W weekendy i popołudniami będzie podobnie, ale od wtorku do piątku, zwłaszcza o tych najwcześniejszych i najpóźniejszych godzinach, powinno być trochę luźniej – podpowiadają pracownicy.
Nowe godziny, nowe ceny
Jeśli jednak chcemy być pewni, że po przyjechaniu na lodowisko, nie usłyszymy, że wszystkie wejścia na wybraną godzinę są już wykupione, najlepiej zrobić rezerwację za pośrednictwem strony internetowej. – Zawsze jest jakaś pula biletów w kasie, ale na najbardziej oblegane godziny wejściówki szybko się rozchodzą, lepiej więc kupić je przez internet – potwierdzają pracownicy ślizgawki.
Warto jednak pamiętać, że od 7 stycznia zmienią się godziny otwarcia lodowiska. Od wtorku do piątku ślizgawka jest czynna od 14.30. Kolejne wejścia o godz. 16, 17.30, 19 i 20.30. W soboty i w niedzielę są dwa dodatkowe wejścia – o godz. 11.30 i 13. W poniedziałki ślizgawka jest nieczynna. Nie ma jeszcze harmonogramu na okres ferii zimowych.
[1/4] Lodowisko przyciąga tłumy. Najlepiej wcześniej kupić bilet Źródło zdjęć: Archiwum prywatne | Magda Bukowska
W stosunku do zeszłego roku, ceny wejść na lodowisko wzrosły. Godzina jazdy kosztuje 25 zł (w ub. roku 20 zł). Za karnet – 10 wejść, zapłacimy 220 zł. Na miejscu można wypożyczyć lub naostrzyć łyżwy. Koszt jednego wypożyczenia to 20 zł (w ub. roku 15 zł), karnet – 10 wypożyczeń – 180 zł. Bilet rodzinny kosztuje 75 zł (w sezonie 2024/25 – 70 zł) i pozwala wejść na lodowisko czterem osobom, w tym przynajmniej jedna musi mieć do 14 lat.
Czytaj także: Raki czy raczki? „Wybór ma znaczenie”
Posiadacze Karty Dużej Rodziny mogą korzystać z lodowiska bezpłatnie w pierwszy czwartek miesiąca (za wypożyczenie łyżew trzeba jednak zapłacić). Raz w sezonie (od wtorku do czwartku) za darmo mogą też wejść na lodowisko właściciele Karty Mieszkańca. Jeśli mamy do niej dodany numer rejestracyjny samochodu, to oszczędzimy też na parkowaniu. Za dwugodzinny postój przed lodowiskiem zapłacimy 4 zł (3 zł z Kartą Mieszkańca).
Dodajmy, że lodowisko na Placu Zebrań Ludowych nie jest jedyną ogólnodostępną ślizgawką w Trójmieście. Nie jest też najtańszą tego typu atrakcją, bo za wstęp na taflę przy sopockim molo zapłacimy jedynie 15 zł, za bilet na lodowisko w Gdyni – 16 zł, a za wejściówkę na lodowisko 100cznia w Gdańsku – 10 zł. Tylko gdańskie lodowisko w Hali Olivia ma porównywalne ceny – 25 zł za wejście. Mimo to żadna inna zimowa atrakcja w Trójmieście nie cieszy się takim obłożeniem jak miejskie lodowisko „w balonie”, a obecnie „w namiocie”.