Po trwających ponad miesiąc namysłach i rozmowach sondażowych wybrał i przekonał Kyryła Budanowa, szefa wywiadu wojskowego (HUR), do objęcia stanowiska szefa Biura Prezydenta (BP). Zapowiedział także poważne zmiany w rządzie: były premier, a ostatnio minister obrony Denys Szmyhal, ma zostać pierwszym wiceszefem rządu i objąć resort energetyki, jego miejsce zaś zajmie były pierwszy wicepremier i minister transformacji cyfrowej Mychajło Fiodorow.
- Jakie zmiany w rządzie zapowiedział Zełenski?
- Kto został nowym szefem Biura Prezydenta Ukrainy?
- Jakie były powody rezygnacji Andrija Jermaka?
- Jakie są oczekiwania społeczne wobec rekonstrukcji rządu?
Obaj byli na krótkiej liście kandydatów na szefa Biura Prezydenta, lecz ich odejście z rządu nastręczyłoby zbyt wielu problemów dla funkcjonowania gabinetu Julii Swyrydenko. Według Wołodymyra Zełenskiego kolejne rotacje personalne, we wszystkich organach porządku publicznego i służbach, są nieuchronne. Ich celem jest lepsze przygotowanie kraju na wypadek dłuższego trwania wojny — choć wspólny, ukraińsko-amerykańsko-europejski plan jej zakończenia w trudach wykluwa się od dwóch miesięcy i nabiera kształtów, jest wysoce wątpliwe, że zostanie zaakceptowany przez Putina, który wstrzyma działania militarne.
Sygnał determinacji do walki i braku zgody na poważne ustępstwa, wysyłany w ten sposób przez Kijów na Kreml, a także do USA i Europy, nie wyczerpuje celów, które rekonstrukcja rządu i zmiany w kluczowych instytucjach mają osiągnąć. Jest to także realizacja oczekiwań społecznych wewnątrz kraju, a także za granicą — resetu systemu władzy po skandalu korupcyjnym w najbliższym otoczeniu prezydenta. W listopadzie niezależne organy antykorupcyjne: Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU) i Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna (SAP) ujawniły, że Timur Mindіcz, biznesmen i przyjaciel Zełenskiego, kierował zorganizowaną grupą przestępczą, która czerpała zyski ze schematu w państwowym koncernie Enerhoatom. W wyniku podejrzeń o udział w tym procederze rezygnację ze stanowiska szefa BP złożył — poproszony przez prezydenta — Andrij Jermak. Konieczność jego zastąpienia i krótka ławka kadrowa wymusiła ułożenie skomplikowanej układanki, z której wypadł kluczowy puzzel.
Wybór prezydenta padł na Kyryła Budanowa — doświadczonego oficera służb, szefa wywiadu wojskowego od 2020 r., asertywnego i nieukrywającego własnego, czasami odrębnego, zdania uczestnika życia publicznego, który dodatkowo cieszy się olbrzymią popularnością. Zawdzięcza ją zuchwałym i skutecznym działaniom przeciwko Rosji, przede wszystkim na jej terytorium, jak ataki na rafinerie.
Uzasadniając wybór nowego szefa BP, Zełenski dał do zrozumienia, że wynika on z potrzeby wzmocnienia pozycji Ukrainy podczas rozmów z USA na temat zakończenia wojny. Według doniesień zachodniej prasy Budanow ma z Amerykanami dobre kontakty, co w kontekście trwających z administracją Donalda Trumpa intensywnych rozmów na ten temat może mieć istotne znaczenie. Współpraca HUR z partnerami zza oceanu była bliska i dała pożądane rezultaty. Przekazywane przez USA dane satelitarne walnie przyczyniły się do zadania Rosji odczuwalnych strat ekonomicznych i spowodowania niewidzianych w tym kraj od dekad kolejek na stacjach benzynowych i ograniczeń w eksporcie. Sam Budanow, jako oficer elitarnego 10. Samodzielnego Oddziału Specjalnego Przeznaczenia im. generała Maksyma Szapowała HUR, miał być po aneksji Krymu szkolony w Stanach przez CIA, a także wysłany na leczenie do USA po odniesionych ranach. Pod koniec listopada ubiegłego roku Budanow nawiązał pierwsze osobiste kontakty z kluczowymi amerykańskimi decydentami, spotykając się w Abu Dhabi z Danem Discorollem, sekretarzem armii, bliskim współpracownikiem wiceprezydenta J.D. Vance’a. Kontakty te mają wzmocnić pozycję Ukrainy vis a vis USA.
Szerzej, powierzając stanowisko Budanowowi wydaje się, że Zełenski chce zmienić rolę Biura Prezydenta w administracji państwowej i dostosować do aktualnych potrzeb. Według niego BP ma się skupić na koordynacji działań państwa w szeroko pojętym sektorze bezpieczeństwa, a także na negocjacjach w sprawie zakończenia wojny. W tej ostatniej kwestii pomóc ma także powołanie Serhija Kysłyci, wiceszefa resortu spraw zagranicznych, na fotel pierwszego zastępcy Budanowa. Kysłycia jest wytrawnym dyplomatą, m.in. byłym stałym przedstawicielem Ukrainy przy ONZ, a ostatnio aktywnym członkiem grupy ukraińskich negocjatorów w czasie rozmów z Amerykanami.
Jeśli nowy szef BP — wzorem poprzedniego — stanie na czele grupy negocjującej warunki zakończenia wojny (jej członkiem, choć nie biorącym udziału w spotkaniach jest od końca listopada) ten kierunek zmian stanie się bardziej wyraźny. Do rozwiązania pozostanie kwestia rozdziału obowiązków między Budanowem a Rustemem Umerowem, sekretarzem Narodowej Rady Bezpieczeństwa i Obrony, który w ostatnim miesiącu był liderem tej grupy.
Biuro Prezydenta Ukrainy — zgodnie z prawem — ma dość wąskie kompetencję, sprowadzające się do obsługi kancelaryjno-eksperckiej głowy państwa. Jednak w ukraińskiej kulturze i praktyce politycznej, szef BP, a wcześniej Administracji Prezydenta, zawsze miał duże wpływy — wystarczy wspomnieć choćby Wiktora Medwedczuka podczas drugiej kadencji Leonida Kuczmy, Wiktora Bałohę u Wiktora Juszczenki czy Serhija Lowoczkina za czasów Wiktora Janukowycza. Żaden z nich jednak nie miał takiej władzy jak Jermak u boku Zełenskiego. Tylko jego nazywano, z przekąsem „nie pierwszą, ale i nie drugą osobą w państwie”, tylko on zmonopolizował dostęp do prezydenta do takiego stopnia, że bez jego wiedzy, a często i zgody, nie mogły zapaść żadne kluczowe decyzje.
Z tych powodów Jermak nie cieszył się zaufaniem partnerów amerykańskich i europejskich, których z woli Zełenskiego był kluczowym interlokutorem także w kwestiach polityki zagranicznej. Waszyngton wielokrotnie nawoływał do powołania w Kijowie pełnowartościowego doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego — równorzędnego wobec analogicznych urzędów w USA i państwach europejskich — co pozwoliłoby ominąć Jermaka. Powołanie na jego miejsce Budanowa tworzy taką możliwość. Co więcej, pozwala też Zełenskiemu odciąć się od dziedzictwa poprzednika. Zapewne nowy szef „umebluje” BP swoimi ludźmi — testem jednak dla niego, a także krążącej po Kijowie opinii, że Jermak dalej nieformalnie kieruje Biurem, będzie głębokość czystek kadrowych.
Otwartym pozostaje pytanie, kto odciąży Zełenskiego i Budanowa w koordynowaniu procesów wewnątrzpolitycznych, jeśli faktycznie gros zadań nowego szefa Biura będzie związanych z bezpieczeństwem i negocjacjami. Czy zmiana na tym stanowisku to zmiana systemowa i Budanow nie będzie się mieszał do polityki wewnętrznej, czy jedynie zmiana człowieka — rozsmakuje się on we władzy i krok po kroku zacznie rozciągać swoje wpływy na inne obszary funkcjonowania państwa powielając model Jermaka. Druga opcja, paradoksalnie, nie musiałaby by być złą wiadomością dla Zełenskiego. Mianując Budanowa mógł on chcieć załatwić dwie sprawy: po pierwsze, przejąć dla siebie część popularności byłego już szefa HUR, by odbudować się wizerunkowo po wielkim skandalu korupcyjnym, a po drugie, jego samego przenieść do środowiska wysoce upolitycznionego, pełnego intryg, min i podstępów, które nie będą przynosić tak spektakularnego medialnie uzysku, jak udane ataki dronowe na terenie Rosji. W ten sposób Budanow miałby coraz częściej być obiektem krytyki, a nie podziwu, co w efekcie ma „utopić” jego ranking.
Kalkulacja ta może być istotna w perspektywie wyborów prezydenckich na Ukrainie — ich terminu nikt nie zna, lecz wszyscy czołowi gracze się do nich przygotowują. Obecnie — obok byłego głównodowodzącego Sił Zbrojnych Ukrainy Wałerija Załużnego, ambasadora w Wielkiej Brytanii — Budanow jest najpoważniejszym potencjalnym kontrkandydatem urzędującego prezydenta, gdyby ten chciał się ubiegać o reelekcję. Według większości sondaży wygrywa w drugiej turze w cuglach. W tym kontekście operacja „neutralizacja przez awans” byłaby w pełni zrozumiała. Niemniej zdaniem części obserwatorów możliwa jest też inna kalkulacja na wypadek rezygnacji Zełenskiego z wyborów — lojalny Budanow miałby stać się głównym kontrkandydatem Załużnego i gwarantem osobistego bezpieczeństwa Zełenskiego. Jak będzie — czas pokaże.
Dla belsat.eu Tadeusz Iwański, kierownik Zespołu Ukrainy, Białorusi i Mołdawii w Ośrodku Studiów Wschodnich im. Marka Karpia