Monika Mikołajska/Medonet: „Problemy z pamięcią i myśleniem stały się głównym problemem zdrowotnym zgłaszanym przez dorosłych Amerykanów” — na łamach „Guardian” przyznał neurolog naczyniowy z Uniwersytetu Yale Adam de Havenon. To właściwie główny wniosek z ogłoszonego we wrześniu ogromnego badania. Powiem szczerze: brzmi przerażająco. Naukowcy mówią wprost o atakującej nas niepełnosprawności poznawczej. Można wręcz zapytać, czy powoli stajemy się bezmyślni?

Dr hab. n. med. Olga Milczarek: To nie tak, że stajemy się bezmyślni. W tym badaniu zadano ludziom ważne pytanie: czy z powodu stanu fizycznego, psychicznego lub emocjonalnego mają poważne trudności z koncentracją, zapamiętywaniem lub podejmowaniem decyzji? Ich twierdzące odpowiedzi pokazują, że w końcu dostrzegamy, że zaczynamy mieć problem: myślimy wolniej i gorzej. Można to określić właśnie jako niesprawność czy niepełnosprawność intelektualna lub niesprawność poznawcza.

„Niepełnosprawność intelektualna” to brzmi poważnie. Co właściwie się z nami dzieje?

To uczucie, że mam trudność w koncentracji, że jestem w stanie utrzymać ją tylko na krótko, że nie mogę skupić się w obliczu dystraktorów, czyli czynników rozpraszających, które są wokół nas (np. kiedy ktoś rozmawia przez telefon, gra telewizor itp.). „Niepełnosprawność intelektualna” oznacza też, że ludzie gorzej się uczą, gorzej zapamiętują, nie pamiętają szczegółów dotyczących konkretnej informacji (np. zapominamy nazwiska, nazwy własne np. różnych miejsc itp.) i dotyczy to zwłaszcza młodych dorosłych.

Redakcja poleca: Kiedy zapominanie powinno niepokoić? Lekarz radzi przyjrzeć się jednemu. „To może być stan przedchorobowy”

Badanie przeprowadzono w USA, a jak jest w Polsce? Niepełnosprawność intelektualną mamy też u siebie?

Oczywiście, mamy. Niedawno miałam okazję się o tym przekonać. Byłam byłam z moim dzieckiem w kinie. Siedzieliśmy na samym końcu sali, więc miałam doskonałe miejsce do obserwacji. Co zobaczyłam? Ok. 50 proc. widzów oglądało nie film, ale własny telefon. Byłam zaskoczona, ale i przerażona, bo zobaczyłam mnóstwo ludzi, którzy nie byli w stanie skupić się na filmie nawet przez tę godzinę, oni po prostu musieli zajrzeć do telefonu.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Jakie objawy wskazują na niepełnosprawność intelektualną?

Dlaczego młodzi mają najwięcej problemów z koncentracją?

Co można zrobić, aby poprawić koncentrację?

Jakie skutki przyniesie brak działań w kierunku poprawy stanu zdrowia mózgu?

Od razu kojarzy mi się to ze zjawiskiem popcornowego mózgu, o którym kiedyś rozmawiałyśmy (TU przeczytasz rozmowę o epidemii popcornywych mózgów).

Bo to jest właśnie to. W kinie uświadomiłam sobie przerażającą rzecz: my nie potrafimy dostrzec tego, co nam szkodzi i zareagować na to. Wciąż rośnie w nas potrzeba dostarczania sobie (mózgowi) wciąż nowych i nowych bodźców, chociaż on już po prostu nie daje rady. To wszystko wynika z rytmu, w jakim funkcjonujemy i jaki sobie narzuciliśmy.

Zaczęliśmy pobudzać (by nie powiedzieć napędzać) własne mózgi do szybkiego i chaotycznego tempa życia, do presji wielozadaniowości (i to nie tylko w pracy). To skutkuje tym, że poziom kortyzolu (hormonu stresu) jest u nas podwyższony i rozpoczyna się cała kaskada zmian w mózgu — dochodzi do zaburzenia regulacji z hipokampa i z kory czołowej (ośrodki te odpowiadają za emocje, motywację, pamięć, planowanie) — to wszystko jeszcze bardziej nasila problemy z uwagą, koncentracją, zapamiętywaniem.

Dr hab. n. med. Olga Milczarek

Można powiedzieć, że cały czas funkcjonujemy w stanie wysokiego niepokoju, nad którym w dodatku nie jesteśmy w stanie zapanować, bo nasz mózg tak bardzo przyzwyczaił się do tego mnóstwa bodźców, że wciąż domaga się kolejnych. Stąd bierze się na przykład to ciągłe sięganie po telefon. Dla mózgu to szybka nagroda, produkowane są wtedy małe dawki hormonów szczęścia: serotoniny i dopaminy. Ale nie starcza to na długo, bo częste stymulowanie dopaminy sprawia, że niejako mózg się do niej przyzwyczają, a my coraz szybciej zaczynamy się nudzić. Szukamy więc kolejnej błyskawicznej nagrody, znów sięgamy po telefon i powstaje błędne koło.

Redakcja poleca: „Nasze mózgi są skąpane w kortyzolu”. Neurolog: to niestety są pierwsze objawy

Badanie Amerykanów pokazało, że niepełnosprawność intelektualna dotyka wszystkich bez względu na zarobki, wykształcenie, ale najbardziej w oczy rzuca się wiek — najgorzej mają młodzi.

Popcornowy mózg to nie jest już zjawisko, którego doświadczają pojedyncze osoby. Odsetek ludzi, którzy mają poważne problemy z koncentracją, z pamięcią, z podejmowaniem decyzji jest coraz większy. I z tym zgłaszają do lekarza. Od dwóch lat zauważam to w gabinecie. Z takimi pacjentami jest duży kłopot — bo ich nie da się zakwalifikować do żadnej grupy chorobowej, nie bardzo da się u nich przeprowadzić jakąkolwiek diagnostykę. Ich objawy nie wynikają z demencji, uszkodzeń czy np. ze skutków udaru (choć tacy pacjenci również się oczywiście zdarzają). Oni po prostu są przestymulowani, przebodźcowani.

Przeczytaj również: Jak poznać, że w mózgu rozwija się demencja? Neurolog o pierwszym widocznym sygnale

Jak reagują, kiedy mówi im pani, że źródłem problemu jest m.in. to, że za często patrzą w telefon albo że pozwalają na to swoim dzieciom?

Ostatnio miałam w gabinecie małą pacjentkę — ośmioletnią dziewczynkę, z ciężkimi zaburzeniami i podejrzeniem ADHD. Przyszła z rodzicami. Kiedy zapytałam ich, jak ona funkcjonuje w ciągu dnia, okazało się, że w pokoju ma telewizor, playstation, komputer, tablet, własny telefon. Wszystko stało się jasne. Jej nadruchliwość, nadpobudliwość i trudności z koncentracją w dużej mierze były wygenerowane przez wszystkie te rzeczy. Kiedy powiedziałam rodzicom, że to niedopuszczalne, doprowadziło to do histerii zarówno ich, jak i samego dziecka.

Przeczytaj również: ADHD nie kończy się w dzieciństwie. Te objawy mogą występować u dorosłych

Niestety technologia będzie obecna w naszym życiu coraz bardziej.

Tak, ale skutkiem tego jest tzw. rozproszony styl funkcjonowania, czyli w trakcie jednej czynności, przełączanie uwagi na coś innego. Przykładem jest to, co widziałam wtedy w kinie. Zresztą to nie dotyczy tylko pacjentów, każdy z nas to robi, ja niekiedy również. Mikrodawki dopaminy, które się wtedy wydzielają (ta nagroda dla mózgu) najbardziej wpływają na pojemność naszej pamięci roboczej (to swego rodzaju „notatnik” w głowie — pozwala nam przechowywać i przetwarzać informacje potrzebne do bieżących zadań). Tracimy tzw. plastyczność uwagową, możemy przyjąć coraz mniej nowych informacji. Takich ludzi widzę potem w gabinecie. „Ciągle zapominam, co miałem zrobić”, mówią.

Miałam kiedyś pacjentkę, która od tygodnia kupowała musztardę. Wciąż myślała, że nie ma jej w domu i kompletnie zapomniała, że przecież już ją kupiła, choć w lodówce było pięć słoików. Jej problemem była właśnie obniżona pojemność pamięci roboczej.

Co pani radzi takim pacjentom? Jak się przed tym wszystkim bronić?

Musimy sobie powiedzieć jedną rzecz: te wszystkie rozpraszacze i ich wpływ na mózg dają nam efekt mgły mózgowej (mgły poznawczej), którą tak kojarzymy z pandemii COVID-19. Taki człowiek źle funkcjonuje na co dzień i w pracy, wciąż jest napięty, zestresowany, rozkojarzony. To wszystko jest oczywiście odwracalne — mózg może wrócić do równowagi.

Pierwszym i najważniejszym krokiem jest „odcięcie” od źródła problemu, czyli ograniczenie ekspozycji na bodźce, które go z tej równowagi wytrąciły. I tu warto np. wydłużyć czas pracy bez użycia telefonu do 30 minut, potem do 35 min, 40 itd. To naprawdę bardzo istotne.

W USA coraz więcej mówi się o tzw. diecie dopaminowej — chodzi tu po prostu o usunięcie lub choćby zmniejszenie ilości rzeczy, które są nam niepotrzebne. Przykład? Jeżeli masz w telefonie aplikacje, których nie używasz, usuń je lub przerzuć na inny ekran. Z całej mnogości komunikatorów, wybierz dwa, trzy. Potrzebujesz social mediów? Wybierz jeden kanał.

Redakcja poleca: Jakich witamin brakuje, gdy masz luki w pamięci? Neurolog wskazuje dwie najważniejsze

Czyli uratować nas może swego rodzaju higiena cyfrowa.

Tak, zalecam ją swoim pacjentom i sama też ją stosuję. Ale higiena cyfrowa to nie tylko ustalenie zakresu używania telefonu, telewizora czy innego nośnika, to też zaplanowanie sobie chociaż raz dziennie 10-20 minut spaceru albo medytacji, albo układania puzzli — czegoś, co przyniesie nam całkowity relaks i odetnie od nawału bodźców. W uwalnianiu się od popcornowego mózgu bardzo pomaga też stosowany przez wielu psychologów trening uważności, czyli mocne skupianie się na tym, co dzieje się tu i teraz, a poprzez to przywracanie dłuższych okresów monotonnej koncentracji, tak nam potrzebnej.

Dr hab. n. med. Olga Milczarek

A jeżeli tego wszystkiego nie zrobimy, do czego to może doprowadzić? Co z nami będzie za na przykład 10 lat?

Nietety skutek będzie taki, że nie będziemy w stanie przyswajać nowych rzeczy w sposób wymierny, będziemy je tylko przetwarzać i odtwarzać wtórnie. Uważam, że to jest największe ryzyko. Skutkiem tego będzie bowiem jeszcze szybsze starzenie się naszych mózgów, a wtedy otępienie będziemy prawdopodobnie rozpoznawać już w wieku 50-60 lat, a nie jak teraz w wieku 80+. Pamiętajmy, że terapią dla otępienia jest ciągłe uczenie i zwiększanie plastyczności mózgu. Tego po prostu nie może zabraknąć.

MedonetPRO OnetPremium

MedonetPRO OnetPremiumMedonet

Dr hab. n. med. Olga Milczarek — neurolog, neurolog dziecięcy, adiunkt Kliniki Neurochirurgii Dziecięcej Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum w Krakowie, od lat związana z neurochirurgią dziecięcą, neurofizjologią kliniczną i nowoczesnymi technologiami diagnostyczno-terapeutycznymi w neurologii. Pracuje klinicznie m. in. w oddziałach neurochirurgii i neurologii dziecięcej oraz jako neurofizjolog kliniczny, wykonując zaawansowaną diagnostykę EEG i neuromonitoring śródoperacyjny w najbardziej złożonych procedurach neurochirurgicznych.

Jest autorką i współautorką blisko 50 publikacji naukowych w renomowanych czasopismach krajowych i międzynarodowych. Jej dorobek obejmuje zagadnienia z pogranicza neurologii, neurologii dziecięcej, neurochirurgii, neuropsychologii i neurofizjologii klinicznej, ze szczególnym uwzględnieniem urazów mózgu u dzieci i młodzieży, padaczki lekoopornej, zaburzeń neurorozwojowych oraz wpływu chorób i leczenia na funkcje poznawcze.

W 2025 r. uzyskała stopień doktora habilitowanego, a jej osiągnięcie naukowe dotyczyło zastosowania mezenchymalnych komórek macierzystych jako terapii naprawczych ośrodkowego i obwodowego układu nerwowego, stanowiąc jedno z kluczowych pól rozwoju współczesnej medycyny translacyjnej. Jest kierownikiem oraz członkiem zespołów badawczych licznych projektów naukowych.

Aktywnie uczestniczy w rozwoju neurofizjologii klinicznej i neuromonitoringu śródoperacyjnego w Polsce, szkoli personel medyczny oraz współpracuje z zespołami interdyscyplinarnymi w kraju i za granicą. W pracy zawodowej łączy praktykę kliniczną, działalność naukową i dydaktyczną, koncentrując się na poprawie jakości leczenia a także bezpieczeństwa pacjentów neurologicznych i neurochirurgicznych, szczególnie w populacji pediatrycznej.

Dr hab. n. med. Olga Milczarek Treści z serwisu Medonet mają na celu polepszenie, a nie zastąpienie, kontaktu pomiędzy Użytkownikiem a jego lekarzem. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Przed zastosowaniem się do porad z zakresu wiedzy specjalistycznej, w szczególności medycznych, zawartych w Serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.