— W internecie dzieją się różne złe rzeczy. Pornografia, pedofilia, ingerowanie w życie każdego człowieka, rozbieranie ludzi, zabieranie nam tożsamości, zabieranie nam godności. Z tym wszystkim spotykamy się codziennie — oświadczył na nagraniu zamieszczonym we wtorek na portalu społecznościowym X Włodzimierz Czarzasty.

Marszałek Sejmu zwrócił przy tym uwagę na sprawę wdrożenia unijnego Aktu o Usługach Cyfrowych (DSA), który 22 grudnia trafił na biurko prezydenta. — Jest ustawa, która może dać instrumenty państwu do tego, żeby zacząć z tym walczyć i jest prezydent, który nie chce tej ustawy podpisać. Chce ją zawetować. To nie jest dobry kierunek — podkreślił.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Jakie są obawy Włodzimierza Czarzastego dotyczące aktu DSA?

W co Włodzimierz Czarzasty zaangażował się w kontekście Groka?

Co krytykuje Karol Nawrocki w związku z projektami przepisów?

Jakie zmiany wprowadza polskie wdrożenie DSA?

Włodzimierz Czarzasty zwrócił się do Groka. „Ośmiesz mnie”

Włodzimierz Czarzasty nawiązał także do modelu językowego Grok firmy xAI, należącej do Elona Muska. Oparte na generatywnej sztucznej inteligencji rozwiązanie w ostatnim czasie masowo przerabia zdjęcia publikowane przez użytkowników platformy X.

— Grok ostatnio rozbiera ludzi. Rozbiera kobiety, mężczyzn, dzieci. Źle się z tym czujemy. Powiem szczerze, chciałbym, żeby mnie też ten Grok rozebrał, po to, żeby to się poniosło, żeby to, co mówię, że występuję przeciwko takim zachowaniom, dotarło do jak największej ilości ludzi — podkreślił.

Zdaniem marszałka Sejmu jest to „problem, który zabiera nam wolność”. — Kiedyś mówiłem Robertowi Bąkiewiczowi: „jestem chwastem, tym, którego nienawidzisz”. Teraz mówię platformom internetowym, Grokowi: „ośmiesz mnie”. Niech będę przykładem tego, co zostało upodlone. Może to będzie dobry przykład, żeby nie zostali upodleni inni — podsumował.

Karol Nawrocki grzmi. „Nie tak to powinno wyglądać”

Unijny Akt o Usługach Cyfrowych (DSA) nakłada na platformy internetowe konkretne obowiązki. Chodzi m.in. o zakaz udostępniania usług dzieciom poniżej 13. roku życia, kierowanie reklam wykorzystujących słabości ludzkie do osób powyżej 16 lat i zakaz projektowania uzależniających algorytmów.

DSA pozwala także na natychmiastowe usuwanie nielegalnych treści. Polskie wdrożenie przepisów daje szerokie kompetencje w tym zakresie prezesowi UKE. Wśród możliwych przesłanek znalazły się m.in. przemoc lub groźby karalne ze względu na rasę czy płeć, ale także choćby naruszenie praw autorskich, treści pedofilskie czy propagowanie idei i reżimów totalitarnych.

Karol Nawrocki skrytykował w październiku projekt polskich przepisów, nazywając je „nadregulacją” w stosunku do unijnego rozporządzenia. We wpisie na platformie X stwierdził, że „pod pozorem walki z nielegalnymi treściami i dezinformacją rząd chce ograniczyć wolność słowa, poprzez wprowadzenie mechanizmu blokowania wypowiedzi arbitralnymi decyzjami administracyjnymi urzędników”. „Nie tak to powinno wyglądać” — podkreślił.

Akt o Usługach Cyfrowych. Będzie sądowa ścieżka odwoławcza

W ostatecznej wersji przepisów nie znalazły się zapisy dotyczące usuwania treści w przypadku zniesławienia czy znieważenia funkcjonariusza publicznego i ochrony dóbr osobistych. Przy wdrażaniu poprawek Senat usunął także rygor natychmiastowej wykonalności decyzji prezesa UKE o blokowaniu treści, dodając możliwość zaskarżenia jej do sądu.

Do Pierwszej Damy Marty Nawrockiej zwróciła się z apelem w tej sprawie Fundacja Pantoptykon, która podniosła, że wdrożenie DSA pozwala na ochronę praw dzieci w internecie.