W poniedziałek (5 stycznia) Hubert Hurkacz rozegrał pierwszy mecz po półrocznej przerwie. Nasz tenisista miał długą przerwę po tym, jak w lipcu przeszedł artroskopię kolana. Do gry wrócił w wielkim stylu, ponieważ pokonał Alexandra Zvereva 6:3, 6:4.
Tym samym przyczynił się do zwycięstwa Polski z Niemcami (3:0). Tymczasem w nocy z wtorku na środę wrocławianin rozpoczął rywalizację naszej kadry z Holandią. Hurkacz ponownie zanotował zwycięstwo, tym razem w starciu z Tallonem Griekspoorem 6:3, 7:6(4).
ZOBACZ WIDEO: Fabiański szczerze o swojej przyszłości. „Czas wygaszać ten ogień”
Nasz tenisista tak samo, jak w starciu ze Zverevem, był nieuchwytny we własnych gemach serwisowych. Holender natomiast potrzebował czasu, by zanotować pewne zwycięstwo do zera. Stało się to dopiero w momencie, gdy doprowadził do stanu 3:3.
Tymczasem w czterech gemach serwisowych Hurkacza Griekspoor zdobył… jeden punkt. W końcu doszło do momentu, w którym to Polak wypracował dwa break pointy. Udało mu się wykorzystać pierwszy z nich, dzięki czemu wyszedł na 5:3.
Patrząc na dyspozycję serwisową wrocławianina, praktycznie pewne było, że za chwilę zakończy premierową odsłonę. Po tym, jak wypracował dwie piłki setowe, wykorzystał już pierwszą i zakończył partię.
W II secie Hurkacz nadal dominował we własnych gemach serwisowych. Holender również radził sobie bardzo dobrze, a do tego doszło do momentu, w którym zdobył dwa punkty przy podaniu rywala, lecz nic więcej nie wskórał (3:3).
W momencie, gdy miał miejsce wynik 5:5, wszystko wskazywało na to, że dojdzie do tie-breaka. Ostatecznie tak się stało i znakomicie wszedł w niego nasz tenisista, który na dzień dobry zapunktował przy serwisie Griekspoora.
Choć Hurkacz wyszedł na prowadzenie 3-0, to tym samym odpowiedział Holender i przy pierwszej zmianie stron miał miejsce remis 3-3. Chwilę później Griekspoor był w tarapatach, bo nie zapunktował przy swoich serwisach i przegrywał już 3-6.
Tym samym Polak wypracował trzy piłki meczowe, w tym dwie przy własnym podaniu. Choć pierwszej nie wykorzystał, to kolejną już tak i dzięki temu zwyciężył 7-4, kończąc rywalizację w tym pojedynku.
Hurkacz ostatecznie doprowadził do tego, że Polska ma już zapewnione miejsce w ćwierćfinale, gdzie czekała Australia. Tym samym pojedynek Igi Świątek z Suzan Lamens, a także późniejszy mikst nie mają już żadnego znaczenia.
United Cup, Sydney (Australia)
Grupa F, kort twardy, pula nagród 11,8 mln dolarów
środa, 7 stycznia
Polska – Holandia 1:0
Gra 1: Hubert Hurkacz – Tallon Griekspoor 6:3, 7:6(4)
Gra 2: Iga Świątek – Suzan Lamens
Gra 3: Iga Świątek / Hubert Hurkacz – Demi Schuurs / Tallon Griekspoor