Śnieżny Słupsk. „Zobaczyliśmy zimę, jakiej dawno tu nie było”
Od 3 stycznia 2026 r. Słupsk i okolice znalazły się pod wpływem arktycznego frontu pogodowego. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW) od samego rana tego dnia informował o obowiązujących ostrzeżeniach przed intensywnymi opadami śniegu w województwie pomorskim i zachodniopomorskim – w tym dla powiatu słupskiego oraz miasta Słupsk.
W powszechnych raportach i alertach IMGW prognozowano, że lokalnie pokrywa śnieżna może sięgnąć 30-50 cm, a w wyjątkowych miejscach nawet ok. 60 cm. Faktycznie taka ilość śniegu na dzień 5 stycznia została osiągnięta.
W wielu miejscach śnieg sprawia problemy komunikacyjne i logistyczne, co najwyraźniej można było odczuć popołudniem 4 stycznia.
Autobus linii 21, jadący do szpitala utknął w śniegu, na ul. Kotarbińskiego zaspa uniemożliwiła dalszy przejazd aut, ul. Dywizjonu 303 została zablokowana przez 4 auta, które ugrzęzły w śniegu, na trasie Budowo – Motarzyno dachował samochód i autobus, który wypadł do rowu w miejscowości Żelkowo, to dopiero początek problemów, z jakimi musieli zmierzyć się mieszkańcy Słupska i okolic początkiem stycznia 2026 roku.
– Jak widziałam wieczorem, jak zaczyna sypać śniegiem kolejny raz tego dnia, to wiedziałam już, że rano do pracy nie dojadę. Zadzwoniłam do szefa, wzięłam dzień urlopu i na szczęście szef rozumie sytuację. Wszyscy jesteśmy trochę przestraszeni tymi śniegami – mówi Barbara, która dojeżdża codziennie do pracy ze Słupska w nadmorskiej Ustki.

Obecnie tak wygląda większość osiedli i ulic w Słupsku, a dojście do klatek jest często utrudnione archiwum prywatne
Wiele osób zgłosiło niespodziewany urlop, albo dotarło do pracy po czasie.
– Ledwo dojechałam do pracy. Taksówki jeździły, ale czas oczekiwania to 30 minut i panie w dyspozytorni zaznaczają, że nie wiadomo, czy dojedzie. Na ul. Sobieskiego zasypało ulicę tak, że nie było przejścia dla pieszych, a pługi jeszcze tam nie dotarły z rana 5 stycznia. Na przystanku autobusowym tłum, a spóźniony autobus nie jechał około 20 minut” – mówi w rozmowie z Interią Pani Agnieszka, pracująca w centrum miasta.
Obecnie na miejscu pracowało około 60 pługosolarek, co pokazuje skalę mobilizacji służb drogowych, ale intensywne opady śniegu sprawiły, że i to dawało marne rezultaty.
Koniec intensywnych opadów śniegu ma nastąpić 5 stycznia, choć pogoda pozostanie zimna, więc śnieg będzie się utrzymywał, co nie jest dobrą wiadomością dla mieszkańców.
Są i tacy, którzy nieco cieszą się z tej pogody.
– Pomorze zawsze jest dość skąpo obdarzone przez matkę naturę jeżeli chodzi o śnieg. W tym roku jest inaczej i możemy oglądać zimę, jakiej tu dawno nie było. To prawda – są utrudnienia, ale prąd jest, woda jest, dzieci na sankach mogą przynajmniej pojeździć – mówi w rozmowie z Interią pan Adam, który ma 65 lat i pamięta wiele zim w Słupsku.
Problemy pogodowe odczuwane są nie tylko przez osoby wychodzące do pracy i kierowców, ale też przez opiekunów zwierząt.
Spacer z psem? To jakiś nieśmieszny żart

Pepper, jeden ze słupskich psów jest zadowolony z panującej aury, ale należy w tym temacie do wyjątkówMaja Myślińskaarchiwum prywatne
Nagłe przyjście śnieżnej zimy na Pomorzu odczuwają nie tylko ludzie, ale też zwierzęta. Oczywiście, są psy, które kochają śnieżne szaleństwo i cieszą się na spacery w takiej aurze. Jednak niektórzy słupscy opiekunowie zwierząt skarżą się na obecną sytuację.
– Mój pies nie chce nawet za bardzo załatwiać potrzeb fizjologicznych. W ogóle mu się nie dziwię, skoro ze śniegu wystaje mu tylko głowa. Nie ma nawet jak zejść na bok, bo poruszamy się tunelami w śniegu – mówi Paula, opiekunka psa rasy Cocker Spaniel.
Psy często przy takiej pogodzie wstrzymują potrzeby fizjologiczne, nie potrafiąc tak szybko dostosować się do zmiennych warunków panujących na zewnątrz. Problemem jest także spacerowanie, bo psy czują się niekiedy niepewnie w tak wydrążonych, śniegowych tunelach.
– Polly wyszła z klatki, zobaczyła sytuację, zaparła się na schodach i koniec. Siłą, zrobiłam z nią spacer do śmietnika i z powrotem, byle chociaż opróżniła pęcherz. I tak uważam to za sukces, bo biegła do klatki galopem – mówi Marzena, opiekunka młodej suczki średniej wielkości.

Podczas takich warunków atmosferycznych warto pamiętać o ubraniu psa, gdy ten ma krótką sierść bez podszerstka lub jest psim seniorem lub psem z obniżoną odpornościąKarolina Iwaniuk archiwum prywatne
Problemem jest też temperatura. Choć nie jest ona niska, to wiejący silny wiatr, potęgował odczucie zimna i zamiast -3 stopni odczuwaliśmy -10. To też ważne dla zwierząt, zwłaszcza z krótką sierścią, czy takiej bez podszerstka.
Dlatego tak ważne jest ubieranie psa na spacer, o ile jego sierść tego wymaga. Na założenie psu kurtki powinni zdecydować się także opiekunowie psich seniorów i psów z obniżoną odpornością.
Warto też zwrócić uwagę na łapy zwierzęcia po spacerze – czy nie ma na nich odmrożeń i skaleczeń. Łapy po spacerze można przemyć ciepłą, ale nie gorącą wodą. To także pomoże pozbyć się kulek lodu i śniegu, które często tworzą się między palcami u łap psów.
Zwierzęta bezdomne i zagubione. W śnieżycy są narażone na niebezpieczeństwo

Podczas zamieci śnieżnych i innych trudnych warunków atmosferycznych należy zachować ostrożność wyprowadzając na spacer swojego psaLUKASZ CAPAR POLSKA PRESSEast News
4 stycznia w Słupsku padał śnieg napędzany mocny wiatrem od samego rana. W tej zamieci można było zobaczyć luzem biegające, zagubione psy. Wystarczyło spojrzeć na grupę ogłoszeń miasta Słupsk na Facebook’u, by zobaczyć, ile psów tego dnia zostało zagubionych.
„Psy, które zazwyczaj przebywają większą część dnia w ogrodach, tego dnia chyba nie zostały najlepiej zabezpieczone przez opiekunów. Widziałam w swojej okolicy dobrze znane mi psy, które w tej zamieci wydostały się z posesji. Biegały widocznie zagubione w tej wichurze, nie mogąc odnaleźć się w otoczeniu przez słabą widoczność. Może ta wichura popchnęła bramkę, albo śnieg ją zablokował i ucieczka gotowa. Moim zdaniem w tak ekstremalną pogodę, jaka panowała u nas 4 stycznia, nie powinno się puszczać psa luzem i zostawiać go samego w ogrodzie. To jest skrajnie nieodpowiedzialne” – mówi 55-letnia Iwona, która jest miłośniczką zwierząt i właścicielką 6-letniej Kory.
Z kolei mieszkanka ul. Hubalczyków, relacjonuje w rozmowie z Interią, niebezpieczną sytuację z udziałem psa, której była świadkiem.
– Biega u nas w okolicy od lat pies rasy ogar. Służby mimo zgłoszeń nie potrafią wyegzekwować od właściciela odpowiedzialności za psa od dawna, mimo licznych zgłoszeń mieszkańców. 4 stycznia koło godziny 11, kiedy panowała totalna zamieć, widziałam tego psa, jak biegiem wpadł na jezdnię, gdzie ledwo toczyły się w sznurku auta. Zamarłam, kiedy to zobaczyłam – mówi Monika.
Psy, które uciekły, biegały tego dnia bez kontroli, mogły jednak liczyć na pomoc mieszkańców, a także służb zajmujących się takimi przypadkami i lokalnego schroniska.
Takie warunki atmosferyczne są trudne nie tylko dla psów, ale także dla kotów wolno żyjących.
– Te koty nie radzą sobie w obecnej sytuacji. Ostatni raz widziałam nasze osiedlowe koty 4 stycznia wieczorem, kiedy na chwile przestało padać. Od rana 5 stycznia jeszcze ich nie widziałam, chociaż poszłam zobaczyć do ich domków, czy są. Mam nadzieję, że jakoś przetrwały i gdzieś się schowały w tę zamieć. – mówi w rozmowie z Interią Marlena, zajmująca się wolno żyjącymi kotami na jednym ze słupskich osiedli.
Marlena z własnej inicjatywy odgarnia tam również śnieg, by koty miały szansę dojść do swoich domków.

Wolnożyjące koty przeżywają obecnie w Słupsku trudną sytuację. Warto reagować, gdy widzimy zamarzające zwierzę i udzielić mu pomocy Karolina Iwaniuk archiwum prywatne
– Na pomoc inną, niż nasza te koty nie mogą liczyć. Ludzie jak odgarniają śnieg, to jeszcze sypią na te kocie domki. Ale zrobiłam przed zamiecią wszystko, co było w mojej mocy. W domkach mają słomę i kocyki, a w misce pod daszkiem zostawioną suchą karmę z olejem z łososia. W taką pogodę mokrej karmy zostawić nie możemy, bo zwyczajnie zamarznie w kilka chwil – opowiada Marlena.
Kobieta martwi się o koty, którymi zajmuje się już wiele miesięcy, czy w ogóle przetrwają taki atak zimy.
– Mamy dwa kocury i one mają szansę przetrwać. Są większe, silniejsze, nie to, co dwie pozostałe drobne kotki. Cały czas o nich myślę. Jak ten śnieg jeszcze poleży i dosypie, bo takie są prognozy, to ja naprawdę nie wiem, co to z nimi będzie.
O zabezpieczanie zwierząt i o pomoc dla nich apelują także fundacje i schroniska.
„W POLSCE WCIĄŻ PANUJĄ BARDZO TRUDNE WARUNKI POGODOWE. Zima nie odpuszcza. Śnieg, mróz, lodowaty wiatr – dla ludzi to utrudnienia. Dla zwierząt – nierzadko walka o przeżycie” – apeluje w swoim wpisie na Instagramie Stowarzyszenie Animal Support.
Najbardziej, zdaniem służb zajmujących się zwierzętami w Polsce, obecnie cierpią psy łańcuchowe, które uwięzione przy prowizorycznych budach, które nie chronią przed warunkami atmosferycznymi, nie mają szans w walce o przetrwanie w takiej śnieżycy i mrozie.
„REAGUJ ZAWSZE, KIEDY WIDZISZ PSA, KTÓRY:
• jest schorowany lub skrajnie wychudzony,
• nie ma solidnej, szczelnej budy,
• jest na uwięzi krótszej niż 3 metry,
• nie ma dostępu do wody i pożywienia.
Wszelkie niepokojące sytuacje zgłaszaj:
• na straż miejską i/lub policję,
• do lokalnej organizacji zajmującej się ochroną zwierząt” – apelują pracownicy Animal Support.
„Wydarzenia”. Coroczna tradycja: „Droga do Betlejem”Polsat News
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nas
