Ukraińskie Siły Systemów Bezzałogowych (USF) podały, że przechwycenia nowego rosyjskiego drona dokonali żołnierze z batalionu Darknode z 412. Brygady Nemesis. Jak dodaje „Kyiv Post”, Shahed oprócz systemu MANPADS został wyposażony także w modem radiowy i kamerę, „co umożliwia sterowanie nim z terytorium Rosji i potencjalne wykorzystanie go do wystrzelenia pocisku rakietowego”. 

Systemy MANPADS mogą niszczyć samoloty, drony i śmigłowce

W raporcie USF dodano, że analiza nowej taktyki i konfiguracji uzbrojenia Kremla „jest w toku”. Przenośne systemy obrony przeciwlotniczej są przeznaczone do niszczenia celów nisko latających. Mogą to być śmigłowce, samoloty, drony i pociski manewrujące. W zależności od modelu, mogą one wykorzystywać naprowadzanie na podczerwień, naprowadzanie laserowe lub ręczne. 

Zobacz wideo Strategia (nie)bezpieczeństwa narodowego Co to będzie (cały odcinek)

Ukraińcy też pod względem dronowych modyfikacji nie próżnują. „The Kyiv Post” przypomina, że np. w maju 2025 r. wojska Ukrainy ujawniły pierwsze zarejestrowane bojowe użycie drona uzbrojonego w granatnik. Ukraiński specjalista ds. łączności wojskowej i walki elektronicznej Serhij Bieskrestnow, znany pod pseudonimem „Flash„, ostrzega na Telegramie, że Rosja nadal poszukuje sposobów na zwalczanie ukraińskiego lotnictwa. Zaapelował do ukraińskich pilotów, by zwracali uwagę „na to nowe zagrożenie i unikali bezpośredniego kontaktu z dronami Shahed”. 

Polski ekspert: To raczej eksperyment operacyjny 

„Nie mamy tu do czynienia z 'dronem myśliwskim’ ani nową klasą uzbrojenia. To raczej eksperyment operacyjny, który dobrze wpisuje się w rosyjską praktykę wojenną ostatnich dwóch lat: tania platforma, szybkie modyfikacje, test w realnych warunkach frontowych i obserwacja reakcji przeciwnika” – komentuje na X Tomasz Darmoliński, ekspert od dronów, prezes Fundacji Żelazny i Akademii BSP. 

„Z dostępnych materiałów wynika, że pocisk Igła został fizycznie zamocowany na kadłubie Shaheda, bez klasycznej wyrzutni naramiennej. Wraz z nim w dronie znajdowały się elementy toru wizyjnego i transmisji danych ,kamera obserwacyjna oraz prosta elektronika umożliwiająca przekaz obrazu. To sugeruje, że odpalanie pocisku miało charakter zdalny lub półzdalny, a nie w pełni autonomiczny” – dodaje ekspert. Jego zdaniem cel takiej modyfikacji jest dość czytelny. 

„Shahed coraz mniej przypomina jednorazową latającą bombę”

„Shahedy były i są intensywnie zwalczane przez ukraińskie lotnictwo oraz śmigłowce, często na niewielkich wysokościach i z bliskiego dystansu. Uzbrojenie drona w MANPADS nie ma na celu realnego polowania na samoloty, lecz podniesienie ryzyka dla platform przechwytujących” – ocenia Tomasz Darmoliński. Dodaje, że „Shahed coraz mniej przypomina jednorazową latającą bombę, a coraz bardziej nośnik funkcji, który można adaptować do konkretnych problemów taktycznych”. Ekspert podkreśla, że skuteczność MANPADS używanego w takiej formie będzie niska, a cały system daleki od niezawodności. „Ale w tej wojnie nie zawsze chodzi o perfekcyjną skuteczność, lecz o wymuszenie zmiany zachowania przeciwnika. A to, nawet przy niskim prawdopodobieństwie trafienia, już się udaje” – czytamy we wpisie na X.