Premier wystąpił na konferencji prasowej po posiedzeniu „koalicji chętnych” w Paryżu. Donald Tusk był pytany przez dziennikarzy o dalsze losy reformy Państwowej Inspekcji Pracy (PIP). Projekt, który został przyjęty na początku grudnia przez Stały Komitet Rady Ministrów, zakładał m.in. nadanie PIP możliwości przekształcania na mocy decyzji administracyjnej umów cywilnoprawnych w umowy o pracę.


Byłaby to fundamentalna zmiana wobec obecnego systemu. Do tej pory ewentualne przekształcenie następowało jedynie po wyroku sądu. Na mocy reformy decyzja inspektora pracy wchodziłaby w życie natychmiastowo, a pracodawca dopiero później mógłby ją zakwestionować.

Premier Tusk: Sprawę uważam za zamkniętą


– Słyszałem legendy na temat przebiegu Rady Ministrów w sprawie tych specjalnych uprawnień Państwowej Inspekcji Pracy, mojej negatywnej opinii i zatrzymania tego procesu – powiedział Donald Tusk, odnosząc się do medialnych doniesień dotyczących ostrego sporu w rządu.


Według doniesień „Gazety Wyborczej”, premier miał zapowiedzieć, że projekt jest nie do zaakceptowania, nakazał wycofać go z rządu i odesłać do resortu pracy, kierowanego przez minister Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk z Lewicy.


Premier przypomniał, że „w wersji skrajnej” przekształcanie umów cywilnoprawnych w umowy o pracę „odbywałoby się bez pytania o zgodę i akceptację zarówno pracodawcy, jak i pracobiorcy”.


– Przesadna władza urzędników, którzy decydowaliby o tym, jak się kto zatrudnia, byłaby bardzo destrukcyjna dla bardzo wielu firm i mogłaby także oznaczać utratę pracy dla wielu ludzi. Tak wynika z mojej analizy. I dlatego w sposób bardzo twardy i z uzasadnionymi emocjami o tym mówiłem i tłumaczyłem paniom i panom ministrom, dlaczego widzę ryzyka z tym związane i podjąłem decyzję, żeby nie kontynuować pracy nad tego typu reformą. Sprawę uważam z mojego punktu widzenia za zamkniętą – stwierdził Tusk.


Czytaj też:
Premier po spotkaniu „koalicji chętnych”. Wskazał rolę PolskiCzytaj też:
Propaganda sukcesu w wykonaniu rządu. Miliony na kampanię w mediach